Czy dziś "Kuchenne rewolucje" mają sens? To dlatego nadal chcę oglądać Gessler w akcji

Choć każdy odcinek "Kuchennych rewolucji" ma wyznaczony dokładnie ten sam tor, żaden nie jest do siebie podobny - w tym tkwi sekret udanego show, które od lat przyciąga Polaków przez telewizory - pisze redaktorka Plotek.pl, Zuzanna Kwasek.
Czy nadal potrzebujemy 'Kuchennych rewolucji'?
Fot. 'Kuchenne rewolucje'/player

3 września rusza 33. sezon "Kuchennych rewolucji", a to oznacza, że Magda Gessler znowu wybrała się w podróż po Polsce, by pomóc restauracjom, które są bliskie upadku. Kolejny raz będziemy mogli oglądać pracę nad usprawnianiem lokali, a także emocje, jakie towarzyszą właścicielom. Czy dziś program ma jeszcze sens? Uważam, że jak najbardziej i można mówić o fenomenie rewolucji przeprowadzanych przez Magdę Gessler.

Zobacz wideo Magda Gessler nie odpuszcza hejterom. „Jest dużo pozwów"

"Kuchenne rewolucje" doczekały się 33 sezonów. Było warto? Do dziś program zapewnia rozrywkę 

Pierwszy sezon "Kuchennych rewolucji" wyemitowano w TVN-ie w 2010 roku. Program oparto na amerykańskim formacie "Kitchen Nightmares", prowadzonym przez znanego kucharza Gordona Ramseya. Od 16 lat widzowie mogą oglądać, jak Magda Gessler zmienia restauracje, dając im drugą szansę. 32. sezon formatu, który emitowano o 21.30, według Nielsen Media, oglądało średnio 852 tys. widzów, a poprzedni sezon gromadził przed telewizorami 1,08 mln widzów - wówczas show nadawano o 20:50. Choć "Kuchenne rewolucje" zaliczyły spadek, cały czas dawały TVN-owi pozycję lidera w grupach wiekowych 20-54 i 16-59. 

Program prowadzony przez Gessler ma zapewniać przede wszystkim rozrywkę poprzez odpowiednio zaaranżowane show. Często mamy do czynienia z latającymi talerzami, które stały się wizytówką programu, a ten segment pojawia się przynajmniej raz na sezon. Nie brakuje emocjonalnych momentów, ostrych reakcji zarówno ze strony restauratorów, jak i samej prowadzącej. Choć każdy odcinek ma wyznaczony dokładnie ten sam tor, żaden nie jest do siebie podobny - w tym tkwi sekret udanego show, które od lat przyciąga Polaków przed telewizory. 

Gdybyśmy chcieli przeanalizować każdy odcinek "Kuchennych rewolucji", zauważymy, że Magda Gessler rzeczywiście przygotowuje dla lokali plan działania - menu, nowy wystrój, a także w większości przypadków decyduje się na zmianę nazwy. Mimo że jest to z góry zaplanowany schemat, ludzie biorący udział w programie nie przestają zaskakiwać - a to przepis na sukces. Restauratorzy często nie wytrzymują napięcia, rzucają obelgami, zachowują się nieodpowiednio wobec pracowników czy samej Gessler, a także potrafią przerwać rewolucje, nie decydując się na dalszy udział w programie. Z drugiej strony w poszczególnych odcinkach widzimy zaangażowanych właścicieli restauracji, którzy z chęcią słuchają rad prowadzącej i mogą ogłosić sukces. W tym również tkwi sekret show kreowanego przez Magdę Gessler - nigdy nie wiesz, jakiego odcinka się spodziewać, a to oznacza, że gdy już zaczniesz oglądać, chcesz zobaczyć do końca i dowiedzieć się, czy rewolucja się udała

Udział w "Kuchennych rewolucjach" do dziś gwarantuje zainteresowanie gości, a Magda Gessler przyciąga tłumy. Program ma swoje problemy

Gdyby "Kuchenne rewolucje" były przeżytkiem, czy do dziś restauracje cieszyłyby się takim zainteresowaniem po ich przeprowadzeniu? Wielokrotnie nawet jeszcze przed emisją odcinka lokale mogą liczyć na znaczący wzrost liczby gości - o czym mówią sami restauratorzy po tym, jak Gessler powraca, by sprawdzić, jak się im wiedzie i czy nadal serwują dobre jedzenie. To pokazuje, że mimo kilkunastu lat emisji show, widzowie cały czas są ciekawi rewolucji przeprowadzanych przez Magdę Gessler. I to pokazuje, że restauratorka cały czas jest ważnym graczem w medialnym świecie. 

Oczywiście sam program ma swoje problemy, bo nie można powiedzieć, że stanowi idealny przykład dla innych. Nie da się ukryć, że nadmierna ekspozycja dotycząca życia właścicieli czy pracowników bywa niesmaczna, a ich rozterki przedstawiane groteskowo. Często widzimy sytuacje, w których bohaterowie odcinków nie chcieliby być pokazywani. Czasami widać, że niektóre sceny są niemal celowo podkręcane, by przyciągnąć widzów dramaturgią. 

W ostatecznym rozrachunku Magda Gessler i prowadzony przez nią flagowy program TVN-u cały czas udowadniają, że można tworzyć produkt, który przyciągnie przed ekrany miliony i nadal będzie bawić, pomimo przewidywalnej konwencji. Czy doczekamy się 40 sezonów "Kuchennych rewolucji"? Wcale bym się nie zdziwiła. 

Więcej o: