Przyjaźnie w show-biznesie są nie mniej dynamiczne niż związki. Znane artystki czy celebrytki latami chętnie publikują wspólne zdjęcia, bawią się na tych samych imprezach, lajkują sobie zdjęcia i piszą wspierające komentarze, by nagle... całkowicie zamilknąć. Dobrze znamy podobne przykłady z polskiego show-biznesu. Z czego to wynika i dlaczego kończą się przyjacielskie relacje gwiazd? O opinię poprosiliśmy psycholożkę, certyfikowaną psychoterapeutkę CBT, seksuolożkę, Amandę Staniszewską-Celer.
O przyjaźni Joanny Opozdy i Mariny być może nie każdy pamięta, ale aktorka i wokalistka były kiedyś niemal nierozłączne. Żona piłkarza pojawiła się nawet na ślubie aktorki z Antkiem Królikowskim. Wydawało się, że dziewczyny lubią swoje towarzystwo, bo chętnie chwaliły się wspólnymi spotkaniami w mediach społecznościowych. Wszystko nagle się skończyło. W 2022 roku Marina pochwaliła się zdjęciami z imprezy w Warszawie. "Co to był za wieczór. Mamasita na wychodnym" - napisała wtedy. Post wzbudził oczywiście emocje, a wśród komentarzy można było zobaczyć to jedno pytanie: "Co się stało z twoją przyjaźnią z Asią Opozdą? Nie widać, żebyś ją wspierała w tym trudnym czasie". Przypomnijmy, że rok 2022 faktycznie był trudny dla Joanny Opozdy. W tym czasie aktorka urodziła swojego syna i została porzucona przez męża. Marina nie zamierzała jednak odpowiadać na ten komentarz, ale jej reakcja była wyjątkowo wymowna. Po prostu go usunęła. Do tej pory gwiazdy nie wyjaśniły, co między nimi zaszło.
Maja Bohosiewicz i Olga Frycz znają się od lat. I wspólne fotografie pochodzą nawet z 2014 roku. Przez lata aktorki były sobie bardzo bliskie. Często się spotkały, co oczywiście pokazywały w social mediach, komentowały sobie nawzajem zdjęcia, jeździły razem nawet na wakacje. Do znacznego ochłodzenia między nimi doszło już jednak, gdy Maja Bohosiewcz zaczęła występować w "Tańcu z gwiazdami" u boku narzeczonego Olgi Frycz, Alberta Kosińskiego. Internauci szybko zauważyli, że Olga Frycz nie wspiera publicznie przyjaciółki. Nie odniosła się też do jej kontuzji i rezygnacji z udziału w programie. Wprost poruszyli ten wątek na profilu Bohosiewicz, pytając, czy przyjaciółki są pokłócone. Celebrytka odpowiedziała, zapewniając, że tak nie jest i byłoby naprawdę dziwne, gdyby ktoś obraził się o kontuzję.
Wspomniała także, że to, że wsparcie nie jest widoczne w sieci i nie odbywa się na forum publicznym, to nie znaczy, że go nie ma. "Olga mało pokazywała w tym sezonie kibicowania w sieci, ale jest w ciąży. To czas, w którym priorytetem jest spokój i dbanie o siebie. Wrzucanie emocji do internetu zawsze otwiera drzwi do komentarzy, interpretacji i artykułów na portalach, a to nikomu nie służy (...) Wiem, że co tydzień kibicowała nam z dziewczynkami sprzed telewizora, wysyłała SMS-y, trzymała kciuki. Nie potrzebuję publicznych gestów od osoby, z którą przyjaźnię się od dekady. Prawdziwe wsparcie nie musi mieć formy posta ani story" - podsumowała Bohosiewicz. Trudno jednak uwierzyć, że między Mają a Olgą nic się nie zmieniło. Od tego czasu nie publikują wspólnych relacji.
Na tym jednak nie koniec, bo ostatnio kolejną głośną relacją, która się zakończyła, była ta tworzona przez Joannę Koroniewską i Dorotę Szelągowską. Wydawało się, że panie naprawdę się lubią - regularnie publikowały wspólne nagrania, obie kupiły domy w Hiszpanii i często spędzały tam razem czas. Nagle jednak wszystko się skończyło. Co jednak ciekawe, Joanna Koroniewska odniosła się do sprawy. "Od wielu miesięcy nie mamy kontaktu" - napisała w odpowiedzi na jeden z komentarzy. Koniec przyjaźni skomentował również jej mąż, Maciej Dowbor. "W życiu jesteśmy mocno zabiegani, więc czasami ludzie nie mają czasu na różne rzeczy. Nas ostatnie parę miesięcy nie było w kraju, z krótkimi przylotami do Polski, więc czasami trudno niektóre relacje podtrzymywać" - powiedział w rozmowie z Jastrząb Post.
Psycholożka Amanda Staniszewska-Celer nie ma wątpliwości, że przyjaźnie w show-biznesie podlegają tym samym mechanizmom, co wszystkie inne bliskie relacje, ale jednocześnie mogą być wystawione na dodatkowe obciążenia. - Popularność nie chroni przed lękiem przed odrzuceniem, zazdrością czy potrzebą uznania, natomiast życie publiczne stwarza wiele sytuacji, które mogą te emocje nasilać. Trudniej pielęgnować bliskość, gdy relacja staje się przedmiotem komentarzy, a sukcesy obu osób są stale porównywane przez otoczenie - powiedziała nam.
Ekspertka nie ukrywa, że najbardziej wymagające może być połączenie przyjaźni z zawodową rywalizacją. - Można szczerze kibicować bliskiej osobie i jednocześnie odczuwać ukłucie zazdrości, gdy dostaje ona rolę, kontrakt czy propozycję, na której nam również zależało. Te uczucia mogą ze sobą współistnieć i nie oznaczają automatycznie, że przyjaźń jest nieszczera - powiedziała Amanda Staniszewska-Celer.
To nie jest jednak jedyna trudność, z jaką mogą się zmagać przyjaciółki-gwiazdy. Jak twierdzi psycholożka, kolejną może być nawet różnica w popularności, przez którą zmienia się codzienność i poczucie równowagi w relacji. - Jedna osoba ma coraz mniej czasu, nowe zobowiązania i nowe środowisko, podczas gdy druga zaczyna czuć się pomijana albo mniej ważna. Nie musi to oznaczać, że którejś z nich przestało zależeć. Problem może pojawić się wtedy, gdy zmiana nie zostaje nazwana, a przyjaciele zaczynają przypisywać sobie intencje. Mniejsza dostępność bywa odczytywana jako wyższość, a wyrażona przykrość jako zazdrość. Wtedy zamiast rozmawiać o potrzebach, zaczynamy reagować na własne interpretacje zachowania drugiej osoby - powiedziała.
Obciążeniem może być też obecność widowni, komentarze, zdjęcia z innymi osobami. Czasem konflikt przenosi się do mediów, co staje się jeszcze trudniejsze. Jednocześnie Amanda Staniszewska-Celer zwróciła uwagę na fakt, że o ile dla odbiorców relacja kończy się nagle, o tyle dla samych zainteresowanych mogła rozpadać się od dłuższego czasu. Mało tego, odbiorcy nie wiedzą, jak w rzeczywistości wygląda dana relacje i czy jest prawdziwą przyjaźnią. - Warto również pamiętać, że wspólne zdjęcia i serdeczne deklaracje pokazują tylko fragment relacji. Nie wiemy, jak wygląda ona wtedy, gdy jedna z osób przeżywa kryzys, potrzebuje pomocy albo mówi drugiej coś trudnego. Jednocześnie sam fakt zakończenia przyjaźni nie przekreśla jej wcześniejszej autentyczności. Relacja mogła przez lata być bliska i ważna, a później przestać odpowiadać na potrzeby obu stron. Ludzie zmieniają swoje wartości, granice i priorytety, a nie każda przyjaźń potrafi pomieścić te zmiany - podkreśliła ekspertka. - O trwałości przyjaźni nie świadczy więc sam brak konfliktów, lecz także zdolność do ich naprawiania, szacunek dla granic i gotowość do wzajemnego wsparcia. Bliskość może być wystawiona na próbę zarówno wtedy, gdy komuś się nie układa, jak i wtedy, gdy zaczyna odnosić sukcesy. W obu sytuacjach potrzebujemy czuć, że dla drugiej osoby pozostajemy ważni - podsumowała Amanda Staniszewska-Celer.
Ministerka edukacji widziała filmową "Lalkę". Z takim apelem zwróciła się do młodzieży
Była idolką nastolatek z serialu. Za kulisami pomagała guru sekty robić z kobiet niewolnice
Wyciekło zadziwiające nagranie z monitoringu. Tak Tom Cruise potraktował samotną kobietę
Byłam na spotkaniu z Jolantą Kwaśniewską. Tak zachowywała się pierwsza dama, gdy wyłączono kamery
Tyle wyniesie emerytura Wałęsy po podwyżce. Padły gorzkie słowa: Dla mnie jest to za mało
Książę William ma dość. Podjął radykalną decyzję w sprawie filmu o księżnej Dianie
To może być koniec Ich Troje. Łągwa zdradza, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Mocne słowa o Wiśniewskim
Afera o talerze Roberta De Niro. Dostał je w Polsce, a potem się zaczęło
Będzie kolejna "Lalka". W rolach głównych znów Dorociński i Kondrat