Dorastał tuż obok stolicy, a chodził zbierać ziemniaki. To miejsce łaczy go z Igą Świątek

Michał Marszał dorastał niedaleko Warszawy, choć wówczas stolica wydawała mu się zupełnie innym światem. W programie "Z bliska" Małgorzaty Rozenek-Majdan opowiedział o rodzinnych stronach, a przy okazji padły znane nazwiska.
Michał Marszał
Fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Raszyn leży tuż obok Warszawy, ale Michał Marszał wspomina go jako miejsce, w którym miejski świat mieszał się z wiejską codziennością. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan pojawił się także ciekawy wątek innych znanych osób związanych z miejscowością. Rozmowa szybko przeniosła się jednak z głośnych nazwisk do wspomnień z dzieciństwa.

Zobacz wideo Michał Marszał chciał być "kanarem". "Nie zdałem"

Iga Świątek i Michał Marszał są z Raszyna. Warszawa była blisko, lecz wydawała się odległa

Podczas rozmowy pojawił się temat znanych osób pochodzących z Raszyna. Małgorzata Rozenek-Majdan przypomniała o Idze Świątek, natomiast Michał Marszał uzupełnił to grono o rapera Aviego. Prowadząca zainteresowała się tym, czy poza wspólnymi korzeniami można znaleźć między nimi jeszcze jakieś podobieństwa. Jej gość nie próbował jednak łączyć późniejszych sukcesów całej trójki z miejscem dorastania. Skupił się na własnych doświadczeniach i obrazie okolicy, który pozostał w jego pamięci.

 

Raszyn z czasów młodości Marszała mocno różnił się od znajdującej się tuż obok Warszawy. Twórca pamięta pola położone niemal przy granicy stolicy oraz sąsiada zajmującego się uprawą ziemniaków, które sam również chodził zbierać. Z okolicy było widać Pałac Kultury i Nauki, ale centrum metropolii pozostawało dla niego czymś dalekim od codziennego życia. - Zawsze żyłem w takim jakby połączeniu tego, że widać tam gdzieś ten Pałac Kultury, ale on się nigdy nie wydarzy i będzie daleko, bo człowiek zostanie w tym Raszynie - wspomina. Blisko siebie funkcjonowały więc dwa zupełnie różne rzeczywistości. 

Do szkoły poszedł rok wcześniej. Dom rodzinny był pełen bliskich

Michał Marszał wychowywał się w głęboko wierzącej, katolickiej rodzinie, a religia była obecna w jego życiu przede wszystkim za sprawą mamy i babci. Jako dziecko uczestniczył w pielgrzymkach i oazach, a cotygodniowa msza należała do obowiązków. Z czasem zaczął jednak podchodzić do praktyk religijnych z coraz większym dystansem. Szczególnie ważną osobą pozostaje dla niego babcia, która ma 96 lat. Równie dużo wspomnień wiąże ze szkołą, do której poszedł o rok wcześniej i znalazł się w jednej klasie ze starszą o rok i 2 miesiące siostrą. - Stwierdzili, że ja się bardzo nadawałem, intelektualnie i chciałem i tego. Zrobili mi jakieś testy psychologiczne i się okazało, że mogę iść rok wcześniej do szkoły - powiedział. Ten okres nie należał do najłatwiejszych, ponieważ miał problemy w kontaktach z rówieśnikami. Po latach Marszał krytycznie ocenia decyzję rodziców o wcześniejszym rozpoczęciu przez niego edukacji, natomiast z siostrą łączy go dziś znacznie bliższa relacja.

Więcej o: