W połowie sierpnia media społecznościowe obiegło nagranie z występu Jacka Kawalca, podczas którego w bardzo otwarty sposób śmiał się z wokalistów disco polo. W szczególności oberwało się Zenkowi Martyniukowi. Kawalec parodiował charakterystyczny sposób śpiewania wokalisty Akcentu - wykonał przerobioną wersję piosenki "Przez twe oczy zielone". Sugerował także, że muzycy disco polo śpiewają z playbacku. - Pan Kawalec jest po prostu chamski i bezczelny - skomentował Martyniuk w rozmowie z "Kurierem Lubelskim".
Cała sprawa odbiła się w mediach szerokim echem, gdy na nagranie z występu Jacka Kawalca zareagował lider Budki Suflera Tomasz Zeliszewski (Kawalec od 2022 był wokalistą zespołu). Muzyk wystosował oficjalne przeprosiny. "Nie bywam na pańskich koncertach, ale wiem, że ma pan wielomilionową rzeszę wielbicieli, którzy kochają pana i pańskie piosenki, a to zasługuje na wielki szacunek i podziw. Za zaistniałą sytuację proszę przyjąć od nas magiczne słowo: przepraszam" - napisał Zeliszewski w poście opublikowanym 16 sierpnia.
Zenek Martyniuk rozmawiał z "Kurierem Lubelskim" po przeprosinach lidera Budki Suflera. W rozmowie stwierdził, że Kawalec "rocznie pewnie gra tyle koncertów, ile on przez weekend". - I to jest zwykła zazdrość. Pamiętam, jak kiedyś lata temu był konferansjerem koncertu, na którym śpiewałem. To było świeżo po wydaniu "Przez twe oczy zielone". Miło rozmawialiśmy - komentował wokalista zespołu Akcent.
Martyniuka zirytowały także zarzuty o playback i podkreślił, że zawsze śpiewa na żywo. Zaznaczył także, że sam lubi muzykę Budki Suflera. - Od najmłodszych lat, właściwie to od jej repertuaru zaczynałem śpiewać. I myślę, że oni są moimi fanami i znają wszystkie moje piosenki tak jak ja znam ich. I tak jak znają je miliony ludzi. Nie wiem tylko, dlaczego tak dziwnie wypowiadają się publicznie - dodał.
Jacek Kawalec nie zgadza się ze stanowiskiem Tomasza Zeliszewskiego. Jak twierdzi, oświadczenie lidera Budki Suflera miało zostać opublikowane "za jego plecami". 17 sierpnia poinformował, że kończy swoją współpracę z zespołem. "Żart sceniczny, parodia i stand-up to naturalne środowisko aktora zawodowego. Jestem nim i będę na zawsze! I to niezależnie od mojej wokalnej ścieżki, na którą wstąpiłem na długo, zanim Budka Suflera zaprosiła mnie do współpracy. Nie sądziłem jednak, że w pakiecie dostanę bilet powrotny do PRL-u. Tego biletu nie akceptuję. Dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z zespołem. Po roku '89 nikt nie ma prawa cenzurować moich wypowiedzi scenicznych - ani tych satyrycznych, ani tych poważnych!" - napisał. Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.
Po jej występie w TVN Szekspir przewrócił się w grobie? Polonistka zabrała głos. Nie owijała w bawełnę
Socha zadzwoniła do ginekologa. Wszystko nagrała i upubliczniła
Tusk zorganizował "babciową" imprezę urodzinową. Grysz opowiada nam o kulisach
Urbańska zabrała głos w sprawie choroby. "Żeby później nie pluć sobie w brodę"
"Króliczek Playboya" zamordowany we własnym domu. Po latach odkryto kolejną ofiarę
Matka ofiary Christy Pike o nieudanej egzekucji. "Gdybym mogła, pocięłabym ją". Dalej równie mocne słowa
Tak wygląda warszawski apartament siostry Lewandowskiego. Na bogato?
Żak zażartował z Nawrockiego, ale takiej reakcji się nie spodziewał. "Przerażające"
Skrzynecka i Hakiel zrobili to jako pierwsi. Tego nie było widać w "Tańcu z gwiazdami"