Obejrzałam "Azję Express". Gdy Herbuś to powiedziała, miałam ciary żenady. Dalej było jeszcze gorzej

Akcja pierwszego odcinka nowego sezonu "Azji Express" zaczęła się na Bali, skąd uczestnicy musieli wydostać się o własnych siłach. Wyścig więc się rozpoczął, ale już pierwsze sceny nieco mnie zirytowały - pisze Kinga Molenda, redaktorka Plotek.pl.
Obejrzałam 'Azję Express'. Gdy Herbuś to powiedziała, miałam ciary żenady. Dalej było jeszcze gorzej
'Azja Express' TVN

Program "Azja Express" powrócił na antenę TVN z piątym sezonem. Tym razem udział biorą Katarzyna Zillmann i Janja Lesar, Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki, Małgorzata Socha i Mariusz Szydel, Mateusz Banasiuk i jego siostra Aldona, Błażej Król i Robert Krawczyk, Zoja Skubis i Maria Jeleniewska, Michał Danilczuk z bratem Pawłem, Adam Naruciak Zimmermann i Jakub Dezydery Stulin. Obejrzałam pierwszy odcinek i jestem zaskoczona.

Zobacz wideo Rozenek dała im rady przed "Azją Express". "Tam naprawdę się nie je!"

Obejrzałam "Azję Express". To najbardziej mnie zaskoczyło

Program "Azja Express" wciąż budzi emocje i przyciąga tłumy widzów przed ekrany telewizorów. Właściwie nie dziwię się - w końcu wszyscy mamy wreszcie okazję zobaczyć, jak zachowują się gwiazdy i celebryci w prywatnych i często ekstremalnych sytuacjach, a nie tylko na wyreżyserowanych InstaStories i czerwonych dywanach. W programie w końcu pokazują swoje prawdziwe twarze, zyskują sympatię nowych fanów lub tracą dotychczasowych.

Akcja pierwszego odcinka nowego sezonu "Azji Express" zaczęła się na Bali, skąd uczestnicy musieli wydostać się o własnych siłach. Wyścig więc się rozpoczął, ale już pierwsze sceny nieco mnie zirytowały. Niby wszyscy wiedzą, w jakim są programie, wiedzą, co ich czeka, a tu nie dość, że nie brakowało narzekań, to jeszcze niektórzy postanowili zaświecić golizną przed kamerami. Myślę, że to było zupełnie niepotrzebne i zdecydowanie nie dodało naturalności i spontaniczności tym scenom, wręcz przeciwnie.

Pierwszym zadaniem uczestników było dotarcie do przystani, odwiązanie węzłów przy łodziach, dopłynięcie do zatoki i zanurkowanie w poszukiwaniu skrzyni z kolejnymi instrukcjami. Oczywiście wszyscy sobie poradzili, przeżywając po drodze chwile zwątpienia, jednym słowem - klasyka. W dalszej części nie zabrakło zagadki matematycznej, której rozwiązanie pozwoliło uczestnikom poznać kolejne zadanie - musieli znaleźć domy ze zdjęcia. Wtedy Janja Lesar już miała okazję wyrazić swoje niezadowolenie. - Ale wyobrażasz sobie, że nawet jeżeli byśmy jakimś cudem doszły do tej wioski, to że potem hotel na nas nie czeka? Nie wiem, czy komuś naprawdę się podoba takie coś? Mnie to nie - przyznała wprost i nie będę ukrywać, że w tym odcinku Janja przodowała w narzekaniu. Najwyraźniej nie tego spodziewała się po udziale w programie.

Gdy uczestnicy dotarli na miejsce, musieli założyć w sarong, czyli tradycyjny strój w formie szerokiego pasa tkaniny, który owija się wokół bioder lub talii. W takich kreacjach weszli do świątyni, by tam dokończyć gebogan, czyli tradycyjną, wysoką wieżę ułożoną z owoców, kwiatów i liści. Służy ona jako dar w balijskich rytuałach. Wszyscy musieli przejść spory kawałek drogi z geboganami na głowach, by zaliczyć zadanie. Tu znów każdy uczestnik zaliczył zadanie i przyszła kolej na walkę o drogi naszyjnik dla trzech najszybszych par. W tej konkurencji udział wzięli: Małgorzata Socha z Mariuszem Szydelem, Zoja Skubis i Maria Jeleniewska, a także Mateusz Banasiuk z siostrą Aldoną. I to właśnie ci ostatni wygrali. W tym momencie muszę przyznać, że zaczęłam darzyć Małgorzatę Sochę i jej przyjaciela sympatią. Oboje zachowywali się naturalnie, nie tracili dobrych humorów i sprawiali wrażenie naprawdę fajnych ludzi, z którymi można ruszyć na taką ekstremalną wyprawę. Z kolei zauważyłam, że Zoja i Maria były w pełni nastawione na zwycięstwo i ostro parły do przodu. Gdy przegrywały, od razu było to widać po ich minach, zwłaszcza na końcu odcinka, gdy na Jawę miały płynąć z całą grupą, a nie "luksusową motorówką". Ta przypadła pierwszej parze, która zakończyła wyścig, czyli Edycie Herbuś i Piotrowi Bukowieckiemu. 

Jeśli chodzi o wyżej wymienionych, to początkowo niczym szczególnym się nie wyróżniali, ale miałam ciary żenady, gdy Edyta Herbuś zaczęła sobie żartować, że partner wyjątkowo ją kręci, gdy jest spocony. Serio, nie chciałam tego wiedzieć, a dalej było tylko gorzej. Para zaczęła żartować (lub nie) na temat nocy we wspólnej moskitierze oraz spłodzeniu potomka. Na tym wciąż nie poprzestali, bo potem przekomarzali się, typując imię dla dziecka - królował Patataj i Sajgonka... 

W tym odcinku nikt nie przegrał i nikt nie odpadł, choć gdyby były inne zasady, to stawiałabym na Katarzynę Zillmann i Janję Lesar. Przy każdym zadaniu panie docierały na samym końcu i choć na co dzień obie żyją ze sportu, to tu wyraźnie odpuściły rywalizację. Sama Janja w pewnym momencie wyraziła zdziwienie, że robią coś nie tak, skoro wszyscy je wyprzedzają. - Strasznie ciężko zaakceptować to, że nie wystarczasz, że niewystarczająco dobrze coś robisz - powiedziała przed kamerami. Podkreśliła też, że przyszły do programu "po przygodę", natomiast pozostali "na wyścig". Nie do końca wiem w takim razie, po co zgodziły się na udział w programie, w końcu zasady są tam wyjątkowo jasne.

Internauci już zdecydowali. To ta para najbardziej im podpadła 

Oglądając odcinek, nie sposób było nie typować swoich ulubieńców i par, które powinny odpaść z programu. Muszę przyznać, że po emisji zajrzałam do sieci, by sprawdzić, jakie zdanie mają internauci. Okazało się, że na jednej z rozrywkowych grup na Facebooku najbardziej krytykowali Katarzynę Zillmann i Janję Lesar. Zwracali uwagę na to, jak bardzo tancerka na wszystko narzeka i cały czas jest niezadowolona. Żartowali też, że bohaterem odcinka jest "pan od bezpieczeństwa", który ponoć ostrzegał Katarzynę i Janję, by nie okazywały sobie czułości publicznie. Widzowie byli wdzięczni, że dzięki temu nie musieli oglądać ich w intymnych sytuacjach. 

Internautom podpadły też Zoja Skubis i Maria Jeleniewska. Dziewczyny irytowały ich głównie swoim zachowaniem i "szczebiotaniem". "Nie wiem dlaczego, ale mam dziwne wrażenie, że nasze dwie żeńskie pary będą nas niesamowicie wkurzać", "Proszę, niech Kaśka z Janją odpadną", "To trwa mniej niż 10 minut, a już mam dość Kasi i Janji", "Oba duety dziewczyn wkurzają", "Wyjdę na starą zrzędę, ale takie dwie słodkie dziewczynki jak Zoja i Jeleniewska mnie niestety irytują" - pisali.

Tymczasem serca widzów podbili bracia Danilczuk, Naruciak i Małgorzata Socha z przyjacielem. "Póki co Danilczuki dobrze wypadają, Socha z kolegą też spoko", "Dla mnie Naruciak też spoko", "Kibicuję Naruciakowi, uwielbiam go!" - pisali.  A Wy której parze kibicujecie? Dajcie znać w sondzie na dole strony. 

Więcej o: