Obejrzałam "Europa da się lubić - nowe pokolenie". Czy dziś program ma sens? Jest jeden problem

Kultowy program "Europa da się lubić" powraca po latach w nowej odsłonie. - Przed laty pomagał Polakom odkrywać Europę, a dziś, gdy coraz więcej z nas podróżuje i na co dzień ma kontakt z innymi kulturami za pośrednictwem mediów społecznościowych, taka formuła może być dla widzów po prostu mniej odkrywcza - pisze redaktorka Plotek.pl Katarzyna Albrycht.
Obejrzałam 'Europa da się lubić - nowe pokolenie'. Czy dziś program ma sens? Jest jeden problem
fot. screen vod.tvp.pl

Format "Europa da się lubić" emitowany był w latach 2003-2008 i był to program, przy którym dobrze bawiły się całe rodziny. Dla mnie to talk-show moich nastoletnich lat, ale chętnie oglądała go również moja mama czy babcia. Bohaterowie z zagranicy mieszkający w Polsce opowiadali o swoich zwyczajach, a cały program miał luźny i żartobliwy charakter. Teraz show wrócił po latach, jednak w zupełnie innej formule. Czy dziś program ma sens?

Zobacz wideo Zielińska prowadzi "Europa da się lubić". Dostała wskazówki od Richardson?

"Europa da się lubić" przed laty miał misję

Prowadzącą "Europa da się lubić" była Monika Richardson, a show wypromował gwiazdy, obecne później w show-biznesie, takie jak Paolo Cozza z Włoch, Steffen Möller z Niemiec czy Conrado Moreno z Hiszpanii. Program pojawił się w Polsce 23 lata temu, w momencie, gdy Polska dopiero przygotowywała się do wejścia do Unii Europejskiej, a kontakt z innymi europejskimi kulturami nie był jeszcze tak powszechny jak dziś. Nic więc dziwnego, że format, który przybliżał Polakom zwyczaje i codzienne życie mieszkańców innych krajów, szybko zyskał popularność. Wtedy miał on misję - mieliśmy lepiej poznać kulturę obywateli innych państw, otworzyć się na nią i z pewnością "Europa da się lubić" mogła w tym pomóc.

"Europa da się lubić - nowe pokolenie" - program wrócił z nową formułą

Dziś obserwujemy o wiele większy napływ kultur w naszym kraju i na pewno niektóre zwyczaje innych narodów są nam bardziej znane niż 23 lata temu. Być może dlatego "Europa da się lubić" zyskała zupełnie nową formułę. Zmieniła się też prowadząca - została nią Katarzyna Zielińska, która zdobywała doświadczenie w tego typu programach m.in. jako kapitanka z drużyn w "Kocham cię, Polsko!". Wcześniej był to głównie talk-show, a teraz oglądamy teleturniej, podczas którego zagadnienia związane są z różnymi zwyczajami czy historiami obecnych w studiu uczestników pochodzących z Grecji, Czech, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Francji. Każdy odcinek ma motyw przewodni, a tym razem była nim miłość. - O tym, jak kochają Europejczycy, opowiemy dzisiaj w programie - zapraszała Katarzyna Zielińska.

Nie zabrakło zabawnych historii ich z życia m.in. opowieści o tym, jak poznali swoich partnerów, czy śmiesznych sytuacji, które wynikały z nieporozumień dotyczących języka. Uczestnicy brali udział w kilku konkurencjach m.in. musieli rozpoznawać znane piosenki czy opowiadać historie związane z miejscem, z którego pochodzą, a druga osoba musiała zgadnąć, czy są prawdziwe. Na koniec odpowiadali na różne pytania krążące wokół tematu przewodniego, czyli właśnie miłości. Dużym plusem programu są z pewnością sympatyczni uczestnicy, wprowadzający dużo pozytywnej energii. Wśród z nich znalazła się m.in. Elisabeth Duda, polsko-francuska aktorka oraz Marco Bocchino - włoski muzyk, których mogliśmy oglądać w pierwowzorze programu. Poza nimi postawiono na nowe twarze.

W programie będzie pojawiał się także gość specjalny - tym razem była to aktorka Ewa Kasprzyk. Nie zabrakło też oprawy muzycznej, która grała dużą rolę w pierwszej wersji "Europa da się lubić". Mogliśmy usłyszeć Halinę Mlynkovą, śpiewającą m.in. "W kinie, w Lublinie - kochaj mnie".

Czy "Europa da się lubić - nowe pokolenie" przyciągnie tylu widzów co pierwowzór? Myślę, że w obecnych czasach to niemożliwe. Przed laty program pomagał Polakom odkrywać Europę, a dziś, gdy coraz więcej z nas podróżuje i na co dzień ma kontakt z innymi kulturami za pośrednictwem mediów społecznościowych, taka formuła może być dla widzów po prostu mniej odkrywcza. Twórcy muszą więc znaleźć sposób, by historie ludzi z różnych krajów wciąż potrafiły nas zainteresować. W nowej odsłonie postawili na rywalizację. Czy to dobry kierunek? O tym zdecydują widzowie.

Więcej o: