Jarocka usłyszała, że może nie dożyć rana. Odmówiła operacji. Wcześniej próbowała odebrać sobie życie

Publiczność znała ją jako wykonawczynię wielkich przebojów, jednak poza sceną Irena Jarocka mierzyła się z wyjątkowo trudnymi doświadczeniami. Jedno z nich przyszło pod koniec jej życia i początkowo objawiało się w sposób, który łatwo byłoby zbagatelizować. Wkrótce piosenkarka i jej bliscy usłyszeli dramatyczną diagnozę.
Irena Jarocka
Irena Jarocka miała glejaka. Na operację nie chciała się zgodzić. Wcześniej chciała odebrać sobie życie. Fot. KAPiF.pl

Za scenicznym sukcesem Ireny Jarockiej kryła się historia pełna nie tylko zawodowych triumfów, lecz także osobistych dramatów. Jeszcze w latach 60., podczas pobytu w Paryżu, artystka znalazła się w głębokim kryzysie psychicznym, który doprowadził do próby samobójczej. Po latach przyszło jej zmierzyć się z kolejnym dramatycznym doświadczeniem - agresywnym nowotworem mózgu. O trudnych momentach z jej życia wiadomo więcej dzięki wspomnieniom artystki oraz biografii, w której jej mąż Michał Sobolewski opowiedział o ostatnich miesiącach żony.

Zobacz wideo Justyna Steczkowska wspomina, że Irena Jarocka była piękną kobietą. "Bardzo się cieszyłam, że mogę zrobić jej zdjęcia"

Irena Jarocka miała nie dożyć kolejnego dnia. To był najgorszy rodzaj glejaka 

Pewnego dnia Jarocka zadzwoniła do Sobolewskiego z wyjaśnieniami, że spóźni się na wcześniej umówione spotkanie. Nie pamiętała drogi, ani nazwy miejsca, w którym przebywała. Po tym incydencie piosenkarka zdecydowała się na rezonans magnetyczny. - Pokazują nam rezonans i pytają Irenę, czy dobrze widzi, czy nie boli ją czasem głowa i czy się nie potyka. Na każde pytanie odpowiadała przecząco. Jednak lekarze powiedzieli, że nie mogą zagwarantować, że Irena dożyje rana. Nowotwór był już rozsiany po lewej półkuli mózgu i powodował zmiany pamięciowe. Ale nic więcej - tłumaczył Sobolewski.

Jarocka, widząc swój stan, nie chciała zgodzić się na operację. Na zmianę zdania wpłynął dopiero jej mąż. - Po operacji dowiedzieliśmy się, że to najgorszy rodzaj glejaka i że może to potrwać miesiąc, góra trzy - mówił. Ostatecznie Jarocka żyła jeszcze pięć miesięcy. W wywiadzie z 2011 roku opowiadała o tym, jak warto doceniać każdą chwilę swojego życia. - Kiedy widzi się drobiazgi, choćby takie, że zielona herbata, którą teraz piję, jest bardzo dobra, życie staje się łatwiejsze. Przekonałam się o tym nie tak dawno, kiedy poważnie zachorowałam - mówiła.

Irena Jarocka
Irena JarockaIrena Jarocka miała glejaka. Na operację nie chciała sie zgodzić. Wcześniej chciała odebrać sobie życie. Fot. KAPiF.pl

Irena Jarocka w przeszłości miała próbę samobójczą 

Piosenkarka w latach 60. występowała w Paryżu. Tam spotkała mężczyznę, w którym do reszty się zakochała. "Poznałam wspaniałego chłopaka, który, niestety, cierpi na schizofrenię. Jest geniuszem matematycznym. Lubiłam go i bardzo chciałam mu pomóc" - pisała w swoich wspomnieniach Jarocka. Po jakimś czasie spotykania z matematykiem choroba zaczęła udzielać się również samej artystce. "W końcu zaczęłam go unikać. Miałam wyrzuty sumienia, że świadomie nie chcę mu dalej pomagać, i popadałam w coraz większą depresję. Byłam zdruzgotana, życie straciło dla mnie sens. Skończyło się to wszystko moją próbą samobójstwa" - wspominała. Jarocka połknęła zbyt dużą ilość tabletek. Uratowała ją niedaleko mieszkająca koleżanka z branży, Helena Majdaniec.

Więcej o: