Aleksander M.-B. spowodował wypadek. Muzyk w końcu usłyszał zarzut

Aleksander M.-B. w kwietniu tego roku spowodował wypadek, którego poszkodowanym był motocyklista. Prokurator postawił gwiazdorowi zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, a sprawa ma już swój finał.
Aleksander M.-B.
Fot. KAPIF

13 kwietnia, media zaczęły rozpisywać się na temat wypadku z udziałem muzyka Aleksandra M.-B. "Niedaleko Konstancina-Jeziorny zderzyły się samochód osobowy i motocykl. Mężczyzna kierujący jednośladem trafił do szpitala. Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, za kierownicą auta siedział znany muzyk Aleksander M.-B." - przekazał wówczas portal tvn24.pl. Dotąd gwiazdor nie komentował sprawy. Prokuratura wszczęła śledztwo. Teraz okazuje się, że muzyk usłyszał zarzut. 

Zobacz wideo Artur Szpilka miał wypadek samochodowy. "Zasnąłem za kierownicą"

Aleksander M.-B. przyznał się do winy

Dotychczas muzyk milczał na temat wypadku. Sprawa toczyła się jednak w prokuraturze i ma wreszcie swój finał. Pudelek donosi, że Aleksander M.-B. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego. Nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu motocykliście i doprowadził do zderzenia pojazdów. Poszkodowany, którym był motocyklista, "doznał obrażeń ciała skutkujących rozstrojem jego zdrowia na okres powyżej 7 dni, tj. o czyn z art. 177 § 1 k.k." -  powiedział w rozmowie z portalem Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Muzyk przyznał się do popełnienia czynu. Podobno miał wyrazić żal i skruchę. Prokurator skierował do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. "Ustalono, że podejrzany nie był w przeszłości karany. Nie ma też przeszkód do stwierdzenia, że podejrzany posiada pozytywne właściwości i warunki osobiste. Biorąc pod uwagę wymienione przesłanki, jak i okoliczności samego przestępstwa, należy stwierdzić, że wina podejrzanego nie jest znaczna. Podobnie w tym wypadku również i społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna. Krytyczna refleksja nad swoim występkiem stanowi pozytywną przesłankę kryminalną na przyszłość, co do przestrzegania porządku prawnego" - ujawnił prokurator, cytowany przez portal. 

Taką karę mógł ponieść artysta

Co ważne, wiadomo też, że muzykowi groziły w związku z wypadkiem trzy lata pozbawienia wolności. Ostatecznie jednak prokurator wnioskuje o roczny okres próby oraz orzeczenie nawiązki na rzecz pokrzywdzonego. Mowa o kwocie w wysokości pięciu tysięcy złotych.

Więcej o: