Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...

Tomasz Sianecki poprowadził oficjalną część ceremoni pogrzebowej Andrzeja Morozowskiego. Dziennikarz starał się opanować emocje, ale na końcu nie potrafił ukrył wzruszenia.
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Fot. KAPIF.pl

14 sierpnia na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbył się pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Wśród żałobników pojawili się m.in. Edward Miszczak, Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska oraz Szymon Majewski. Ceremonię poprowadził Tomasz Sianecki, który był przyjacielem zmarłego. Dziennikarz nie krył wzruszenia, żegnając Morozowskiego.

Zobacz wideo Pogrzeb Łukasza Litewki. Poruszające przemówienie księdza

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tomasz Sianecki nie krył wzruszenia podczas ceremonii 

Pogrzeb rozpoczął się od utworu "Graj skrzypku, graj". Następnie głos zabrał Tomasz Sianecki, który poprowadził ceremonię. Kolejne osoby wspominały zmarłego. - Dziewięć lat temu, kiedy żegnaliśmy innego naszego kolegę, Grzegorza Miecugowa, Monika Olejnik zaproponowała przeniesienie włoskiego zwyczaju na nasz grunt, czyli, żeby głośno go pożegnać. A dziś Andrzeja, jeśli nie mają państwo nic przeciwko... - mówił Sianecki i zaczął klaskać - po chwili dołączyli się do niego wszyscy żałobnicy.

Na koniec uroczystości w oczach dziennikarza pojawiły się łzy. - To była uroczystość pożegnania naprawdę pięknego człowieka. Nie mogę powiedzieć tego za wszystkich, mogę to powiedzieć za siebie: Andrzeju, Jędrku, kocham cię naprawdę - mówił poruszony prezenter. Następnie przekazał, gdzie odbędzie się pochówek i poprosił, by wstrzymać się z kondolencjami dla rodziny. 

Poruszający list żony Andrzeja Morozowskiego. Jego treść odczytał jej brat

Szwagier zmarłego dziennikarza, Krzysztof Nowakowski, odczytał poruszający list, który napisała żona Morozowskiego. Agata Nowakowska podkreśliła, że jej mąż był świadkiem przemian, jakie dokonały się zarówno w polityce, jak i w mediach. - Nawet po pracy najbardziej lubił spotykać się ze znajomymi, żeby jeszcze przedyskutować i porozmawiać o tym, co się tego dnia w polityce wydarzyło. O jego pracy w telewizji powiedzą inni. Chciałam jednak bardzo podziękować stacji TVN24 za to, jak pięknie zachowała się w chorobie Andrzeja. Nie zostaliśmy z tym sami - czytał Nowakowski. - Przez ostatnie miesiące Andrzej zwykle źle się czuł, często po prostu spał. W dniu programu, w czwartek rano, stawał się innym człowiekiem. Głos miał mocniejszy, sylwetkę wyprostowaną, dziarskość w ruchach. Gdy wracał, znowu był chory - opisywała ukochana Morozowskiego. Więcej dowiecie się tutaj: Poruszające słowa żony Morozowskiego: Jędruś, żegnaj, kochanie, mój najdroższy człowieku

Więcej o: