Jan Frycz miał poważne problemy zdrowotne. "Od paru lat był ciężko chory"

Informacja o śmierci Jana Frycza wstrząsnęła środowiskiem artystycznym. Aktora w poruszających słowach wspomniał Andrzej Grabowski. Podkreślił, że Jan Frycz był nie tylko wybitnym artystą, lecz także wyjątkowym człowiekiem.
Jan Frycz
Jan Frycz, KAPiF

Niezwykle smutna wiadomość o śmierci Jana Frycza została podana 17 sierpnia przez Teatr Narodowy w Warszawie, z którym aktor przez lata był związany. Jak przekazano, artysta zmarł 15 sierpnia w otoczeniu najbliższych. Śmierć Jana Frycza była ogromnym ciosem dla Andrzeja Grabowskiego, z którym łączyła go wyjątkowa więź. - Pozostawił po sobie tyle wspaniałych ról, tyle wspaniałych wspomnień, tyle opowieści. Zawsze był temu zawodowi oddany, on potrafił analizować swoje role, przygotowania do roli, swoje sztuki - wspominał Grabowski w materiale TVN24.

Zobacz wideo Ta informacja była dla niego ciosem

Jan Frycz poważnie chorował. Mimo to wciąż rozwijał się w swojej pracy

W materiale wyświetlonym w "Faktach" TVN Andrzej Grabowski powiedział także, że Jan Frycz zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jak wspomina aktor, co jakiś czas rozmawiali na ten temat. - Już od paru lat był ciężko chory, ale ile razy do niego dzwoniłem, on tym swoim tubalnym głosem sprawiał wrażenie absolutnie zdrowego człowieka. Jak się go pytałem: "Jak tam z leczeniem?", mówił: "Wszystko dobrze". No i lata - opowiadał Andrzej Grabowski.

O chorobie aktora wspomniał również Jan Englert w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, problemy zdrowotne nie powstrzymywały go przed spełnianiem się na scenie. - Przyglądałem się jego walce z niszczącą go, dręczącą chorobą. Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról - powiedział Englert. - Pracował cały czas, jeszcze w maju tego roku dostał nagrodę aktorską za rolę w "Termopilach polskich" Jana Klaty, a był już przecież bardzo ciężko chory. Ale ani przez chwilę nikomu nie dał poznać tego, że możliwe jest jego odejście. Mimo że byliśmy na to przygotowani, myślę, że wszyscy dzisiaj są w szoku - dodał były dyrektor Teatru Narodowego.

Jan Frycz do końca był aktywny zawodowo. Miał kolejne plany aktorskie

Jan Frycz do ostatnich chwil spełniał się jako aktor i miał plany na kolejne role. Jak przekazano we wpisie Teatru Narodowego, zaledwie tydzień wcześniej rozpoczął próby do "Orestei" w reżyserii Luka Percevala. Jan Frycz miał także niebawem rozpocząć zdjęcia na planie kontynuacji "Nigdy w życiu", co ujawniła Katarzyna Grochola. - Jestem wstrząśnięta. To był absolutnie cudowny człowiek, oprócz tego, że był przewspaniałym aktorem. (...) No i miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety - przekazała w rozmowie z Pudelkiem.

Więcej o: