Janja Lesar o Kasi Zillmann: Bałam się, że ludzie ją źle odbiorą

Janja Lesar i Katarzyna Zillmann poznały się na planie "Tańca z gwiazdami", gdzie połączyła je niesamowita chemia - zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Ich uczucie rodziło się na oczach milionów widzów, a teraz ich związek przeszedł kolejną próbę. Co ujawni o ich relacji "Azja Express"? Czego się obawiały, a co nowego w sobie odkryły? O swoich uczuciach opowiedziały w rozmowie z Aleksandrą Pajewską dla Plotka.
Katarzyna Zillmann, Janja Lesar
Kapif.pl

Czy nie uważałyście, że to wyzwanie, czyli ten "hardcore’owy" wyjazd na plan "Azji Express", będzie dla waszego, dość młodego jeszcze, związku, ryzykowny? Czy nie miałyście obaw, że to może ujawnić jakąś stronę, która wam się nie spodoba w sobie wzajemnie?

Kasia: Myślę, że nie, bo zawsze jesteśmy po prostu naturalne. Jesteśmy sobą i nawet jakbyśmy chciały coś udawać, to i tak nie potrafimy ukrywać swoich prawdziwych oblicz. To nie jest dla nas nic takiego, że tak powiem, bojaźliwego. Bardziej byłyśmy zestresowane taką formułą - tym, że nie do końca zrobiłyśmy dobre rozeznanie na temat programu, tylko chciałyśmy iść po przygodę, na żywioł...

Janja: Okazało się, że jest faktycznie ten "hardcore" (śmiech).

Czyli inni uczestnicy byli lepiej przygotowani?

Kasia: Ludzie byli bardzo przygotowani! A my jak takie "Filipki z konopii" wyskoczyłyśmy (śmiech). Ale naprawdę jestem mega wdzięczna, że się zdecydowałyśmy. Może nawet lepiej, że się nie przygotowałyśmy tak skrupulatnie, bo byłyśmy wiele razy bardzo zaskoczone, ale głównie pozytywnie.

Janja: Nie było żadnych obaw tak naprawdę, bo my już przeżyłyśmy jeden format, który nie pozwala na odgrywanie ról. Już miałam szansę Kasię poznać dokładnie taką, jaką jest, we wszystkich tych najgorszych też momentach. Tak samo jak ona mnie. Nie było między nami wcześniej żadnej kreacji, chociaż przecież to się często zdarza w związkach. 

Zobacz wideo Prowadząca odkrywa tajemnice

A potem wychodzi prawda?

Janja: Po kilku latach zadajesz pytanie: kim ty jesteś? My poznałyśmy się trochę inaczej, więc nie było się czego bać.

A czym cię Kasia zaskoczyła na tym wyjeździe? Bo na pewno coś takiego się zdarzyło.

Janja: Myślałam, że Kasia jednak w trudnych zadaniach będzie lubiła trochę ponarzekać. Że potrafiłaby na mnie nakrzyczeć, albo się jakoś niemiło odezwać, co ludzie mogliby źle odebrać. A okazało się, że ja potrzebuję tam dużo wsparcia, bo jednak nie radziłam sobie tak dobrze ze stresem. Właśnie wtedy Kasia okazała się prawdziwą partnerką i zaczęła mnie wspierać. 

A ciebie Kasiu czym Jania zaskoczyła?

Kasia: Zaskoczyła mnie tym, że zaczęła odkrywać nieznane oblicza swojej osobowości, a nawet takie "zakurzone" zakamarki wnętrza. I rzeczywiście, takie niespodziewane sytuacje, które się tam zdarzają, otwierają tę puszkę Pandory. Wyciągasz to i mówisz: "O Jezu, tak, to też trzeba będzie posprzątać". Ale ja zdecydowanie jestem pozytywnie zaskoczona właśnie tą komunikacją między nami, która teraz totalnie bez słów zaczęła tak bardzo dobrze działać w pewnym momencie.

To chyba świadczy o tym, że się dobrze dobrałyście?

Kasia: To jest piękne i jestem zachwycona, że mogłam to z tą piękną panią przeżyć. Bo wiesz - to jest ciekawe, że tak naprawdę można było sobie dobrać partnera, który na przykład byłby obeznany w Azji, albo miał umiejętności potrzebne w zadaniach. Albo właśnie można iść z osobą bliską, z którą w sumie nie wiesz, co cię spotka. I nagle to eksplorowanie jest o wiele ciekawsze.

Nie będę was wypytywać o wasze plany ślubne, natomiast muszę zapytać, co sądzicie o tej sytuacji w Polsce. Nie o waszym planie ślubnym, ale w ogóle o parach homoseksualnych, które nie mogą w żaden sposób się zarejestrować, nawet partnersko.

Kasia: Nie jesteśmy na pewno zachwycone. Mam nadzieję, że im więcej osób po prostu będzie sobą, tym więcej osób zobaczy, że to jest naturalne i nie musi być wcale negatywne. Że bardzo dobrze się mamy ze sobą, będąc obie kobietami.

Może też ten program to pokaże - że jesteście po prostu fajną parą?

Kasia: Taką mam nadzieję. Mnie się wydaje, że też społeczeństwo jest gotowe. To, co się dzieje wokół tematu, to są takie zagrywki po prostu, wojenki czysto polityczne. Aczkolwiek mnie nawet już nie kręcą te związki partnerskie, wiesz? Zaraz mamy już 2030 rok. Czyli w wielu krajach już od prawie 30 lat można brać ślub, będąc z osobą tej samej płci. A my co?

I świat się nie zawalił.

Kasia: A my po prostu tutaj się jeszcze po głowach drapiemy...

Janja, mówiłaś wcześniej, że może kiedyś pobierzecie się w Polsce, czyli rozumiem, że wierzysz, że politycy wreszcie do tego dojrzeją?

Janja: Tak, ja myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo dużo osób żyje w związkach, w zaciszach domowych, mają fajną pracę, płacą podatki, jeżdżą na wakacje i nawet nie widzą, że jesteśmy obok też ludzi, którzy mają trochę inne związki i że chcemy po prostu żyć tak samo jak oni. Dlaczego nie moglibyśmy? Przez zabawy w politykę? Kiedy nie wiem, co niby zmienia? Co to szkodzi? My nie mamy ulg podatkowych czy specjalnego traktowania, jesteśmy w takich sprawach wszędzie równi. No to dobrze by było, żeby równość była faktycznie wszędzie, na wszystkich płaszczyznach.

Trzymam za to kciuki!

Więcej o: