Partnerka Litewki u Żurnalisty w gorzkich słowach o sprawcy wypadku. "Robi z siebie ofiarę"

Partnerka Łukasza Litewki pojawiła się w podcaście Żurnalisty. Natalia Bacławska wyznała, że czuje się zażenowana zachowaniem sprawcy wypadku, w którym zginął jej ukochany.
Partnerka Łukasza Litewki pojawiła się u Żurnalisty
Partnerka Łukasza Litewki pojawiła się u Żurnalisty. Fot. Instagram.com/zurnalistapl screen, Anna Lewanska / Agencja Wyborcza.pl

Mijają cztery miesiące od tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki. Polityk zginął 23 kwietnia tego roku w wypadku drogowym, do którego doszło w Dąbrowie Górniczej. Sprawcą wypadku, który śmiertelnie potrącił poruszającego się rowerem posła jest 57-letni mieszkaniec Sosnowca, Sławomir K. Mężczyzna początkowo utrzymywał, że w momencie potrącenia stracił przytomność. Później podkreślał, że nie pamięta zdarzenia. Partnerka Litewki, Natalia Bacławska, w najnowszym wywiadzie zabrała głos w sprawie zachowania sprawcy wypadku.

Zobacz wideo Doda o kulisach pracy nad ustawą na rzecz zwierząt. Wspomniała o prezydentowej

Partnerka Litewki u Żurnalisty. Wypowiedziała się na temat zachowania sprawcy wypadku

Natalia Bacławska pojawiła się u Żurnalisty. Z fragmentu wywiadu, który został udostępniony na profilu podcastera, dowiadujemy się, że partnerka zmarłego posła jest zniesmaczona zachowaniem sprawy wypadku. W jej opinii mężczyzna ma z siebie robić ofiarę. - Gdybym była na miejscu osoby, która zabiła drugą osobę, pierwsze, co bym zrobiła, to na kolanach przyszłabym do rodziny, (…) natomiast ten człowiek zaczyna robić z siebie ofiarę - powiedziała Natalia Bacławska. 

Bacławska o sytuacji rodziny po śmierci Łukasza Litewki. "Koszmar się ciągnie"

Już wcześniej Natalia Bacławska w rozmowie z "Faktem" opowiedziała o ciężkim okresie po pogrzebie ukochanego. Wspomniała o trudnej sytuacji rodziny, którą miały dotykać oskarżenia i nieprawdziwe informacje pojawiające się w sieci. - To, co przeżyli i przeżywają rodzice Łukasza, ludzie z fundacji, nie mieści się w głowie. Nie można było przeżyć żałoby, bo byliśmy atakowani, a wręcz dochodziło do tego, że pojawiały się oskarżenia, nieprawdziwe informacje, śledzono nas i obrzucano kłamliwymi oszczerstwami - powiedziała. Bacławska wyjawiła także, że pod jej domem zaczęły się pojawiać nieznane osoby. Niezbędna była interwencja służb. - Przed moim domem pojawiały się dziwne osoby. Zamartwiam się o rodziców Łukasza. Stracili syna, ich koszmar się ciągnie. Ataki, kłamstwa, pomówienia. W dalszym ciągu odbywa się polowanie na nas i atakowanie nieprawdziwymi informacjami, ale my robimy się coraz bardziej odporni. Ze swej strony nie pozostałam obojętna i powiadomiłam służby o nękaniu mnie - dodała. 

Więcej o: