Aleksander M.-B. zapytany o to, czy nadal ma prawo jazdy. "Kto nie ma przygód..."

Aleksander M.-B. w kwietniu tego roku spowodował wypadek. Muzyk pojawił się w programie "Onet Rano", gdzie odpowiedział na pytanie o to zdarzenie.
Aleksander M.-B.
Aleksander M.-B., KAPiF

O wypadku, który spowodował Aleksander M.-B., dowiedzieliśmy się 13 kwietnia bieżącego roku. "Niedaleko Konstancina-Jeziorny zderzyły się samochód osobowy i motocykl. Mężczyzna kierujący jednośladem trafił do szpitala. Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, za kierownicą auta siedział znany muzyk Aleksander M.-B." - przekazał serwis tvn24.pl. We wrześniu dowiedzieliśmy się, że usłyszał on zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego. Ostatecznie prokurator zdecydował się skierować do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Aleksander M.-B. pojawił się w programie "Onet Rano", a Odeta Moro zapytała go o te wydarzenia.

Zobacz wideo Karwan dekadę temu była oceniana przez Tomsona i Barona. Jak dziś wyglądają ich relacje?

Aleksander M.-B. odpowiada na pytanie o spowodowanie wypadku

Aleksander M.-B. spóźnił się do studia, co tłumaczył tym, że ma kawałek do miasta. - Sytuacja jest na tyle prosta i skomplikowana, że ostatnimi czasy zostałem farmerem i zamieszkałem na wsi. Tę wieś dzieli jakieś 30 parę kilometrów od Warszawy. Umiem [dojechać do miasta przyp. red.], ale bardzo powoli - mówił. Odeta Moro nawiązała wtedy do wypadku z udziałem muzyka. - A możesz jeździć? Pytam, bo po ostatnich twoich przygodach nie wiem, czy masz, czy nie masz - zapytała. - Kto nie ma przygód w życiu, ten nie żyje - odpowiedział krótko Aleksander M.-B., który wyraźnie nie chciał rozmawiać na ten temat.

Aleksander M.-B. spowodował wypadek

Jak informował serwis Pudelek, Aleksander M.-B. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego. Mężczyzna nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu motocykliście i doprowadził do zderzenia pojazdów. Poszkodowany mężczyzna trafił do szpitala, z którego wyszedł po trzech dniach. Muzyk przyznał się do popełnienia czynu, miał również wyrazić żal i skruchę. Prokurator skierował do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. - Ustalono, że podejrzany nie był w przeszłości karany. Nie ma też przeszkód do stwierdzenia, że podejrzany posiada pozytywne właściwości i warunki osobiste. Biorąc pod uwagę wymienione przesłanki, jak i okoliczności samego przestępstwa, należy stwierdzić, że wina podejrzanego nie jest znaczna. Podobnie w tym wypadku również i społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna. Krytyczna refleksja nad swoim występkiem stanowi pozytywną przesłankę kryminalną na przyszłość, co do przestrzegania porządku prawnego - mówił w rozmowie z Pudelkiem Piotr A. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Więcej o: