Izabela Kuna jest jedną z uczestniczek "Tańca z gwiazdami", tworząc parę z Michałem Bartkiewiczem. Od początku aktorka wzbudzała niemałe zainteresowanie, a widzowie czujnie przypatrywali się jej występom. Jurorzy cały czas zachwycają się tym, jak Kuna prezentuje się na parkiecie. Uważają, że tańczy świetnie, co ma odzwierciedlenie w przyznawanych punktach. Widzowie odbierają to jednak nieco inaczej. Już od pierwszego odcinka komentują, że występy aktorki nie są tak doskonałe, jak próbuje to przedstawić jury. Przyjrzałam się sprawie i zauważam, że widzowie mogą mieć w tej kwestii rację. Poprosiłam również o komentarz ekspertkę od PR. Czy nadmierne zachwyty nad aktorką, które są negatywnie odbierane przez internautów, mogą odbić się na jej wizerunku?
Gdy Izabela Kuna przystępowała do rywalizacji, wzbudzała spore zainteresowanie - stała się jedną z największych gwiazd tanecznego show. Jednak już od pierwszego odcinka część widzów miała wątpliwości co do obiektywnej oceny jej występów ze strony jury. Przy okazji kolejnych tańców aktorki pojawiało się coraz więcej komentarzy, które sugerowały, że oceny jurorów nie oddają stanu rzeczywistego. W czwartym odcinku Kuna i Bartkiewicz zaprezentowali rumbę, a tuż po ich występie zarówno obecni w studiu widzowie, jak i jury zdecydowało się nagrodzić ich owacjami na stojąco. To mnie zdecydowanie zaskoczyło, bo taniec tej pary nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia - tego wieczoru widziałam w akcji lepsze duety.
Następnie mogliśmy usłyszeć zachwyty nad aktorką. - Jak ja to przeżyłam, Izabelo. (...) Taką chcę mieć cię w rumbie - stwierdziła Iwona Pavlović. - Jeżeli taniec nas porusza, to znaczy że wykonaliście dobrą robotę. Pierwszy raz w tej edycji miałem ciarki na ciele - mówił Rafał Maserak. Widzowie nie kryli oburzenia ocenami jurorów, którzy przyznali duetowi 34 punkty. "Bardzo lubię panią Kunę, ale ta faworyzacja z odcinka na odcinek jest straszna", "Nagle technika nieważna, kroki nieważne... tu jest jakiś immunitet czy co? Niezła faworyzacja", "U każdej pary zwracają uwagę na technikę a tutaj liczą się emocje? Sorry, ale to jest niefajnie", " Z całą sympatią do pani Izy, aż razi po oczach to jak bardzo jest faworyzowana przez jury. U niej technika nic nie znaczy, nie jest najważniejsza kiedy inni są jechani od góry do dołu właśnie za technikę" - czytamy w komentarzach pod urywkiem z występu Kuny i Bartkiewicza w mediach społecznościowych "Tańca z gwiazdami".
I tu muszę się zgodzić z widzami, którzy co rusz podnoszą kwestię faworyzacji aktorki. Gdy na parkiet wchodzi Izabela Kuna, jurorzy wczuwają się w występ, ale zapominają, że mają oceniać nie tylko towarzyszące im przy tańcu emocje, ale i technikę. Innym uczestnikom wytykają nieodpowiednie kroki, złe ułożenie ciała czy napięcie, gdy przy okazji występu Kuny ignorują te kwestie, zachwycając się prezencją i tym, co aktorka chciała przekazać poprzez taniec. Nawet laik zauważy, że gwiazda bywa na parkiecie spięta, a technicznie nie wyróżnia się w tej edycji. Nie oznacza jednak, że nie robi postępu, ale mówimy tu o faworyzacji, która jest wyczuwalna na kilometr.
Nie dziwi mnie, że widzowie są zdenerwowani, gdyż to utrudnia odbiór programu. Z jednej strony słyszymy, że ważna jest technika, a z drugiej jury skupia się wyłącznie na emocjach. Po co to robić? To drażni, a chyba nie taki jest zamysł, by widzów irytować? Nie jest to oczywiście wina aktorki, która na jurorów i ich oceny wpływu nie ma. To należy podkreślić, bo wielu może mieć pretensje do Kuny, choć ona w tym przypadku winy nie ponosi.
O to, czy Izabela Kuna może stracić przez faworyzację, zapytaliśmy ekspertkę od PR, Agnieszkę Polę Czartoryską. Zwróciła uwagę na mechanizmy związane z formatem. - Podczas każdej edycji "Tańca z gwiazdami" pojawia się podobny mechanizm: ktoś zostaje uznany za faworyta jury, ktoś zostaje "czarną owcą", a ktoś pełni rolę programowego śmieszka. To format rozrywkowy - muszą być emocje, dyskusje, różne punkty widzenia - podkreśla specjalistka. - Jeśli widzowie komentują, to znaczy, że program żyje również poza anteną, a to przekłada się na oglądalność. Podczas ostatniego odcinka "Tańca z gwiazdami" Krzysztof Ibisz mówił o piku oglądalności sięgającym sześciu milionów widzów. To pokazuje skale zainteresowania tym formatem - dodaje.
Specjalistka uważa, że komentarze o faworyzacji nie powinny odbić się negatywnie na wizerunku aktorki. - Pani Iza jest po prostu bardzo lubiana, ma świetną energię i chce się ją oglądać. Nie jest też aktorką, która na co dzień znajduje się w centrum medialnych konfliktów i wywołuje skrajne emocje przy każdej swojej aktywności. Dlatego moim zdaniem dyskusja o ocenach jury jest niczym w porównaniu z tym, ile ten program może jej przynieść - nowych fanów, sympatii i jeszcze większej rozpoznawalności. A po zakończeniu "Tańca z gwiazdami" widzowie znacznie bardziej zapamiętają emocje i osobowość uczestników, niż to, czy jury dało komuś o jeden punkt za dużo - skwitowała Czartoryska.
Jan Lubomirski-Lanckoroński z żoną pod lupą stylistek. Nie są zachwycone. "Największym problemem są spodnie"
Emocjonalne wyznanie Heleny Englert w "Tańcu z gwiazdami". "Od półtora roku jestem na lekach"
To dlatego Bogdan Rymanowski odszedł z TVN-u. "W pewnym momencie poczułem..."
Czwarty odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł z programu? [RELACJA]
Nowy program Szelągowskiej w cieniu afery. Obejrzałam i mam jeden wniosek
Irena Santor zaskoczyła słowami o Kwaśniewskiej. "Mam ogromny żal"
Gumulec w "Tańcu z gwiazdami" rzucił żart o podcaście Chajzera z żoną. "Jestem tak zaskoczony jak..."
Helena Englert rozgrzała parkiet do czerwoności. Internauci oszaleli w komentarzach
Iga Świątek podzieliła się zdjęciami z Pekinu. Nie pozowała sama