Stylistka doceniła Nawrocką na Narodowym Czytaniu. Chwali też prezydenta: Garnitur działa jak tło

5 września o godzinie 12 rozpoczęło się Narodowe Czytanie "Dziadów" Adama Mickiewicza. W wydarzeniu wzięła udział para prezydencka. W rozmowie z Plotkiem ekspertka Iwona Sasin oceniła stylizacje Nawrockich. Pokazali klasę.
Nawroccy na Narodowym Czytaniu
fot. East News/Pawel Wodzynski

15. finał edycji Narodowego Czytania odbył się w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu, obok pomnika wieszcza w Warszawie. Prezydent Karol Nawrocki na miejscu pojawił się z żoną Martą Nawrocką. - "Dziady" mógł napisać tylko Adam Mickiewicz. To jedyny autor, który mógł połączyć tradycję, metafizykę, psychologię z mesjanistycznym, politycznym pragnieniem wolności. Cieszę się, że dziś spotykamy się w wokół tego dzieła - przekazał prezydent podczas przemówienia. Zarówno Karol Nawrocki, jak i jego żona, wybrali na to wydarzenie czarne stylizacje. O ich ocenę poprosiliśmy Iwonę Sasin - psychostylistkę i trenerkę stylu.

Zobacz wideo Doda o śpiewaniu dla Nawrockiego. Komentuje występ Skolima

Ekspertka o Marcie Nawrockiej na Narodowym Czytaniu "Dziadów". "Robią stylizację"

Iwona Sasin zwraca uwagę na charakter wydarzenia i to, jak dobrała do niego stylizacje para prezydencka. - Tegoroczne Narodowe Czytanie "Dziadów" odbyło się 5 września na Skwerze Adama Mickiewicza przy Krakowskim Przedmieściu, a więc w miejscu, które samo w sobie bardzo mocno pracuje na znaczenie tego wydarzenia. "Dziady" są nie tylko dramatem romantycznym, ale tekstem głęboko związanym z polską pamięcią, tradycją, obrzędowością i doświadczeniem narodowym. W tym kontekście stylizacje Nawrockich zaczynają być ciekawsze niż po prostu "ładne" czy "eleganckie". Marta Nawrocka postawiła na czarny, mocno konstrukcyjny żakiet ze stójkowym kołnierzykiem, i ten kołnierzyk jest dla mnie kluczowy. Jest bardzo subtelnym ukłonem w stronę romantycznej estetyki, wysokiej linii pod szyją, zabudowania sylwetki, pewnej surowości i powściągliwości, które świetnie współgrają z charakterem "Dziadów". To ubranie nie próbuje być kostiumem z XIX wieku, tylko rozmawia z epoką - opisuje. Stylistka zwraca uwagę na szczegóły, które mają największy wpływ na całość.

- W stroju pierwszej damy pojawiają się też inne detale, które moim zdaniem robią tę stylizację. Biała koronka wychodząca spod stójki i mankietów jest bardzo delikatna, ale niezwykle ważna. Wprowadza światło do całej czarnej sylwetki i łagodzi jej formalność. Czarno-białe zestawienie ma zresztą w polskiej kulturze ubioru długą historię, od stroju szlacheckiego i żałobnego po dziewiętnastowieczne ubiory, w których czerń i biel nabierały znaczeń społecznych, obyczajowych i patriotycznych. Nie robiłabym jednak z tej stylizacji "stroju patriotycznego". To odebrałoby jej całą subtelność. Raczej powiedziałabym, że koronka uruchamia skojarzenie z polskim dziedzictwem rękodzielniczym, a nie z polityczną deklaracją.

Do tego dochodzą małe, białe guziki. I bardzo dobrze, że są małe. Gdyby były większe albo bardziej dekoracyjne, żakiet stałby się zbyt teatralny. Tymczasem one punktują pionową linię, porządkują sylwetkę i sprawiają, że czarna powierzchnia nie jest martwa. Z punktu widzenia materiałoznawstwa mamy tu zresztą bardzo ciekawą grę powierzchni: gładka, matowa tkanina żakietu, faktura koronki, relief plecionki i gładkość guzików. Cały efekt powstaje bardziej z różnicy faktur niż z koloru. I to jest bardzo elegancki sposób budowania stylizacji

- podkreśla Iwona Sasin. Na szczególną uwagę zasługują jednak mankiety. - Najbardziej chciałabym jednak zatrzymać się przy plecionce, którą widać przy mankietach. W pierwszej analizie można szybko pomyśleć o Chanel. Porównanie z charakterystycznym wykończeniem jej żakietów jest uzasadnione, ale tutaj znacznie ciekawsze jest dla mnie skojarzenie z korzeniami polskiego plecionkarstwa. Pamiętajmy, że w 2025 roku tradycja plecionkarstwa w Polsce została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. To siódma polska tradycja, która znalazła się na tej liście. Mankiety w stylizacji Marty Nawrockiej są bardzo współczesnym wykorzystaniem techniki, która ma swoje korzenie w rzemiośle użytkowym. Takie przenoszenie dawnych technik do współczesnego ubioru jest dla mnie znacznie ciekawsze niż literalne kopiowanie stroju historycznego - opisuje trenerka stylu.

Oczywiście, plecionka w żakiecie może przywoływać również Chanel, i to jest piękny drugi poziom tej stylizacji. Chanel pokazała przecież, że pleciony galon czy taśma może stać się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów konstrukcji kobiecego żakietu. Tutaj jednak ten kod nie dominuje. I dobrze. W efekcie dostajemy ubranie bardzo współczesne, ale złożone z elementów, które mają pamięć: koronka, plecionka, guziki, wysoka stójka. To jest właśnie ten rodzaj stylizacji, który lubię najbardziej. Nie krzyczy: "patrzcie, inspiruję się historią!", a pozwala tę historię zauważyć.

Iwona Sasin doceniła także żakiet pierwszej damy. - Bardzo dobrze oceniam również konstrukcję samego żakietu w odniesieniu do sylwetki Marty Nawrockiej. Jest dopasowany, ale nie oblepiający. Ramiona są wyraźnie zarysowane, talia zaznaczona, a długość pozwala zachować proporcje. Dzięki temu czarna forma nie przytłacza sylwetki, a porządkuje ją i daje efekt eleganckiej, zdecydowanej kobiecości. To jest również ciekawy przykład psychologii ubioru. Zabudowany kołnierz, zamknięta konstrukcja i pion guzików budują komunikat kontroli i kompetencji, natomiast koronka i biżuteria przy twarzy wprowadzają miękkość. Nie jest to więc chłodny uniform. Jest w nim jednocześnie dyscyplina i kobiecość.

- Dlatego moim zdaniem ta stylizacja pasuje do "Dziadów". Ten dramat również nie jest przecież jednowymiarowy. Mamy w nim mrok, obrzędowość, cierpienie, historię, patriotyzm, ale także emocje, duchowość i bardzo silną romantyczną wrażliwość. Czarna, zamknięta forma żakietu dobrze odpowiada tej ciemniejszej stronie utworu, a białe koronki i drobne detale przełamują ją czymś bardziej osobistym - podsumowuje.

Ekspertka o Karolu Nawrockim na Narodowym Czytaniu "Dziadów". "Równoważy żonę"

Iwona Sasin zwraca uwagę na to, że prezydent ubrał się tak, żeby to stylizacja Marty Nawrockiej była na pierwszym planie.  - Karol Nawrocki robi natomiast dokładnie to, co powinien. Jego strój jest zdecydowanie bardziej zachowawczy i dzięki temu bardzo dobrze równoważy żonę. Ciemny garnitur, biała koszula i stonowany krawat tworzą klasyczny, reprezentacyjny zestaw. Krawat z diagonalnym wzorem dodaje odrobinę dynamiki, ale nie próbuje przejąć uwagi.

I to jest bardzo dobre rozwiązanie również z punktu widzenia ich funkcjonowania jako pary. Nie potrzebuję tutaj identycznych kolorów, takich samych elementów ani żadnego "matching couple". Para jest spójna dzięki poziomowi formalności i powadze komunikatu, a nie przez dosłowne podobieństwo ubrań. Marta ma więcej faktury i detalu, Karol pozostaje bardziej klasyczny. Ona interpretuje wydarzenie, on je stabilizuje

- ocenia stylistka. - Co więcej, jego stylizacja nie konkuruje z żakietem żony. Przy wspólnym wystąpieniu przed mikrofonami ma to znaczenie niemal scenograficzne. Gdyby prezydent również miał mocno dekoracyjny strój, otrzymalibyśmy wizualny chaos. Tymczasem jego garnitur działa jak spokojne tło dla bardziej wyszukanej konstrukcji żony.

Iwona Sasin dodaje, że Nawroccy ubrali się adekwatnie do tego, jaką funkcję pełnili na wydarzeniu. - I jest jeszcze jeden element, który bardzo mi się tutaj podoba. Oboje wyglądają jak gospodarze wydarzenia kulturalnego, a nie jak osoby idące na galę. To subtelna, ale ogromnie ważna różnica. Nie ma przesadnego połysku, wieczorowej teatralności ani demonstracyjnego luksusu. Jest formalność, ale jest też pewna kulturowa powściągliwość. W przypadku Narodowego Czytania "Dziadów" to naprawdę trafiony wybór. Tym bardziej że plecionkarstwo samo zostało właśnie uhonorowane wpisem na UNESCO jako element żywego polskiego dziedzictwa.

Jeśli miałabym jednym zdaniem powiedzieć, co podoba mi się tutaj najbardziej, powiedziałabym: Marta Nawrocka nie przebrała się za romantyzm, a znalazła dla niego współczesny język. A Karol Nawrocki zrobił coś równie potrzebnego, pozostał klasyczny i dzięki temu pozwolił tej historii wybrzmieć

- oceniła. Stylizacje Nawrockich zdecydowanie przypadły ekspertce do gustu. - Dlatego tym razem nie mam ochoty szukać dziury w całym. Ta stylizacja jest przemyślana, adekwatna i, co najważniejsze, ma znaczenie ukryte w detalach. A dobry ubiór osoby publicznej właśnie tym powinien się różnić od przypadkowego zestawu drogich ubrań, powinien wiedzieć, gdzie jest, z jakiej okazji i z jaką historią spotyka się jego właściciel. Tutaj ubranie tę historię zna - podsumowała.

Więcej o: