Szelągowska uderzyła w Jabłczyńską. Nazwała ją "złym człowiekiem". Teraz aktorka pokazała wiadomości od Grocholi

Joanna Jabłczyńska nie zamierza już milczeć. Po ostrych słowach Doroty Szelągowskiej aktorka sięgnęła po prywatną korespondencję z Katarzyną Grocholą. Opublikowane przez nią screeny mogą rzucać nowe światło na kulisy całego zamieszania.
Afera o 'Nigdy w życiou trwa'
Fot. dotindotin/Insatgram; KAPIF; joannajablczynska/Instagram

Afera wokół nowej odsłony "Nigdy w życiu!" nie słabnie. W ostatnich dniach emocje związane z obsadą filmu "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później" sięgnęły zenitu. Joanna Jabłczyńska, która przed laty wcielała się w Tosię, publicznie komentowała decyzję o powierzeniu tej roli Agnieszce Żulewskiej. Podczas gdy aktorka przeprosiła koleżankę z branży, w sprawie postanowiła wypowiedzieć się również Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi. Na tym jednak nie koniec. Zaledwie kilka godzin później, po usłyszeniu gorzkich słów pod swoim adresem, Jabłczyńska postanowiła odpowiedzieć. Aktorka zdecydowała się na mocny krok i upubliczniła prywatną korespondencję z pisarką.

Zobacz wideo Rozgoryczona Jabłczyńska nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu". "Jest to bardzo niesprawiedliwe. Bardzo nie w porządku"

Dorota Szelągowska ostro do Joanny Jabłczyńskiej: Niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem

Joanna Jabłczyńska w ostatnich dniach opublikowała w mediach społecznościowych serię nagrań, w których odniosła się do zamieszania wokół kontynuacji popularnej komedii. Aktorka tłumaczyła, że od początku nie miała wiedzy na temat tego, kto ostatecznie otrzyma rolę Tosi. Podkreśliła przy tym, że Agnieszkę Żulewską ceni jako aktorkę i nie chciała, aby jej wcześniejsze wypowiedzi zostały odebrane jako atak na koleżankę.

Wypowiedź Jabłczyńskiej pojawiła się w momencie, gdy konflikt wokół nowego filmu przybrał na sile. W nocy z 1 na 2 września w sprawie postanowiła zabrać głos Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi. - Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa - zaczęła. Szelągowska przekonywała, że widziała korespondencję dotyczącą castingu i zaproszenia Jabłczyńskiej. Według niej aktorka nie została pominięta w sposób, który uzasadniałby część pojawiających się publicznie zarzutów.

Przegrałaś z Agnieszką Żulewską i to żaden wstyd, bo ona jest po prostu świetna i nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno rzucać takich rzeczy, szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że to jest ściema

- powiedziała. Jednym z najmocniejszych fragmentów wypowiedzi Szelągowskiej było odniesienie się do samej postaci Tosi. - Asia, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię w filmie. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem, niż właściwie ja sama, to jest trochę creepy. (...) A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi - powiedziała w nagraniu.

Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim i jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć "stop"

- przyznała celebrytka. Nie zabrakło również apelu o zakończenie konfliktu. - Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu - rozumiem, że jest ci przykro, że jesteś rozczarowana i to jest okej. Czasem się przegrywa i nie trzeba wtedy podpalać całego świata, nie trzeba go niszczyć, bo ludzie na to nie zasługują - kontynuowała.

Aśka, nie ma żadnego problemu - napisz sobie historię, zbierz pieniądze i to zekranizuj. Proszę was, to jest chora sytuacja, w której cierpią ludzie. Chciałabym cię strasznie poprosić, żebyś się zatrzymała, bo czynisz strasznie dużo zła

- skwitowała.

Joanna Jabłczyńska ujawniła wiadomości od Katarzyny Grocholi. "Walczę teraz o ciebie"

Już następnego dnia rano, 2 września, na Instagramie Joanny Jabłczyńskiej pojawiło się kolejne oświadczenie. Aktorka zdecydowała się opublikować screeny prywatnej korespondencji, tłumacząc, że została do tego zmuszona.

Teraz możecie podjąć kroki prawne, ponieważ zostałam zmuszona do opublikowania prywatnej korespondencji

- napisała, dołączając do wpisu zrzuty ekranu rozmów z mediów społecznościowych. Z opublikowanej korespondencji ma wynikać, że Katarzyna Grochola miała aktywnie zabiegać o pozostawienie Jabłczyńskiej w obsadzie nowej produkcji. "Dziękuję ci Joasiu, walczę teraz o ciebie zresztą z reżyserem i (...)" - czytamy w jednej z wiadomości. Na screenach widać również odpowiedź aktorki. "Trzymam najmocniej kciuki i służę wszelką pomocą" - odpisała Jabłczyńska. Później jednak nie doczekała się kolejnej wiadomości. Po kilku dniach postanowiła więc ponownie skontaktować się z pisarką. "Kasiu, jakieś wieści z frontu?" - napisała. Ta wiadomość, jak wynika z opublikowanego przez aktorkę screena, nie została już odczytana.

Jabłczyńska w tym samym wpisie nie ukrywała, że cała sytuacja jest dla niej coraz bardziej wyczerpująca. Jednocześnie zaznaczyła, że nie zamierza przemilczeć tego, co uważa za prawdę. "Marzę o tym, żeby to już się skończyło, ale nie mogę pozostawić prawdy samej sobie. Marzyłam też o tym, aby produkcja sama powiedziała o innym wyborze Tosi i jakoś to uzasadniła w sposób nieurażający nikogo" - napisała.

W obszernym oświadczeniu pojawił się jeszcze jeden istotny szczegół. Jabłczyńska zasugerowała, że nie miała możliwości odnieść się do najnowszych słów Doroty Szelągowskiej, ponieważ została przez nią zablokowana. Aktorka nie mogła więc zobaczyć publikacji córki Katarzyny Grocholi ani bezpośrednio na nią odpowiedzieć.

Więcej o: