Zamieszanie wokół filmu "Nigdy w życiu" na pewno nie wyszło na dobre Dorocie Szelągowskiej, która stanęła wówczas w obronie mamy, a jej niefortunna wypowiedź oburzyła internautów. Stało się to po tym, gdy na Katarzynę Grocholę spadła fala krytyki, gdy okazało się, że Joanna Jabłczyńska nie pojawi się w kontynuacji kultowej produkcji. Niecały miesiąc od wybuchu afery, a dokładnie 27 września premierę miał program projektantki wnętrz "Nowa Szelągowska". Nie da się ukryć, że nowy program Doroty Szelągowskiej ma trudny start. Medialna afera sprawiła, że odwołano konferencję prasową z udziałem gwiazdy, który miała go promować. Pod zapowiedziami programu nie brakuje negatywnych komentarzy - niektórzy z jej fanów zapowiedzieli jego bojkot. Czy widzowie na nowo dadzą szansę Dorocie Szelągowskiej? Obejrzałam nowy program i już odcinając się od afery, zdradzam czy według mnie warto włączyć odbiorniki.
"Nowa Szelągowska" to nie tylko program o urządzaniu wnętrz, ale o spełnianiu marzeń - w pierwszym odcinku poznaliśmy historię Oktawii, która wychowywała się w jednym mieszkaniu z jedenaściorgiem rodzeństwa. Zawsze zazdrościła mieszkania przyjacielowi - sąsiadowi i jak się okazało - po latach je kupiła. Dla bohaterki remont to szansa, aby odzyskać pewność siebie po tym, jak w dzieciństwie nie mogła pozwolić sobie na nowe rzeczy.
Jak dowiadujemy się z programu, "Nowa Szelągowska odpina projektowe wrotki". Ma być "odważnie, z charakterem i bez oglądania się na schematy". Mieszkania nie mają być tylko praktyczne, ale przede wszystkim dostosowane do lokatorów. W mieszkaniu Oktawii najbardziej "odjechany" był projekt pokoju dla dzieci. Rodzice marzyli o tym, żeby miały one kącik, do którego mogą zapraszać koleżanki i kolegów. Szelągowska stworzyła dosłownie salę zabaw w mieszkaniu. Trzeba przyznać, że zgodnie z zapowiedzią, całe mieszkanie zostało urządzone nietuzinkowo, bardzo kolorowo, a jednocześnie tak, że odpowiadało potrzebom właścicieli oraz przede wszystkim - było spełnionym marzeniem. Zdjęcia wnętrz po metamorfozie znajdziecie w galerii na górze strony.
Programy Doroty Szelągowskiej dla fanów urządzania wnętrz czy tych, którzy mają przed sobą remont domu lub mieszkania, z pewnością stanowią dawkę inspiracji. Chociaż projektowanie nie jest moją pasją, lubiłam zerknąć na ciekawe rozwiązania, które proponowała projektantka. Myślę, że zarówno fani urządzania pomieszczeń, jak i ci, które w niedzielny wieczór chcą po prostu obejrzeć coś przyjemnego, znajdą dokładnie to, czego oczekiwali - pełną energii Szelągowską, poruszającą historię uczestników i inspiracje w kwestii zmian w pomieszczeniach. W nowym programie będą one zdecydowanie dla tych bardziej odważnych.
Jeśli jednak spodziewacie się czegoś zupełnie nowego czy rewolucyjnego, możecie poczuć niedosyt. Ma on podobną formułę do poprzednich programów Szelągowskiej. Patrząc po komentarzach internautów, jego największy problem tkwi w tym, czy widzowie, pamiętając aferę wokół Jabłczyńskiej i "Nigdy w życiu", po prostu nie przełączą odbiorników. W sieci pojawiły się zapowiedzi i fragmenty odcinka, a gorzkich słów nie brakuje. "Wyłączyłem. Nie zamierzam oglądać", "Podziękuję, nie oglądam", "Nigdy w życiu" - czytamy. Pozostali jednak wierni fani. "Będziemy rodzinnie oglądać", "Pani Doroto, powodzenia! Trzeba robić swoje", "Przepięknie wyszło! Cudowne kolory! Właśnie obejrzałam odcinek" - możemy przeczytać. Tego, czy widzowie wybaczą Szelągowskiej, dowiemy się tak naprawdę po wynikach oglądalności.
Taką emeryturę ma Hanna Gronkiewicz-Waltz. Kwota szokuje
Magdalena Narożna wzięła ślub! Wybrała nietypową suknię ślubną. "Jedyny zgrzyt"
Irena Santor zaskoczyła słowami o Kwaśniewskiej. "Mam ogromny żal"
Irlandka spróbowała polskich dań. To ją najbardziej zaskoczyło. "Pomyślałam: Absolutnie nie!"
Księżna Kate przed laty majstrowała przy uśmiechu. Na to eksperci zwrócili uwagę
Ekspertka wzięła pod lupę stylizacje Rosati, Olejnik i Gąsiorowskiej. Nie miała dla nich litości
Zaskakujący finał "Kuchennych rewolucji". Właściciele lokalu zdradzają: Sprawą zajmuje się adwokat
Rafał Brzozowski zaśpiewał głosem Zbigniewa Wodeckiego, a widzowie oniemieli. "To aż niemożliwe"
Sandra Drzymalska popłakała się po pokazie filmu. Syn Violetty Villas ocenił jej rolę