Anna Wendzikowska o Amber Heard i Johnnym Deppie. Oceniła werdykt. "Nie dziwię się, że sąd tak uznał" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Anna Wendzikowska już w połowie maja zabrała głos w sprawie "procesu dekady". Uznała wówczas, że wina leży po środku. Teraz jednak dosyć jasno dała do zrozumienia, że zgadza się z wyrokiem sądu.

Więcej na temat "procesu dekady" i skutkach werdyktu przeczytasz w tekstach na stronie głównej Gazeta.pl

Anna Wendzikowska w pierwszej wypowiedzi na temat Amber Heard i Johnny'ego Deppa przyznała, że miała okazję poznać tę dwójkę. Choć zasugerowała, że sympatyzuje z aktorem, starała się w kontekście procesu nie opowiadać po żadnej stronie. Teraz jednak wyjaśniła, że spodziewała się wyroku.

Zobacz wideo Anna Wendzikowska o Amber Heard i Johnnym Deppie. "Ten wyrok był pewnym sensie do przewidzenia"

Anna Wendzikowska o wyroku w "procesie dekady": Był do przewidzenia 

1 czerwca ława przysięgłych uznała, że esej dla "The Washington Post", w którym Amber Heard przedstawiła się jako ofiara przemocy domowej, zawierał zniesławiające Johnny'ego Deppa zarzuty. Heard musi zapłacić byłemu mężowi 15 milionów dolarów odszkodowania, a on jej dwa miliony.

Anna Wendzikowska uważa, że sąd podjął słuszną decyzję:

Oglądałam ten proces, bo siedzę w tym tak głęboko i mnie to interesowało. Tak kulturowo i socjologicznie to jest bardziej ciekawe zjawisko. Ten wyrok w pewnym sensie był do przewidzenia. Tam wyszło, że obopólnie było toksycznie, była agresja. Ten związek był zły i toksyczny. Trudno więc wskazać, że jedna osoba była ofiarą, a druga katem.

Wendzikowska sugeruje, że Heard w felietonie skupiła się na swoim cierpieniu, a przecież zarówno ona, jak i Johnny byli poszkodowani w tej relacji. Dlatego więc "nie dziwi się, że sąd tak uznał" i przyznał, że doszło do zniesławienia. O tym, co dokładnie powiedziała na temat werdyktu, usłyszcie w naszym wideo na górze strony. 

Zobacz też: Anna Wendzikowska rozpętała burzę. Po jej słowach internet wrze. Głos zabrał nawet Artur Barciś. "Załamałem się"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.