Dębska olśniła w różu, Urzędowska w nietypowej sukni. Z kreacją Kuleszy stylistka miała problem

Tłumy gwiazd pojawiły się 28 września na premierze filmowej "Lalki". Kreacjom przybyłych na wydarzenie gości przyjrzała się na prośbę Plotka modowa ekspertka.
Maria Dębska, Agata Kulesza, Kamila Urzędowska
Fot. KAPiF

W poniedziałek 28 września odbyła się huczna premiera "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego. Z tej okazji tłumy gwiazd pojawiły się w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie, olśniewając swoimi kreacjami na czerwonym dywanie. W rozmowie z Plotkiem stylizacje aktorek, które pojawiły się w nowej produkcji, oceniła stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro.

Zobacz wideo Awantura o Lalkę. "Nie pozabijajcie się"

Premiera "Lalki". Maria Dębska zachwyciła w pudrowym różu. Kamila Urzędowska bardziej odważnie

- To jest kreacja bardzo świadomie osadzona między historycznym kostiumem a współczesnym red-carpetem. Pudrowy róż, gorsetowa konstrukcja i spektakularne upięcie trenu korespondują z estetyką "Lalki", ale nie są bezpośrednią kostiumową rekonstrukcją. To nie jest suknia, która próbuje na siłę być modna, jej zadanie to tworzyć obraz. I właśnie go pięknie stworzyła - stwierdziła modowa ekspertka, przyglądając się kreacji Marii Dębskiej. Aktorka w filmie wciela się w postać Kazimiery Wąsowskiej. W sukni, w której gwiazda zaprezentowała się na czerwonym dywanie, sama Wąsowska również mogłaby chcieć się pokazać. 

Pudrowy róż, gorset i teatralnie potraktowany tren przywołują XIX-wieczny przepych, ale konstrukcja jest zdecydowana i współczesna. Dębska nie przebrała się za bohaterkę 'Lalki', ale jest jej współczesną, red-carpetową interpretacją

- podkreśliła Rubasińska-Ianiro. - To bardzo trafny wybór na tę premierę. Romantyczny, bez przesady zmysłowy, ze smakiem i odrobinę teatralny, dokładnie tak, jak powinien wyglądać czerwony dywan inspirowany klasyką. Najciekawsze jest to, że suknia wygląda jak współczesny haute couture’owy sen o kostiumie, a nie jak kostium. To zasadnicza różnica - podsumowała stylistka.

W zupełnie innym kierunku poszła za to Kamila Urzędowska, która w produkcji zagrała Izabelę Łęcką. - To bardziej pop star fantasy, niż krwisty red carpet. Rozbudowana, drapowana barokowa spódnica, brutalistyczny gorset i wysokie sznurowane super modne kozaki mają w sobie mocny efekt sceniczny, niemal koncertowy - oceniła dalej nasza rozmówczyni, także doceniając modowy wybór aktorki.

- Moda lubi teatralność. To kreacja odważna i bez wątpienia zapamiętywalna, ale bardziej przypomina kostium gwiazdy pop. Urzędowska tym zdecydowanym krokiem odważnie poszła w performance. A kreacja jest ciekawym przykładem zabawy proporcją, objętością i ruchem. Trudno przejść obok niej obojętnie i nie oceniać - dodała modowa znawczyni.

Maja Ostaszewska i Agata Kulesza postawiły tego wieczoru na czerń

- Maja Ostaszewska pokazuje, że klasyka wcale nie musi oznaczać wciąż tych samych fasonów. Została przy eleganckiej czerni. Jej długa suknia ma prostotę wieczorowej kreacji, ale cienkie ramiączka i bieliźniany charakter wyraźnie mrugają do współczesnych trendów, wyraźnie wpisując się w estetykę lingerie dress, która od kilku sezonów wraca w różnych odsłonach - skomentowała również Rubasińska-Ianiro, przyglądając się stylizacji aktorki, która w filmie zagrała Baronową Krzeszowską. 

To właśnie ten rodzaj mody lubiłby Vogue: zamiast przebierania się za trend wystarczy jeden czytelny akcent. Elegancko, kobieco i bez nadmiaru szczególnie trafne na premierę filmu, który sam gra klasyką, ale zakotwiczoną we współczesności

- oceniła ekspertka. Stylistka odniosła się również do kreacji Agaty Kuleszy, która wcieliła się za to w postać pani Meliton. - Agata Kulesza ma ten rodzaj elegancji, którego nie trzeba doprawiać cekinami ani spektakularną konstrukcją. I właśnie dlatego szkoda, że tym razem nie wykorzystała swojego potencjału. Sukienka jest piękna, szlachetna i bardzo designerska, ale jej forma pozostaje trochę… bez adresu. Jest poprawna, wyrafinowana, tylko trudno powiedzieć, co właściwie mówi o kobiecie, która ją nosi - zauważyła Rubasińska-Ianiro.

- Skromność jest atutem, ale tylko wtedy, kiedy ma własny język. Tutaj krój bardziej demonstruje projektanta niż osobowość Agaty Kuleszy. A przy takiej premierze było miejsce na coś znacznie ciekawszego: nadal eleganckiego, ale z charakterem. Bo najtrudniejsza w modzie nie jest efektowność. Najtrudniejsze jest znaleźć formę, która nie przesłania kobiety, ale jednocześnie pozwala ją naprawdę zobaczyć. Tym razem powściągliwość poszła o krok za daleko, bo forma nie buduje jej wizerunku, tylko go wygasza - podsumowała modowa znawczyni.

Więcej o: