Chajzer pokazał żonę i nagrał z nią podcast. To był błąd? "Największym ryzykiem nie jest dla nich..."

Filip i Bianka Chajzerowie opublikowali odcinek podcastu, w którym opowiedzieli o swoim związku. Żona dziennikarza już zebrała spore grono obserwujących w sieci, choć jeszcze do niedawna unikała blasku fleszy. Jak medialny szum wokół tej dwójki może wpłynąć na ich wizerunek? O tym porozmawialiśmy z ekspertką od PR.
Filip Chajzer pokazał żonę i nagrał z nią podcast. To był błąd?
Fot. YouTube/@filipchajzerpodcast, Instagram/@filip_chajzer

O związku Filipa Chajzera i Bianki zrobiło się głośno w maju tego roku, gdy para pojawiła się na premierze książki dziennikarza "Szczęście na kreskę". Niedługo później Chajzer ogłosił, że jest zakochany, a media rozpisywały się o zaręczynach z tajemniczą blondynką. Po siedmiu miesiącach znajomości zakochani zdecydowali się na poważny krok i 19 września powiedzieli sobie sakramentalne "tak". Trzy dni później pojawił się odcinek ich wspólnego podcastu, w którym Bianka po raz pierwszy oficjalnie pokazała twarz, ale program nie został najlepiej przyjęty przez widzów. W rozmowie z Plotkiem sprawę skomentowała Żaneta Kurczyńska, ekspertka ds. wizerunku i PR, znana w sieci jako Okiem PR-owca.

Zobacz wideo Pola Wiśniewska miała obawy przed ślubem z Wiśniewskim? "Zawsze wychodziłam z założenia..."

Filip i Bianka Chajzerowie stracą po podcaście? To forma, którą wybrali, jest problemem 

Specjalistka w rozmowie z Plotkiem zauważyła, że jeszcze do niedawna Chajzer chronił wizerunek żony, a dziś pokazuje ją w podcaście. - Z punktu widzenia wizerunkowego najbardziej interesująca jest dla mnie nie sama obecność Bianki w podcaście, ale moment, w którym się pojawia. Jeszcze niedawno Filip Chajzer bardzo mocno chronił jej prywatność i nie pokazywał nawet jej twarzy, a chwilę po ślubie dostajemy nie tylko jej pełny medialny debiut, ale właściwie od razu wspólny format. To bardzo gwałtowne przejście od "chronimy prywatność" do "pokazujemy naszą relację" i właśnie dlatego może być przez część odbiorców odbierane jako wykalkulowane - stwierdziła Kurczyńska.

Przyznała, że sam pomysł na to, by pokazać Biankę i opowiedzieć o związku "wizerunkowo nie jest pozbawiony sensu". - Wokół tej relacji narosło bardzo dużo komentarzy, spekulacji i ocen, więc oddanie głosu samej Biance pozwala im przynajmniej częściowo odzyskać kontrolę nad narracją. Zamiast pozwalać, żeby ich historię opowiadały portale, komentarze i osoby trzecie, zaczynają opowiadać ją sami - tłumaczy ekspertka. Dodaje jednak, że jej zdaniem nietrafiony jest format. Wyjaśniła, dlaczego odbiorcy mogli mieć wrażenie, że para się nie zna. - Podcast, w którym małżonkowie przeprowadzają rozmowę właściwie sami ze sobą, wymaga ogromnej naturalności i bardzo dobrej dynamiki między prowadzącymi. Tutaj momentami można było odnieść wrażenie, że pewne historie, doświadczenia czy nawet informacje z ich życia nie były wcześniej między nimi szerzej omawiane. I właśnie stąd może brać się pojawiający się w komentarzach odbiorców zarzut, że chwilami wyglądali tak, jakby dopiero się poznawali - dowiadujemy się. 

Nie oznacza to oczywiście, że rzeczywiście się nie znają. Kamera potrafi usztywnić, szczególnie osobę, która wcześniej konsekwentnie stroniła od mediów. Problem polega raczej na tym, że wybrany format nie pomagał im tego wrażenia przełamać

- mówi nam ekspertka od PR-u. 

Filip i Bianka Chajzerowie powinni wybrać wywiad zamiast podcastu 

Żaneta Kurczyńska uważa, że lepszym rozwiązaniem wizerunkowym dla małżonków byłoby, gdyby ktoś przeprowadził z nimi klasyczny wywiad. - Wtedy Filip i Bianka występowaliby po tej samej stronie - wspólnie opowiadaliby komuś swoją historię, odpowiadali na pytania, uzupełniali się, reagowali na swoje wypowiedzi. To zupełnie inna dynamika niż sytuacja, w której małżonkowie opowiadają własną historię... sobie nawzajem. Dobry prowadzący mógłby również zadać pytania, które rzeczywiście interesują odbiorców, a jednocześnie poprowadzić rozmowę tak, żebyśmy mogli zobaczyć ich jako parę, a nie jako prowadzących próbujących stworzyć format - przyznaje. - To szczególnie istotne, ponieważ Bianka dopiero debiutuje medialnie. Zamiast od razu stawiać ją w roli współprowadzącej podcast, można było najpierw pozwolić publiczności ją poznać. Paradoksalnie mniej kontrolowany format mógłby więc dać bardziej naturalny efekt - dodaje specjalistka. 

Ekspertka od PR-u zwróciła uwagę na to, że Chajzer zaczyna budować z żony postać medialną. - Jeśli jej profil szybko zdobywa obserwujących, mamy klasyczny mechanizm transferu rozpoznawalności - zainteresowanie znaną osobą automatycznie przenosi się na partnera. To jednak dopiero pierwszy etap. Kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy obserwujących można zdobyć dzięki ciekawości odbiorców. Znacznie trudniej sprawić, żeby ci ludzie zostali dla samej Bianki. Dopiero wtedy będzie można mówić o narodzinach nowej marki osobistej, a nie tylko o chwilowym zainteresowaniu "żoną Filipa Chajzera" - wskazuje.

Jak obecność żony w mediach wpłynie na samego Filipa Chajzera?

Obecność żony Chajzera w mediach może działać w dwie strony. - Z jednej strony pokazanie życia prywatnego może ocieplić jego wizerunek i stworzyć nową narrację: człowieka zakochanego, szczęśliwego, rozpoczynającego nowy etap życia. Z drugiej strony istnieje ryzyko, że zamiast zmiany narracji wszystkie dotychczasowe kontrowersje zostaną przykryte kolejną kontrowersją - tym razem dotyczącą jego małżeństwa - stwierdziła Kurczyńska. W jej mniemaniu różnica wieku przyciąga, bo jest łatwym medialnym tematem, ale to jednak nie tylko to sprawiło, jak para jest dziś odbierana.

 Znacznie ważniejsze będzie to, co pokażą dalej. Jeżeli odbiorcy zobaczą między nimi naturalność, wzajemny szacunek, poczucie humoru i normalną dynamikę pary, z czasem wiek może zejść na dalszy plan. Jeśli natomiast będą próbowali zbyt mocno udowadniać publiczności, że są idealną parą, mogą osiągnąć odwrotny efekt

- ocenia specjalistka. - Największym ryzykiem nie jest więc dla nich różnica wieku, ale nadmierne eksploatowanie własnego związku jako produktu medialnego. Kiedy prywatna relacja staje się formatem, publiczność zaczyna ją analizować jak każdy inny format - ocenia chemię, wiarygodność, scenariusz i autentyczność. I wtedy granica między "opowiadamy wam naszą historię" a "robimy z naszego związku content" staje się bardzo cienka - skwitowała. 

Więcej o: