Fani "Nigdy w życiu!" od kilku dni z dużą uwagą śledzą informacje dotyczące nowej ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi. Wokół produkcji pojawiło się sporo emocji, przede wszystkim za sprawą zmian w obsadzie. Wiadomo już, że w filmie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej oraz Joanny Brodzik. Teraz producentka uspokaja widzów w sprawie kolejnego aktora znanego z pierwszej ekranizacji.
Chodzi o Artura Żmijewskiego, który w filmie "Nigdy w życiu!" z 2004 roku wcielił się w Adama. Jak się okazuje, aktor ponownie pojawi się na ekranie w tej roli. Informacja o powrocie Artura Żmijewskiego z pewnością ucieszy widzów, którzy pamiętają jego występ w pierwszej części historii Judyty.
Artur pojawi się w filmie. I tak wypłynęły rzeczy, które nie powinny wypłynąć, więc myślę, że on nie jest jakąś niespodzianką. Choć też do końca nie było wiadomo, bo zajętości aktorów są tak straszne, że ułożenie tego wszystkiego wydawało się prawie niemożliwe
- potwierdziła w rozmowie z Plejadą producentka Anna Wichłacz. - Artur mógł zagrać tylko dlatego, że spadł mu jakiś film, więc mogło być różnie - dodała.
Film powstaje na podstawie książki Katarzyny Grocholi "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Producentka zwraca jednak uwagę, że nie powinno się traktować produkcji jako bezpośredniej kontynuacji filmu z 2004 roku. - Oczywiście przez wszystkie części książki przewijają się ci sami bohaterowie, ale należy zapomnieć o słowie "kontynuacja". O kontynuacji można by było mówić, gdyby ściśle nawiązywała do poprzedniej części, a tak nie jest. Minęło wiele lat i ten film po prostu będzie żył swoim życiem - podkreśliła Wichłacz.
Przypomnijmy, że w związku z ekranizacją najnowszej powieści Katarzyny Grocholi trwa konflikt pomiędzy pisarką a Joanną Jabłczyńską. Aktorka, która w pierwszym filmie wcieliła się w Tosię, od początku otwarcie mówi o swoim rozczarowaniu decyzją dotyczącą obsady nowej produkcji. 2 września, po ostrych słowach Doroty Szelągowskiej, zdecydowała się opublikować prywatną korespondencję z pisarką. "Teraz możecie podjąć kroki prawne, ponieważ zostałam zmuszona do opublikowania prywatnej korespondencji" - napisała.
Z udostępnionych wiadomości wynika, że Grochola miała wcześniej próbować doprowadzić do pozostawienia Jabłczyńskiej w obsadzie. "Dziękuję ci Joasiu, walczę teraz o ciebie zresztą z reżyserem i (...)" - czytamy. Aktorka odpowiedziała wówczas: "Trzymam najmocniej kciuki i służę wszelką pomocą". Kolejna wiadomość miała już nie nadejść. Po kilku dniach Jabłczyńska ponownie próbowała skontaktować się z pisarką: "Kasiu, jakieś wieści z frontu?" Jak wynika ze screena opublikowanego przez aktorkę, wiadomość nie została odczytana.
Lewandowska podłamana problemami mieszkaniowymi w Chicago. "Nie jest zadowolona"
Syn Krawczyka pominięty na koncercie z okazji 80. urodzin ojca. Lichtman: Cały czas zemsta trwa!
Kabaret Smile zadrwił z afery wokół "Nigdy w życiu!". Żart o Tosi podbija sieć
Szelągowska uderzyła w Jabłczyńską. Nazwała ją "złym człowiekiem". Teraz aktorka pokazała wiadomości od Grocholi
Mandaryna o związku z Wiśniewskim: My sobie idziemy swoją drogą, celebrujemy to po swojemu
Szelągowska nazwała Jabłczyńską "złym człowiekiem". Teraz znów zabrała głos
Adam Małysz był wtedy na ustach całej Polski. Mało kto wiedział, z czym mierzyła się jego żona
Konflikt Badacha i Szpaka wciąż trwa? Szok, jak zachowywali się na planie "The Voice of Poland"
TV Republika ma problem z opłaceniem koncesji? Jest kolejna zbiórka