Bianka i Filip Chajzerowie postanowili opowiedzieć o początkach swojej znajomości. 22 września w podcaście prowadzonym przez prezentera wrócili wspomnieniami do swojej pierwszej randki, która od początku miała dość nietypowy przebieg. Okazało się, że Bianka przed spotkaniem nie miała pojęcia, że umawia się z osobą dobrze znaną z polskich mediów. Na tym jednak nie koniec zaskoczeń. Widzowie mogli również zobaczyć, jak para radzi sobie w bezpośredniej rozmowie. Ich spotkaniu towarzyszyła wyraźnie wyczuwalna atmosfera napięcia, a momentami można było odnieść wrażenie, że małżonkowie rozmawiają ze sobą niemal jak dwoje nieznajomych, którzy dopiero się poznają.
Ślub Filipa i Bianki Chajzerów odbył się 19 września w Krakowie. Zaledwie kilka dni później małżonkowie postanowili jeszcze szerzej otworzyć się na internetową publiczność. To o tyle ciekawe, że jeszcze niedawno prezenter mocno zabiegał o ochronę prywatności swojej ukochanej. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Bianka coraz śmielej pojawia się w mediach społecznościowych. Jej instagramowe konto, prowadzone pod nazwą "Bianka Chajzer", zyskało już ponad 20 tys. obserwujących. Świeżo upieczona żona publikuje między innymi fragmenty wywiadu oraz zdjęcia ze studia podcastowego. Wszystko wskazuje więc na to, że Bianka coraz mocniej zaznacza swoją obecność w sieci.
Już pierwsze minuty podcastu zwróciły moją uwagę. Filip, zgodnie ze swoim charakterystycznym sposobem prowadzenia rozmów, przedstawił się, po czym zwrócił się do żony: "Powiesz coś?". Bianka odpowiedziała: "Jestem zestresowana, ale mam nadzieję, że to nie będzie nasz ostatni raz wspólny w tym studiu". Następnie Filip przeszedł do opowieści o początkach ich znajomości. Jak wynika z jego słów, para poznała się właśnie w studiu podcastowym.
I to właśnie sposób, w jaki oboje zachowywali się podczas rozmowy, wydał mi się najbardziej zastanawiający. Zamiast swobodnej rozmowy małżonków, którzy przecież są już po ślubie, momentami odnosiłam wrażenie, że oglądam dwoje ludzi podczas pierwszego spotkania. Zarówno w zachowaniu, jak i w sposobie prowadzenia rozmowy było sporo sztywności. Co ciekawe, wiele informacji, które zwykle między dwojgiem bliskich sobie osób pojawiają się podczas prywatnych rozmów, tutaj wychodziło na jaw dopiero przed kamerami. - Zaskoczył mnie wtedy twój pies - powiedziała Bianka. -Naprawdę?! - odparł Filip, wyraźnie zaskoczony.
Podobnych momentów było więcej. W pewnym momencie Bianka zdecydowała się na bardziej osobiste wyznanie. - Pamiętam twoje piękne niebieskie oczy. W nich się zauroczyłam - mogliśmy usłyszeć. Filip wyraźnie się zarumienił, co zresztą sam zauważył. Sama scena mogła przypominać rozmowę dwojga nastolatków podczas pierwszej randki. Trudno jednak nie zwrócić uwagi na to, że rozmawiali ze sobą 41-letni Filip i 20-letnia Bianka, którzy są już małżeństwem.
Kolejny moment, który zwrócił moją uwagę, pojawił się wtedy, gdy Bianka zdradziła szczegół dotyczący podcastów Filipa. - Zdradzę ci coś. Zawsze przy nagrywaniu podcastów siedziałam w swoim pokoju z podglądem, a twój z Gosią był jedynym, na którym siedziałam i oglądałam na żywo - usłyszeliśmy od Bianki. Filip natychmiast zareagował.
Serio?! Naprawdę?! Nie wiedziałem o tym, nie miałem pojęcia
- odparł. I znów pojawia się pewien zgrzyt. Trudno bowiem nie zastanowić się, jak dobrze para zdążyła się poznać, skoro takie informacje wychodzą na jaw dopiero podczas nagrania. Tym bardziej że chwilę później Filip mówi, że "zna już swoją żonę bardzo dobrze". Podobny schemat pojawił zresztą się przy opowieści Bianki o ślubie znajomej. Kobieta wspomniała, że podczas rozmowy z koleżanką sama zaczęła myśleć o ślubie. Filip ponownie zareagował dużym zaskoczeniem. - Naprawdę tak pomyślałaś?! Łał! - powiedział.
Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów podcastu była historia pierwszego spotkania. Bianka przyznała, że kiedy poznała Filipa, właściwie nie wiedziała, kim on jest. Filip zareagował na tę informację niemal teatralnym zdziwieniem. Zdjął okulary i zapytał: "Jak to nie znałaś, ale tak zupełnie?". Bianka wyjaśniła, że była przekonana, iż mężczyzna, z którym się spotyka, jest doktorem.
Doktorem czego? Jestem już kompletnie czerwony. To bardzo miłe. Mów dalej
- powiedział Filip. W tym momencie można było odnieść wrażenie, że informacja o tym, iż przyszła żona nie znała jego medialnej przeszłości, wyjątkowo połechtała jego ego. Zamiast szybko przejść dalej, temat został jeszcze przez chwilę pociągnięty.
Takich momentów w całym podcaście było więcej. Wrażenie mogło być takie, że rozmowa w dużej mierze koncentruje się wokół Filipa, jego historii, doświadczeń i tego, jak postrzega go Bianka. Jednocześnie trudno było nie zauważyć różnicy w energii między małżonkami. Filip mówił dużo i chętnie wracał do własnych historii. Bianka natomiast najczęściej słuchała, uśmiechała się i potakiwała. "Taaak", "dokładnie tak", "to na pewno, tak", "yhym" - tego rodzaju krótkie reakcje pojawiały się z jej strony wielokrotnie. Odniosłam wrażenie, że to Filip prowadzi rozmowę, a Bianka przede wszystkim potwierdza jego kolejne opowieści.
W pewnym momencie Filip zaczął opowiadać o formalnościach związanych z organizacją ślubu. Szczegółowo relacjonował, jak udało się załatwić poszczególne kwestie urzędowe. Bianka skwitowała to stwierdzeniem, że wszystko udało się załatwić niemal cudem. Filip odpowiedział: "Ty jesteś moim cudem". Choć miało to zapewne zabrzmieć romantycznie, również ta scena wydałami się mocno wystylizowana. Zwłaszcza że w całym podcaście pojawiało się wiele momentów, w których Filip przeplatał historie dotyczące ich związku z opowieściami o sobie.
Nawet przy wspominaniu pierwszego tańca znalazł miejsce na własny wkład w sukces całego przedsięwzięcia. Jak wynikało z jego opowieści, taniec wyszedł tak dobrze między innymi dlatego, że zdecydował się zdjąć buty i dzięki temu miał lepszy poślizg. W efekcie odniosłam wrażenie, że nawet historie dotyczące ich wspólnego życia często skupiają się na samym Filipie, jego doświadczeniu i jego perspektywie.
Warto zwrócić też uwagę, że na koniec pojawił się również temat rodziny i obecności najbliższych na ślubie. Filip podziękował swoim rodzicom za obecność podczas uroczystości. Szczególnie zwrócił uwagę na fakt, że jego mama początkowo miała inne plany i ostatecznie pojawiła się na ceremonii. W tle pozostawała nieobecność mamy Bianki, która miała nie zaakceptować związku córki z Filipem. W tym kontekście zwrócenie przez niego uwagi na obecność własnej mamy podczas ślubu mogło być odebrane jako niepotrzebne podkreślanie zachowania teściowej.
Po obejrzeniu całego materiału trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Bianka pełni w rozmowie przede wszystkim rolę osoby słuchającej i potwierdzającej kolejne opowieści męża. Oczywiście z samego nagrania nie sposób stwierdzić, jak wygląda ich komunikacja poza kamerami. Podcast pokazuje jednak konkretny wycinek ich relacji i to właśnie ten wycinek może pozostawiać takie wrażenie.
Zamiast rozmowy dwojga osób, które niedawno wzięły ślub i wspominają wspólne początki, momentami otrzymujemy rozmowę, w której jedna osoba opowiada, a druga reaguje krótkimi potwierdzeniami. Co więcej, niektóre wymiany zdań brzmią tak, jakby małżonkowie dopiero dowiadywali się o sobie podstawowych rzeczy. Przy tak krótkim stażu związku (para poznała się w lutym 2026 roku) szczególnie rzuca się to w oczy.
Mocne słowa Jana Englerta o karierze córki. "To w Polsce nie zawsze się podoba"
Bianka przed pierwszą randką nie wiedziała, czym zajmuje się Chajzer. "Myślałam, że jesteś..."
Holland reaguje na aferę wokół "Nigdy w życiu". Tak mówi o Jabłczyńskiej. "Obowiązku nie ma"
Księżna Kate zachwyciła na premierze. Stylistka dostrzegła możliwy przekaz dla Meghan
Internauci odpalili się po podcaście Chajzerów. "Z rozmowy wynika, że mało się znacie"
Chajzer pokazał żonę i nagrał z nią podcast. To był błąd? "Największym ryzykiem nie jest dla nich..."
Kinga Duda miała brać udział w kolizji drogowej. Są nowe ustalenia w sprawie
Rzadko widzimy Martę Nawrocką w takim wydaniu. W Nowym Jorku porzuciła eleganckie kreacje
Holland zabrała głos w sprawie nowej "Lalki". Mówi o jednym problemie