Kiedy dostałam maila z propozycją napisania felietonu do cyklu "Gwiazdy piszą", moja pierwsza reakcja była bardzo spontaniczna: "Ale ja nie czuję się gwiazdą i właściwie niewiele wiem o show-biznesie". Po chwili jednak pomyślałam o pytaniu, które słyszę wyjątkowo często, szczególnie od mam małych dziewczynek i nastolatek: "Co zrobić, żeby moje dziecko osiągnęło sukces?", "Jaką drogę powinno wybrać?", "Od czego zacząć?". I wtedy pomyślałam, że może właśnie o tym warto napisać.
Nie o czerwonych dywanach, premierach i świecie widzianym przez obiektyw aparatu. Chciałabym opowiedzieć o tym, czego na tych zdjęciach zazwyczaj nie widać. O latach pracy, wyborach, porażkach, ludziach spotkanych po drodze i fundamentach, które buduje się dużo wcześniej, zanim ktokolwiek zacznie nazywać nas "ludźmi show-biznesu". Bo kiedy patrzę dzisiaj na własną drogę, coraz mocniej widzę, jak wiele z tego, kim jestem zawodowo, zaczęło się jeszcze w dzieciństwie.
Miałam ogromne szczęście wychować się w domu, w którym praca twórcza była czymś naturalnym. Mój tata, pisarz Marek Nowakowski, pokazał mi, czym jest konsekwencja, pracowitość i wierność temu, w co się wierzy. Moja mama, reżyser filmowy, otwierała przede mną świat sztuki. Nie słyszałam tylko: "pracuj". Widziałam ludzi, którzy pracowali.
Myślę, że to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie możemy dać dziecku. Dzieci dużo uważniej obserwują, niż słuchają. Możemy powtarzać im, że trzeba być pracowitym, uczciwym, punktualnym, szanować innych i nie poddawać się po pierwszej porażce. Ale jeżeli chcemy, żeby naprawdę w to uwierzyły, muszą zobaczyć te wartości w naszym życiu. Dzisiaj sama jestem mamą i rozumiem to jeszcze mocniej.
Jeśli chcemy nauczyć dziecko odwagi, pokażmy mu, jak sami podejmujemy wyzwania. Jeśli chcemy nauczyć je pracowitości - niech widzi, że sukces nie bierze się znikąd. Jeśli chcemy, żeby szanowało innych, niech słyszy, jak sami o nich mówimy, również wtedy, kiedy nie ma ich w pokoju. Dziecko patrzy. I zapamiętuje znacznie więcej, niż nam się wydaje.
Kiedy patrzę dziś na swoją drogę, wiem, że wszystko zaczęło się od pasji, którą moi rodzice potraktowali poważnie. Taniec bardzo szybko przestał być dla mnie tylko dziecięcym zainteresowaniem. Szkoła baletowa oznaczała ogromną dyscyplinę, codzienną pracę, zmęczenie i wiele wyrzeczeń. Zostałam później laureatką Złotej Pointy dla najlepszego absolwenta szkół baletowych w Polsce. Ta droga zaprowadziła mnie na sceny, o których jako mała dziewczynka mogłam tylko marzyć - między innymi Metropolitan Opera i Lincoln Center w Nowym Jorku.
Ale jest coś, za co jestem moim rodzicom szczególnie wdzięczna. Nigdy nie powiedzieli mi: "Skoro tańczysz, masz być tylko tancerką".Pozwolili mi szukać. Interesowało mnie aktorstwo, teatr, film i telewizja, ale fascynował mnie również świat daleko wykraczający poza scenę. Dlatego na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles - UCLA - studiowałam teatr, film i telewizję oraz nauki polityczne. Z czasem okazało się, że te pozornie różne doświadczenia wcale ze sobą nie konkurują. Przeciwnie - jedno wzbogaca drugie.
I chyba właśnie tego życzyłabym każdemu młodemu człowiekowi: żeby nie został zbyt wcześnie zamknięty w jednej szufladzie. Jeżeli dziecko godzinami rysuje, dajmy mu rysować. Jeśli tańczy przy każdej muzyce, pozwólmy mu tańczyć. Jeśli fascynuje się matematyką, sportem, historią, muzyką albo czymś, o czym sami nie mamy pojęcia - zainteresujmy się tym razem z nim. Nie każda pasja musi stać się zawodem. Nie każde zainteresowanie musi prowadzić do kariery. Ale każde może nauczyć dziecko czegoś o nim samym.
Moja własna droga zawodowa jest chyba najlepszym dowodem na to, że czasem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, dokąd zaprowadzi nas pierwsza pasja. W "You Can Dance" najpierw sama byłam uczestniczką. Po latach wróciłam do tego programu w zupełnie innej roli - dwukrotnie jako jurorka, a później również jako prowadząca. Czy jako młoda tancerka mogłam przewidzieć, że kiedyś będę siedziała po drugiej stronie stołu jurorskiego, a jeszcze później prowadziła ten sam program? Nie.
Później zostałam jurorką amerykańskiego talent show "The World’s Best" w CBS. Prowadziłam największe widowiska telewizyjne, w tym dwukrotnie Eurowizję Junior. Taniec nauczył mnie dyscypliny. Scena nauczyła mnie odpowiedzialności. Aktorstwo - słuchania partnera. Studia - patrzenia szerzej. Telewizja na żywo - reagowania na rzeczy, których nie da się wcześniej zaplanować. Dzisiaj wszystkie te doświadczenia wykorzystuję jednocześnie.
Gdyby ktoś na początku próbował dokładnie napisać scenariusz mojego zawodowego życia, prawdopodobnie bardzo szybko musiałby go wyrzucić. Dlatego nie próbujmy pisać go naszym dzieciom. Możemy otwierać drzwi, pokazywać możliwości, zapewnić edukację, zajęcia i najlepszych nauczycieli, na jakich możemy sobie pozwolić. Ostatecznie to jednak dziecko musi odkryć, przez które drzwi chce przejść.
Świat zrobi to za nas wystarczająco wiele razy. W zawodzie artystycznym bardzo szybko poznaje się słowo "nie". Nie dostałaś roli. Nie przeszłaś castingu. Ktoś był lepszy. Ktoś szukał kogoś zupełnie innego. Czasami pracujesz tygodniami albo miesiącami i nic z tego nie wychodzi. Jeżeli młody człowiek chce wybrać drogę artystyczną, sportową czy jakąkolwiek inną wymagającą ciągłego konfrontowania się z oceną, musi nauczyć się, że porażka nie jest przeciwieństwem sukcesu. Jest częścią drogi.
Dlatego dom powinien być miejscem, z którego dziecko wychodzi z przekonaniem: "Spróbuj". Nie: "Na pewno ci się uda", bo tego nie może przewidzieć żaden rodzic. Ale możemy powiedzieć: "Przygotuj się najlepiej, jak potrafisz. Pracuj. Spróbuj. A jeśli tym razem się nie uda, zastanowimy się dlaczego, wyciągniemy z tego lekcję i pójdziemy dalej". Jest ogromna różnica między wychowaniem dziecka w przekonaniu, że jest najlepsze, a wychowaniem go w przekonaniu, że warto próbować. Pierwsze może stworzyć oczekiwanie, że świat zawsze będzie bił brawo. Drugie daje siłę, żeby pracować również wtedy, kiedy nie bije.
To chyba szczególnie ważne dzisiaj. Dorastamy w świecie, w którym sukces można pozornie policzyć: liczbą obserwujących, polubień, wyświetleń, okładek, nagród. Sama otrzymałam w swoim życiu wyróżnienia, które są dla mnie niezwykle ważne. Wiktora Publiczności, dwie nagrody BohaterON, wcześniej Złotą Pointę. Prowadziłam wielkie telewizyjne widowiska i występowałam na wyjątkowych scenach. Jestem za to wszystko ogromnie wdzięczna, ale żadna nagroda nie odpowie człowiekowi na pytanie, kim jest.
Dlatego bardzo ważną częścią mojego życia jest również działalność społeczna i charytatywna. Od lat jestem ambasadorką Caritasu i angażuję się w akcje, które docierają między innymi do dzieci i szkół w całej Polsce. To również jest część mojego rozumienia sukcesu: bo możemy uczyć dzieci, żeby marzyły o tym, by kiedyś znaleźć się na wielkiej scenie, ale jeszcze ważniejsze jest nauczyć je, co mają zrobić, kiedy już się na niej znajdą. Czy wykorzystają swoją pozycję tylko dla siebie? Czy również po to, żeby zrobić coś dobrego dla innych?
Kiedy ktoś pyta mnie dzisiaj o przepis na sukces w show-biznesie, odpowiadam zgodnie z prawdą: nie znam go. Talent jest ważny. Praca jest niezbędna. Potrzebne są odwaga i wytrwałość. Czasem trzeba spotkać odpowiednich ludzi, znaleźć się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Potrzebne jest również szczęście. Ale zanim pojawi się to wszystko, możemy dać dziecku fundament. Możemy nauczyć je pracować, szacunku do ludzi. Możemy pozwolić mu odkrywać własne zainteresowania, pokazać, że porażka nie oznacza końca drogi. Możemy nie podcinać mu skrzydeł, nawet jeżeli jego marzenia wydają nam się bardzo odległe. I przede wszystkim możemy być przykładem.
Kiedy patrzę dzisiaj na swoją drogę - od dziewczynki zakochanej w tańcu, przez szkołę baletową, sceny Metropolitan Opera i Lincoln Center, studia na UCLA, "You Can Dance", amerykańskie "The World’s Best", Eurowizję Junior i kolejne telewizyjne projekty - widzę niejedną wielką decyzję, która zmieniła wszystko. Widzę tysiące małych kroków i ludzi, którzy na początku tej drogi pozwolili mi uwierzyć, że warto je stawiać.
Dlatego gdybym miała zostawić rodzicom kilka najważniejszych zdań, byłyby właśnie te: bądź dla niego przykładem, podążaj za pasją swojego dziecka, nie pisz za niego scenariusza jego życia, nie podcinaj mu skrzydeł i nie ucz go, że sukces oznacza popularność. Bo naszym zadaniem nie jest wychowanie "gwiazdy". Naszym zadaniem jest wychowanie człowieka, który wie, kim jest, zna swoją wartość, potrafi pracować i ma odwagę podążać własną drogą.
A jeśli któregoś dnia ta droga zaprowadzi go na wielką scenę? Niech wie, po co na niej stoi.
Jan Lubomirski-Lanckoroński z żoną pod lupą stylistek. Nie są zachwycone. "Największym problemem są spodnie"
Emocjonalne wyznanie Heleny Englert w "Tańcu z gwiazdami". "Od półtora roku jestem na lekach"
To dlatego Bogdan Rymanowski odszedł z TVN-u. "W pewnym momencie poczułem..."
Czwarty odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł z programu? [RELACJA]
Nowy program Szelągowskiej w cieniu afery. Obejrzałam i mam jeden wniosek
Irena Santor zaskoczyła słowami o Kwaśniewskiej. "Mam ogromny żal"
Gumulec w "Tańcu z gwiazdami" rzucił żart o podcaście Chajzera z żoną. "Jestem tak zaskoczony jak..."
Iga Świątek podzieliła się zdjęciami z Pekinu. Nie pozowała sama
Helena Englert rozgrzała parkiet do czerwoności. Internauci oszaleli w komentarzach