Jajecznica wciąż odbija się Alicji Janosz czkawką. Ma żal do Kosiarkiewicz? "Usadziła mnie"

Alicja Janosz gościła w "Galaktyce Plotek". W rozmowie z Marcinem Wolniakiem powróciła do słynnej piosenki "Zbudziłam się", którą wielu kojarzy z "jajecznicą". Czy utwór zniszczył jej karierę? Wokalistka ujawniła kulisy.
Janosz wspomina piosenkę 'o jajecznicy'. Ma żal do Kosiarkiewicz? 'Usadziła mnie'
Fot. 'Galaktyka Plotek', Marcin Klaban / Agencja Wyborcza.pl, KAPIF

Alicja Janosz zyskała popularność, gdy jako 17-latka wygrała pierwszą edycję "Idola", wyprzedziwszy Ewelinę Flintę oraz Szymona Wydrę. Piosenkarka dzięki zwycięstwu zapewniła sobie kontrakt płytowy z dużą wytwórnią. Na debiutanckim albumie znalazł się utwór napisany przez Patrycję Kosiarkiewicz - "Zbudziłam się". To właśnie on sprawił, że Janosz mierzyła się z problemami i wielu z niej kpiło. W "Galaktyce Plotek" powróciła do sprawy po latach. Ujawniła, jak bardzo piosenka wpłynęła na jej karierę. Wspomniała o kulisach sytuacji. 

Zobacz wideo Kosiarkiewicz "jajecznicą" położyła jej karierę? Janosz odsłania kulisy tej sytuacji po latach

Alicja Janosz o słynnym hicie "o jajecznicy". Mówi nam o tym, czego się dzięki temu nauczyła

W rozmowie z Marcinem Wolniakiem Alicja Janosz powróciła do utworu "Zbudziłam się". W tekście padają znamienne słowa: "Za ścianą śpiew i jajecznica". Piosenkarka nie ukrywa, że "najtrudniej jej było z tą jajecznicą". Czy miała żal o to, że słowo jajecznica padło w tekście? - To była chyba moja największa lekcja życiowa. O ironio, bez jaj. To akurat dobrze pamiętam, jak dzwoniłam do Patrycji Kosiarkiewicz, kiedy dostałam od niej parę tekstów do piosenek, które miałam nagrać. Zapytałam, czy może zmienić ten wyraz. Ona mi powiedziała: "Dlaczego się czepiasz? To jest bzdura". Usadziła mnie - wspomina Janosz.

Piosenkarka nie ukrywała, że dzięki tej sytuacji wiele się nauczyła. - Ja byłam młodą dziewuszką, która myślała, że moje miejsce to jest właśnie takie... ufać ekspertom. Dla mnie wówczas Patrycja była ekspertem. Gdyby nie ten kawałek mojej historii, bardzo dużo bym może w sobie nie odkryła i nie przerobiła, i nie pisałabym sama tekstów. A słowa mają dla mnie ogromne znaczenie, ogromną moc, są dla mnie bardzo ważne - zaznaczyła. - Nigdy nie jest tak, że medal ma jedną stronę, zawsze ma dwie. Tylko my musimy czasem po prostu dojrzeć do tego, żeby zobaczyć tę dobrą - skwitowała Janosz.

 

Alicja Janosz o zajęciach u Elżbiety Zapendowskiej. Ujawniła prawdę

Alicja Janosz miała okazję poznać Elżbietę Zapendowską jeszcze przed udziałem w "Idolu". - Uczyła mnie śpiewu w "Piotrusiu Panu" - musicalu (...). To była sztuka przez wielkie "s". Tam mieliśmy mnóstwo zajęć z różnymi fantastycznymi nauczycielami. Był taniec. Była akrobatyka, szermierka, śpiew - opowiadała. Zapendowska potrafiła stworzyć atmosferę zaufania i zainteresowania drugim człowiekiem. To sprawiło, że młoda wokalistka mogła rozwijać się nie tylko muzycznie, lecz także emocjonalnie. - Z Elą mieliśmy czasem zajęcia. Tam sprawdzała mi skalę głosu, a później pytała: "no to Alunia, jak ty się czujesz, jak ty się masz?". To była moja terapia - przyznała. 

Więcej o: