Trwają poszukiwania polskiego filmowca. Pojawił się problem z lokalizacją telefonu

Policja nie ustaje w poszukiwaniach polskiego operatora, który zaginął w ubiegłą sobotę. Teraz służby przekazały nowe informacje związane z lokalizacją telefonu Witolda Płóciennika.
Zakończył się trzeci dzień poszukiwań Witolda Płóciennika
Zakończył się trzeci dzień poszukiwań Witolda Płóciennika. Fot. East News

To już trzeci dzień, zakrojonych na dużą skalę, poszukiwań polskiego filmowca. Znany operator, Witold Płóciennik po raz ostatni był widziany w minioną sobotę, w miejscowości Lubniewice, w województwie lubuskim. Sierżant Martyna Litka, oficer prasowy komendy powiatowej policji w Sulęcinie, przekazała "Faktowi", że jest problem z lokalizacją telefonu zaginionego. 

Zobacz wideo Olejnik oburzona hejtem w kierunku Ukraińców w Polsce. "To jest obrzydliwe..."

Co z telefonem zaginionego operatora? "Nie jesteśmy w stanie wskazać konkretnego miejsca"

Jednym z kluczowych działań policji w takim wypadku jest analiza danych z telefonu zaginionego. Tu jednak pojawił się kolejny problem. Według informacji przekazanych przez sierżant Martynę Litkę, te dane nie pozwalają jednoznacznie wskazać lokalizacji. "Te dane pozwalają nam sprawdzić określone miejsca. Natomiast trzeba mieć na uwadze to, że logowanie telefonu nie działa tak precyzyjnie, jak mogłoby się wydawać. Wszystko zależy od wielu czynników, takich jak warunki pogodowe czy ukształtowanie terenu. Dlatego nie jesteśmy w stanie wskazać konkretnego miejsca ostatniego logowania telefonu" - czytamy. 

Na tym etapie policja nie zakłada wątku kryminalnego. "Nie wiemy, co kierowało tym mężczyzną"

Co ciekawe, policja jest w stałym kontakcie z rodziną oraz współpracownikami Witolda Płóciennika. Operator pracował przy produkcji serialu Netfliksa "Laky", a zdjęcia były kręcone w okolicy. - Oni cały czas są z nami na miejscu i aktywnie biorą udział w poszukiwaniach (...). Sprawdzamy każdą ewentualność, która pojawia się po drodze. Jesteśmy w stałej współpracy zarówno z rodziną tego mężczyzny, jak i z jego bliskim otoczeniem, między innymi z pracy - przekazała "Faktowi" sierż. Litka. Oficer prasowy komendy powiatowej policji w Sulęcinie dodała także, że obecnie służby wykluczają wątek kryminalny. "Nie sugerujemy się żadnymi takimi scenariuszami. Nie zakładamy żadnego scenariusza, bo nie wiemy, co kierowało tym mężczyzną i jakie były jego dokładne plany. Wiedział o nich tylko on" - czytamy. 

Wcześniej w rozmowie z Plotkiem sierżant Litka zaznaczyła, że policja bardzo dokładnie przeszukuje każdy fragment terenu. - Dla pewności przeszukamy powtórnie te miejsca, które dotychczas sprawdziliśmy, aby mieć pewność, że nie pominęliśmy żadnego śladu (...). Wczoraj byliśmy na bagnach, rozlewiskach, gdzie tak na dobrą sprawę ciężko było przejść, ale nie możemy wykluczyć żadnej możliwości, dlatego sprawdzamy dosłownie każdy kawałek tej przestrzeni - kawałek po kawałku - powiedziała. 

Więcej o: