Zapytali Igę Świątek, co ma w torbie tenisowej. Niewiarygodne, co trzyma tam z lenistwa

Iga Świątek awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Toronto. Jeszcze zanim przystąpiła do pojedynku z Eliną Switoliną, odpowiedziała na pytanie o zawartość torby tenisowej. Jej odpowiedź zaskoczy wielu.
Iga Świątek
Fot. Instagram/@nbotoronto

Iga Świątek z bardzo dobrej strony pokazuje się na turnieju w Kanadzie. Podczas WTA 1000 w Toronto w drodze do finału pokonała Sarę Bejlek, Victorię Golubic, Martę Kostjuk, a następnie w ćwierćfinale Dianę Sznajder oraz w półfinale Elinę Switolinę. O tytuł zagra z Jeleną Rybakiną już w nocy z 13 na 14 sierpnia czasu polskiego. Zanim jednak zawodniczka przystąpiła do meczu półfinałowego przeciwko Ukraince, zapytano ją o to, co znajduje się w jej torbie tenisowej - konkretniej chodziło o najdziwniejszą rzecz, jaką można tam znaleźć. Odpowiedź Świątek nie zawiodła. 

Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. "Pierwsza Polka w historii"

Iga Świątek ujawniła, co znajduje się w jej torbie tenisowej. Wspomniała o lenistwie

Coraz częściej organizatorzy turniejów tenisowych decydują się na nagrywanie materiałów zza kulis. Nie inaczej jest w Toronto, gdzie tenisistki zostały zapytane o to, co najdziwniejszego znajduje się w ich torbach. Pytanie padło również w kierunku Igi Świątek. - Jaka jest najdziwniejsza rzecz w mojej torbie tenisowej? O mój Boże! (...) Prawdopodobnie stare chusteczki higieniczne, ponieważ mam chusteczki, które wracają do torby, a potem ich nie wyrzucam, bo jestem zbyt leniwa - odparła polska tenisistka.

Na pytanie odpowiedziały również inne zawodniczki, które rywalizowały w Toronto. Coco Gauff przyznała, że w jej torbie nie znajduje się wiele rzeczy, ale jedną z nich jest "ukradziony" flamaster od jednej z fanek. Jelena Rybakina stwierdziła, że w torbie ma porządek i nie ma w niej dziwnych rzeczy. Ostatecznie odparła, że trzyma tam prezenty od fanów. Naomi Osaka ma w torbie pałeczki, Alexandra Eala trzyma w niej saszetki z solą, a Elina Switolina sos Tabasco

Iga Świątek usłyszała to pytanie i się zirytowała

Podczas rozmowy z Tennis Channel polska tenisistka usłyszała, że część ekspertów określiło jej grę słowem "vintage" - czyli czymś "starodawnym". Chodziło o styl, jaki pokazuje obecnie na korcie, a przypomina on ten sprzed lat. Te słowa nie spodobały się jednak Idze Świątek. - Dlaczego "vintage"? Wszyscy powtarzają "vintage", ale na litość boską, to przecież dwa czy trzy lata! Ile, dziewięć lat trzeba mieć, żeby tak mówić? - odparła na te słowa zawodniczka. - Wciąż przychodzą do mnie ludzie i mówią: "vintage Iga", a ja mam 25 lat, więc... - dodała. 

Więcej o: