Epopeja o Biance i Filipie Chajzerze trwa w najlepsze. O parze głośno zrobiło się w maju tego roku, gdy na premierze książki dziennikarza pojawiła się matka jego ukochanej. Twierdziła, że prezenter odciął Biankę od rodziny. Para szybko zdecydowała się na zaręczyny, a 19 września doszło do ślubu - przypominamy, że poznali się na początku tego roku. Pierwszy wspólny podcast stał się przedmiotem licznych analiz, a wielu uważało, że para nie wypadła w programie najlepiej. Popularność formatu sprawiła, że Bianka i Filip zdecydowali się nagrać kolejny epizod, w którym odpowiadają na pytania od fanów. Obejrzałam najnowszy odcinek ich rozmowy i czuję, że do drugiej randki przygotowali się lepiej, choć nadal dla mnie to nie była łatwa przeprawa.
Pierwszy z podcastów świeżo upieczonych małżonków był pełen wpadek i niezręcznych momentów, o których internet długo nie zapomni. Mowa oczywiście o anegdotach Filipa Chajzera - pizzy z kebabem w Szwecji, zdjętych butach podczas pierwszego tańca czy opowieści o komplikacjach ślubnych. Teraz mamy do czynienia z bardziej przygotowanym odcinkiem, choć nie oznacza to, że pozbawionym krępujących sytuacji. Już na wstępie dziennikarz demonstracyjnie rzuca obrączką, twierdząc, że "dzisiaj będzie rozwód", bo tego oczekują internauci. To dość dziwny moment dla odbiorcy, któremu od razu coś się zarzuca. Nawet sama Bianka była tym gestem zaskoczona, choć później próbowała wybrnąć z sytuacji i dopasować się do narracji męża.
Dowiadujemy się, że tym razem podcast opierać się będzie na formacie "pytania i odpowiedzi", a atmosfera jest nieco luźniejsza niż poprzednio. Nie da się ukryć, że oboje patrzą jednak na to, jak zostali odebrani i próbują tym samym wypaść teraz jak najlepiej. Świadczą o tym nawet słowa Filipa Chajzera: "to zaraz się źle skończy, siedem artykułów masz tylko po tym wstępie".
Wydawało się, że małżonkowie zagrają pytaniami raczej bezpiecznie i w większości przypadków tak było. Zauważyć można jednak, że chcieli wywołać emocje, wplatając kilka tych, które wzbudziły ciekawość u widzów. Chodzi m.in. o wcześniejsze wyznanie Bianki, że nie wiedziała, kim jest Filip Chajzer czy kwestię wieku ukochanej prezentera. Oczywiście celowo zrobili to na samym końcu, żeby widzowie pozostali z nimi jak najdłużej - szczególnie że premiera odbyła się na YouTubie, a najbardziej zainteresowane osoby nie mogły przewinąć odcinka i musiały czekać na jego koniec. Trudno tu nie zauważyć, że oboje wyczuli, "co się klika", na czym chcą zbić kapitał. To staje się w odbiorze niekomfortowe, bo widzowie doskonale widzą, co się kroi, a nawiązania do poprzedniego podcastu to festiwal cringe'u i żenady. Przykładem jest nawiązanie do tekstu o pizzy w Szwecji. Para kontynuowała żart, mówiąc tak samo o Londynie, ale widać w tym brak spontaniczności, który przekłada się na dość niefortunną sytuację.
Gdy Bianka opowiada o tym, że brała udział w "Ukrytej prawdziwe", a Filip dopytuje, kiedy nagrywano odcinek, słyszymy, że "dawno" - okazało się, że miało to miejsce we wrześniu zeszłego roku. Z pewnością Bianka inaczej postrzega czas ze względu na swój wiek. Brzmi to jednak dość kuriozalnie w kontekście ich związku, który trwa... kilka miesięcy. Specyficzna była również ich dyskusja na temat pierwszej rozmowy - tak, jakby odbyła się ona lata temu, a było to w lutym tego roku. - Ależ ty masz pamięć, tak było - komplementował Chajzer.
Bianka, tłumacząc się z tego, że nie znała wcześniej męża, wyjaśniała, że nie kojarzy wszystkich celebrytów. Wówczas wtrącił się prezenter, który powiedział, iż jego żona zna przede wszystkim osoby ze świata MMA. - Mam przyjaciółkę z tej dziedziny show-biznesu - wtrąciła, na co z ust Filipa usłyszeliśmy: "Naprawdę? Aha, okej". Czyli mamy rozumieć, że dziennikarz nie zna najbliższych osób z otoczenia swojej żony? Brzmi to wręcz abstrakcyjnie. Małżonkowie przekonywali również, że doskonale się znają, jednak wciąż nie za bardzo to widać. Można zauważyć, że wielu tematów ze sobą jeszcze nie przedyskutowali - jest to oczywiste, bo kilka miesięcy to jednak za mało, by poznać się jak łyse konie.
Wydawać by się mogło, że tym razem uwaga rozdzieli się na oboje małżonków, ale szybko przekonaliśmy się, że nadal to Chajzer jest tą dominującą stroną - przynajmniej medialnie. Mamy uwagi i wtrącenia dotyczące prezentera. Nagle zwrócił uwagę na pierścionek zaręczynowy i nie mógł się nachwalić, jaki dobry wybór podjął. - Jestem strasznie dumny z tego pierścionka zaręczynowego. On mi się tak podoba - rozpływał się. Gdy Bianka opowiada o swojej roli jako osoba publiczna, nagle wtrąca się Filip, mówiąc o sobie i o tym, jak bardzo przejmuje się zdaniem innych. Gdy ona zaczyna coś opowiadać, on nie może się powstrzymać, by nie przerywać - nie chodzi nawet o mówienie o sobie, ale o prowadzenie narracji i nadmierne komplementowanie żony. Musiał się również pochwalić tym, jak wysyłał Biance kwiaty, choć niewiele to miało wspólnego z rozmową.
Co ciekawe, jeden z internautów zarzucił Chajzerowi, że jest "zadufanym w sobie egoistą". - Nie wiem, taki się chyba urodziłem. Powiem ci, że ja tego w ogóle nie widzę - stwierdził w odpowiedzi. - No i właśnie o to chodzi - wypaliła Bianka, czym dała nieco do zrozumienia, że coś w tym może być. Chwilę później ktoś zapytał o wzrost ukochanej prezentera. Gdy to ujawniła, Chajzer dopowiedział: "A o mój nie pytali?". Gdy oboje opowiadali o marzeniach, dziennikarz wyrwał się jako pierwszy, by o nich opowiedzieć. Bianka odpowiedziała, że ma męża, ma psa. - Ja bym chciała tylko chihuahuę, to jest moje marzenie. Ja nie mam marzeń już. Wszystko już wyczerpałam. Już jestem szczęśliwa, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie - podkreśliła. - I najpiękniejszą - uzupełnił Chajzer, po czym dodał "idźmy dalej", nieco spychając temat na dalszy plan, podczas gdy rozmawiali o jego marzeniu. To dla mnie, jako odbiorcy, było niezręczne i krępujące, bo daje mi to obraz prezentera jako tego, na którym ma skupiać się uwaga - a jego żona to po prostu dodatek, który generuje zasięgi.
Przyznaję, że drugi podcast wyszedł Chajzerom nieco lepiej. Nie oznacza to jednak, że był bezbłędny. Choć starają się pokazać, że mają do wszystkiego dystans i chcą przekonać widzów, że doskonale się znają, przez pewne niuanse nadal wypadają nieprzekonująco. Czuć, że nie wszystko o sobie wiedzą, bo po prostu znają się za krótko, by móc pokusić się o takie stwierdzenie. Drugi odcinek formatu traktuję jak podglądanie drugiej randki małżonków. Znowu gwiazdą jest Filip, choć Blanka próbuje utrzymać jego tempo, ale to nie zawsze się jej udaje. Męczyły mnie "zabawne" odniesienia do poprzedniego podcastu, które pojawiały się tu na siłę. Dobrze, że podcast nie trwał godziny, bo po czasie czułam już znużenie. Jeśli pojawi się trzeci odcinek - myślę, że temat się już internautom nieco przeje.
Bianka Chajzer ujawnia, ile ma lat. Pokazała zdjęcie dowodu. "Trudna prawda"
Turnau zabrała głos po premierze "Lalki". Takimi słowami zwróciła się do Kondrata
Żak zażartował z Nawrockiego, ale takiej reakcji się nie spodziewał. "Przerażające"
Olejnik nie wytrzymała po słowach Mentzena o policjantkach. Pokazała wymowne zdjęcie. "Wstyd!"
Jim Carrey wziął ślub po raz trzeci. Jego żona jest młodsza o 32 lata
Ed Sheeran nie chciał śpiewać z ukraińskim żołnierzem? Aż trudno uwierzyć, co powiedział
Zabiła ciężarną, by ukraść jej dziecko. Wciąż oczekuje na karę śmierci
Skrzynecka i Hakiel zrobili to jako pierwsi. Tego nie było widać w "Tańcu z gwiazdami"
Nie żyje ojciec dziecka Gypsy Rose Blanchard. Miał 33 lata