Jabłczyńska ujawnia kulisy rozmów z producentami "Nigdy w życiu". "Nigdy na to nie dostałam odpowiedzi"

Joanna Jabłczyńska ponownie zabrała głos w sprawie afery związanej z kontynuacją filmu "Nigdy w życiu". Aktorka ujawniła, jak wyglądały kulisy jej rozmów z producentami.
Jabłczyńska ujawnia kulisy rozmów z producentami 'Nigdy w życiu'. 'Nigdy na to nie dostałam odpowiedzi'
KAPIF

O Joannie Jabłczyńskiej i kontynuacji kinowego hitu "Nigdy w życiu" mówią teraz wszyscy. Aktorka ujawniła bowiem, że nie pojawi się w nowej produkcji w roli Tosi. Nagrała oświadczenie, które wywołało niemałą aferę i reakcje nie tylko widzów, ale i producentów czy innych aktorów. Teraz Joanna Jabłczyńska postanowiła udzielić nowego wywiadu, w którym ujawniła kulisy swoich rozmów z spawie filmu "Nigdy w życiu 20 lat później".

Zobacz wideo Jabłczyńska oburzona obecnością Daniela Martyniuka w "Nasi w mundurach"? Mówi o skandalach i patologicznych zachowaniach

Joanna Jabłczyńska wprost o rozmowach w sprawie kontynuacji "Nigdy w życiu". "Wiem, jak wyglądały te rozmowy"

Joanna Jabłczyńska była gościnią Wirtualnej Polski i w rozmowie wróciła do afery związanej z kontynuacją filmu "Nigdy w życiu". Nie ukrywała, że nigdy wcześniej nie znalazła się w takiej sytuacji i przez wiele tygodni zastanawiała się, czy ujawnić prawdę. - To nie było ani kalkulowane, ani super przygotowane i w ogóle nie chciałam tego. Ale przez tyle tygodni produkcja milczała na ten temat. Liczyłam, że to oni powiedzą, że jest nowa Tosia, jakoś to wytłumaczą - wyznała i podkreśliła, że nie miała pojęcia, że wywoła takie zamieszanie. Nagrała tylko to, co leżało jej na sercu.

- Już po fakcie mogę powiedzieć, że zrobiłabym dokładnie to samo. Zastanawiałam się, jak to powiedzieć, w jaki sposób, chciałam powiedzieć jak najmniej, zostawiając to produkcji. Ale z drugiej strony, jak potem słyszę od produkcji najpierw, że "były trzy Tośki i o co mi w ogóle chodzi", a potem słyszę, że ja po prostu przegrałam casting, no to nie do mnie tak. Wiem, jak było. Ja pewnie i tak wszystkiego nie powiem, pomimo tego, że zostałam potraktowana jak zostałam potraktowana, to wiem, jak wyglądały te rozmowy - powiedziała Joanna Jabłczyńska, dodając, że rozmowy nie wyglądały jak casting, wręcz przeciwnie.

Aktorka podkreśliła również, że w rozmowie z producentami wybrzmiało, że nie dostała roli nie przez brak doświadczenia zawodowego, czy tego, że nie udźwignie tej roli, a prawdziwy powód został przekazany w taki sposób, że musi go zachować dla siebie. - Kiedy ja się dowiedziałam po tych wszystkich rozmowach, wysłałam wiadomość do Kasi Grocholi (...) ona się kończyła tym "Kasiu, jak już się zastanowicie nad tym, to proszę wyślij mi jakąś wspólną wersję, którą ja mam przedstawić mediom, bo na pewno nie unikniemy pytań o to". I nigdy na to nie dostałam odpowiedzi - dodała. 

Joanna Jabłczyńska podpadła Grocholi? W tle kwestie finansowe

Dziennikarz Wirtualnej Polski spytał Joannę Jabłczyńską, czy prawdą jest, że to Katarzyna Grochola "miała z nią problem", o czym ponoć mówi się w kuluarach. - Zdecydowanie nie. To była jedyna osoba z produkcji, z którą w ogóle miałam kontakt. Nie pierwszy raz spotykam się z moją naiwnością i wiarą w ludzi, ale przynajmniej z rozmów i z jej zaangażowania w rozmowę ze mną, wnioskowałabym, że zdecydowanie tak nie było, a wręcz odwrotnie. (...) Chcę wierzyć, że było tak, jak mówiła - powiedziała aktorka. 

Z kolei na pytanie, czy "jeśli nie wiadomo, co chodzi, to chodzi o pieniądze", Jabłczyńska odpowiedziała: -  Pośrednio myślę, że tak. Nie jest to bezpośrednia przyczyna, ale tak. 

W czasie wywiadu Joanna Jabłczyńska wielokrotnie odnosiła się również do wsparcia, które otrzymała zarówno od fanów, jak i od ludzi z branży. Nie spodziewała się tego, ale ludzie piszą nawet petycje w jej sprawie. Przyznała jednak, że one nic nie zmienią w tej sytuacji. Dowiedziała się również, że niektóre osoby musiały usunąć swoje życzliwe i wspierające komentarze, bo "zostały o to poproszone". 

Więcej o: