To dlatego Bogdan Rymanowski odszedł z TVN-u. "W pewnym momencie poczułem..."

Przez kilkanaście lat Bogdan Rymanowski związany był z TVN-em. Wyjawił, dlaczego zrezygnował z dalszej współpracy ze stacją.
Bogdan Rymanowski
Fot. KAPIF.pl

Bogdan Rymanowski należy do grona najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w naszym kraju. W 2001 roku rozpoczął pracę dla stacji TVN. Miał okazję prowadzić takie programy jak: "Kropka nad i", "Fakty" i "Kawa na ławę". Miał również własny program w TVN24  - "Rozmowa Rymanowskiego". W 2018 zdecydował się na zakończenie współpracy ze stacją. W najnowszym wywiadzie opowiedział o tym, dlaczego podjął taką decyzję. 

Zobacz wideo Kraśko widzi następców Andrzeja Morozowskiego wśród młodszego pokolenia dziennikarzy informacyjnych? Padły nazwiska

Bogdan Rymanowski o odejściu z TVN-u. Wyjawił powody decyzji sprzed lat 

Na łamach "Vivy!" dziennikarz powrócił do wydarzenia sprzed lat, którym była rezygnacja z dalszej pracy w TVN-ie. Dlaczego się na to zdecydował? - Wiem, że miałem tam super pozycję, byłem doceniany i zarabiałem świetne pieniądze. Ale w pewnym momencie poczułem, że chciałbym jeszcze zawodowo doświadczyć czegoś innego - przyznał. 

Później mogliśmy zobaczyć Rymanowskiego w Polsacie, a także usłyszeć go w radiu. - Dlatego osiem lat temu podjąłem decyzję, z której jestem bardzo zadowolony, o zmianie stacji. Przeszedłem do Polsatu. Potem przyjąłem propozycję z Radia ZET i wróciłem do zawodowych korzeni, a na koniec spróbowałem czegoś zupełnie nowego i założyłem Rymanowski Live, kanał na YouTubie - opowiadał. 

Internet to dla Bogdana Rymanowskiego nowe możliwości 

Rymanowski stwierdził, że przejście do internetu otworzyło przed nim więcej możliwości. Może teraz rozmawiać nie tylko z politykami, lecz także osobami z innych środowisk - aktorami, sportowcami i artystami. Zauważył, że w telewizji ramy czasowe danych programów są ograniczone, a w sieci może publikować znacznie dłuższe treści. Rymanowski uważa, że taki format pozwala jego rozmówcom się otworzyć, ale jednocześnie zwiększa ryzyko kontrowersji. - Ja naprawdę lubię gadać. Moja żona Monika się śmieje, że jeśli po śmierci trafię do czyśćca, to największą karą, a nawet męką piekielną, będzie dla mnie nakaz milczenia - komentował. Intensywna praca odbija się na życiu rodzinnym dziennikarza, który nawet podczas urlopu nie potrafi oderwać się od pracy. Wynika to z faktu, że prowadzi własny kanał, co wymusza na nim planowanie publikacji i pilnowanie terminów. 

Więcej o: