Ed Sheeran nie chciał śpiewać z ukraińskim żołnierzem? Aż trudno uwierzyć, co powiedział

Ed Sheeran i legendarny zespół U2 nagrali wspólny utwór "Yours Eternally" wraz z ukrańskim żołnierzem i artystą Tarasem Topolią. Mogło jednak do tego w ogóle nie dojść. Wszystko przez zachowanie Sheerana.
Ed Sheeran nie chciał śpiewać z ukraińskim żołnierzem? Aż trudno uwierzyć, co powiedział
East News

Od kilku tygodni Ed Sheeran mierzy się z ogromnym kryzysem wizerunkowym. Rozpoczął się on po usunięciu supportującego go rapera Macklemore'a z trasy koncertowej po tym, jak podczas jednego z występów powiedział o "wolnej Palestynie". Okazuje się, że to koniec. Teraz zespół U2 ujawnił, co Ed Sheeran powiedział, zanim nagrali razem utwór we współpracy z ukraińskim żołnierzem.

Zobacz wideo Za co usunięto Macklemore'a z trasy Eda Sheerana

Ed Sheeran nie chciał śpiewać z ukraińskim żołnierzem? Szok, co powiedział

Kilka miesięcy temu Ed Sheeran i zespół U2 nagrali wspólny utwór "Yours Eternally" we współpracy z ukraińskim żołnierzem i artystą Tarasem Topolią. Okazuje się jednak, że w ogóle mogło do tego nie dojść, ponieważ Ed Sheeran miał duże wątpliwości. Wszystko ujawnił Bono w rozmowie z "Rolling Stone UK".

- Kiedy nagrywaliśmy tę piosenkę, Ed pytał: "Nie wciągniesz mnie w politykę, prawda?" - wspominał lider U2. Musiał przekonywać Sheerana, że ukraiński żołnierz bardzo go ceni i inspiruje. Na to wokalista miał odpowiedzieć: "Tak, ale ja po prostu chcę, żeby moja twórczość była od tego wolna".

Co jednak ciekawe, muzycy U2 postanowili stanąć w obronie Eda Sheerana, stwierdzając, że "każda gwiazda ma prawo do własnej drogi". - Artyści sami decydują, czy chcą się angażować, i mają do tego pełne prawo. Naszym zadaniem nie jest ich krytykowanie, bez względu na to, co sami o tym myślimy - powiedział perkusista, Larry Mullen Jr.

Ed Sheeran płakał na scenie. "Czuję, jakby przyjaciele, rodzina i znajomi odwracali się ode mnie"

Choć wyrzucenie Maclemore'a z trasy koncertowej miało zapewnić Sheeranowi apolityczność występów, stało się zupełnie odwrotnym politycznym gestem, którego efekt muzyk odczuł podczas kolejnych koncertów. Z trasy w geście solidarności wycofali się wszyscy pozostali artyści, a brak jasnego sprzeciwu Eda Sheerana wobec sytuacji w Strefie Gazy powszechnie odczytano jako aprobatę dla działań rządu Izraela w tym regionie. W czasie występu w Filadelfii zabrał głos i przyznał, że sytuacja jest dla niego niezwykle trudna.

- W takich sytuacjach człowiek przekonuje się, kto jest jego prawdziwym przyjacielem. To był dziwny tydzień. Mam wrażenie, że wszystko potoczyło się błyskawicznie. Gdzieś z tyłu głowy miałem wyniki sprzedaży biletów na ten koncert - nie widziałem anulacji, widziałem ludzi, którzy kupowali wejściówki. Wszyscy namawiają mnie, bym odwołał występ - powiedział.

- Czuję, jakby przyjaciele, rodzina i znajomi odwracali się ode mnie. Ale gdy patrzę na to, co czeka mnie pod koniec tygodnia, widzę 50 tysięcy ludzi, którzy mnie nie opuścili. Ludzie mogą mówić, co chcą, ale ja robię to dla was. Kocham was. Kocham to, co robię - zapewniał dalej przed zgromadzonym tłumem.  Artysta odniósł się także do sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. - To, co dzieje się w Strefie Gazy, jest katastrofalne, nieuzasadnione, nieproporcjonalne - powiedział także podczas koncertu.

Więcej o: