Niepokojące doniesienia z kliniki Miśka Koterskiego. Oto co odkrył audyt. "Cztery konkurencyjne ośrodki"

Misiek Koterski wraca do sprawy cyberataków na swoją klinikę "Odwróceni". Tym razem aktor ujawnił, co miało wyniknąć z przeprowadzonego audytu.
Misiek Koterski
Kapif

Misiek Koterski od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami związanymi z działalnością swojej kliniki leczenia uzależnień "Odwróceni". Placówka miała paść ofiarą cyberataków, które nie tylko utrudniały jej funkcjonowanie, ale również mogły wprowadzać pacjentów w błąd. Aktor postanowił zlecić szczegółowy audyt, a jego wyniki, jak twierdzi, przyniosły zaskakujące ustalenia. 

Zobacz wideo Pielęgniarz z CZD: Czasem wystarczy wejść do sali i spojrzeć na pacjenta

Misiek Koterski po audycie wie, kto stoi za problemami jego kliniki? "Cztery konkurencyjne ośrodki"

Problemy kliniki Koterskiego ujrzały światło dzienne w listopadzie 2025 roku. Wówczas aktor poinformował, że prowadzona przez niego placówka padła ofiarą cyberataków. Sprawą zainteresowała się prokuratura, a sam Koterski miał nadzieję, że sytuacja szybko się unormuje.

Niestety, kolejne miesiące miały przynieść następne niepokojące zdarzenia. Aktor zdecydował się więc na przeprowadzenie audytu, który miał pomóc ustalić źródło problemów. Według jego relacji wyniki wskazały na cztery konkurencyjne placówki, które miały wykorzystywać jego imię i nazwisko do promowania swoich stron w wyszukiwarkach internetowych.

Dzisiaj już nie muszę podejrzewać, bo mamy raporty, czarno na białym, i wymienione dokładnie z nazwy cztery konkurencyjne ośrodki, które pozycjonują się na moim imieniu i nazwisku

- powiedział aktor w rozmowie z "Faktem". Jak wyjaśnił Koterski, mechanizm miał polegać na publikowaniu w internecie materiałów dotyczących jego osobistych doświadczeń związanych z uzależnieniem. Takie treści pojawiały się wysoko w wynikach wyszukiwania po wpisaniu nazwiska aktora. Dopiero po zapoznaniu się z artykułem można było znaleźć odnośniki kierujące do innych placówek, które nie mają związku z jego kliniką.

Misiek Koterski ujawnia kulisy cyberataków na klinikę. Pacjent trafił pod zły adres

Według relacji aktora problemy nie ograniczały się wyłącznie do internetowej widoczności placówki. W połowie sierpnia jego wspólniczka miała zauważyć, że liczba telefonów od potencjalnych pacjentów nagle drastycznie spadła. Początkowo nie było wiadomo, co jest przyczyną tej sytuacji. "Moja wspólniczka mówi: "Nie no, Michał, coś jest nie tak. Albo mam paranoję, albo nas po prostu znowu zhakowano" -  wspominał Koterski. Przeprowadzony audyt miał ujawnić, że problem dotyczył również firmowej centrali telefonicznej. Osoby próbujące skontaktować się z kliniką nie mogły normalnie porozmawiać z pracownikami.

Zhakowano nam nawet centralkę telefoniczną! To znaczy, kiedy ktoś do nas dzwonił, słyszał komunikat, że nie można teraz odebrać telefonu. A zaraz potem dostawał SMS-a z innego numeru, nie naszego, z informacją, że ktoś się z nim skontaktuje

- opowiadał.

Jednym z najbardziej niepokojących zdarzeń, o których opowiedział aktor, była sytuacja z połowy września. Wówczas do kliniki zadzwonił pacjent przekonany, że właśnie zmierza na umówione przyjęcie. Okazało się jednak, że kieruje się pod zupełnie inny adres. Mężczyzna był przekonany, że rozmawiał z przedstawicielami placówki Koterskiego. "Dzwoni do nas pacjent i mówi: 'No, już do was dojeżdżam, tylko jakoś to nie wygląda tak jak na obrazkach'. A lekarz dyżurujący odpowiada: 'Ale jak to, proszę pana? My nie mamy dzisiaj żadnego przyjęcia'. Na co pacjent: 'No jak? Przecież rozmawiałem i jadę gdzieś tam w okolice Krakowa'" - relacjonował Misiek Koterski.

Aktor podkreślił, że prowadzi tylko jedną placówkę leczenia uzależnień. Jest nią klinika mieszcząca się w Węgorzewie na Mazurach. Jak zaznaczył, mimo zainteresowania ze strony różnych inwestorów nie zdecydował się na rozwijanie sieci podobnych ośrodków. "Miałem wiele propozycji otwarcia innych klinik. Zgłaszały się do mnie różne podmioty z dużym kapitałem finansowym. Ale ja nie chcę tego robić. Nie chcę być tylko nazwiskiem na szyldzie. Chcę realnie uczestniczyć w życiu pacjentów" - zaznaczył. 

Więcej o: