3 września TVN rozpoczął emisję już 33. sezonu "Kuchennych rewolucji". Chociaż program jest elementem ramówki stacji od wielu lat, nie ma wątpliwości, że widzowie wciąż chcą go oglądać. W odcinku, który pojawił się po wakacyjnej przerwie, Magda Gessler robiła rewolucję w restauracji Pierwsza Polka. Kiedy wróciła, żeby zobaczyć, jak miejsce radzi sobie po wprowadzeniu zmian, okazało się, że zostało zamknięte, a właściciel Konrad z żoną zniknęli już dzień po rewolucji. Po odcinku zachowanie mężczyzny zostało negatywnie ocenione przez widzów. Teraz zabrał głos w rozmowie z "Gazetą Krakowską" i odpowiedział na falę krytyki.
Konrad w rozmowie z "Gazetą Krakowską" wytłumaczył, dlaczego w ogóle wziął udział w show. "To był taki moment w moim życiu, kiedy nie pracowałem w sporcie i próbowałem sił w biznesie. To w ogóle był mój pomysł, żeby zgłosić się do tego programu. Restauracja upadała, nie mieliśmy nic do stracenia. Miałem świadomość, że mogą być 'szopki', trochę niefajnych rzeczy, ale liczyłem, że dzięki temu programowi coś zmieni się na lepsze, lokal zacznie przynosić zyski, długi się popłaci. A wyszło, jak wyszło" - wyjaśnił. Według niego relacje rodzinne też nie zostały przedstawione w odpowiedni sposób. "Przykre jest to, jak bardzo rzeczywistość została wypaczona, przeinaczona, zmanipulowana. Nie wchodząc w głębokie relacje rodzinne, w których niejasności spowodowały wylew niepotrzebnego hejtu. Było, minęło, Teraz zajmuję się sportem, czyli tym, co lubię. Tamten etap zostawiłem dawno za sobą" - dodał.
Konrad w programie nieprzychylnie wypowiadał się na temat ojca Ireneusza, który miał go namówić na prowadzenie biznesu. W "Kuchennych rewolucjach" widzieliśmy, że o niepowodzenia oskarżał wszystkich wokół, źle traktował także szefową kuchni. A jak swoje zachowanie tłumaczy Konrad po emisji odcinka?
Wystarczy jedno słowo, które jest wypowiedziane bez kontekstu zdania, całości. Ale takie jest prawo tego programu, umowa była podpisana. Ktoś z TVN zdecydował, żeby tak to zrobić, pod publiczkę. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Kto mnie zna osobiście, to wie, jaki jestem. Kto znał sytuację lokalu, wie, jak to się toczyło. A jak ktoś chce teraz w internecie wylewać swoje frustracje czy mnie hejtować, to takie jego prawo
- odniósł się do krytyki widzów. Na koniec został zapytany o to, czy żałuje udziału w programie. Przyznał, że patrząc na to, jak wyszło, trochę tak, jednak zostawia to już za sobą. Dziś mężczyzna związany jest zawodowo z Wieczystą Kraków i jest kierownikiem ds. marketingu i komunikacji.
Lipińska odpaliła się po pomyśle Nawrockiego w sprawie bezpłatnej nauki jazdy dla uczniów. "Co jeszcze damy za darmo?"
Zabiła troje dzieci. Sąd podjął szokującą decyzję w sprawie Lindsay Clancy
Chotecka odniosła się do afery z Jabłczyńską. Naprawdę nam to powiedziała
Podpuszczają Jabłczyńską, żeby pozwała Szelągowską. Odpowiedziała
Przeglądam telewizyjne ramówki. TVP ma "Ranczo", ale tej jesieni 2:1 dla Edwarda
Wstępne ustalenia ws. śmierci Witolda Płóciennika. Jest komentarz prokuratury
Fabijański już się z tym nie kryje. Powiedział wprost o kompleksach. "Zawsze miałem taki problem..."
Zapytaliśmy Mandarynę o konfrontację z Polą Wiśniewską. Krótka piłka
Lewandowska podłamana problemami mieszkaniowymi w Chicago. "Nie jest zadowolona"