Tak Bronisław Komorowski radzi sobie po swojemu z problemami. Psycholodzy ostrzegają

Bronisław Komorowski uważa, że współczesny świat zbyt łatwo nazywa codzienne trudności kryzysami, a gorszy nastrój depresją. Były prezydent zdradził też, jak sam radzi sobie z problemami. Do jego wyznania w rozmowie z Plotkiem odnieśli się psycholodzy - Wojciech Wolak i Aleksandra Flakiewicz-Kwapisz. Ich odpowiedzi pokazują, że sprawa nie jest tak oczywista.
Bronisław Komorowski
Kapif

- Zrobiła się taka moda, że gdy jest kłopot, to mówi się "kryzys", gdy jest zły nastrój, mówi się "depresja" -  stwierdził Bronisław Komorowski w rozmowie z agencją Newseria. Były prezydent zwrócił uwagę na jego zdaniem coraz częstsze nadużywanie pojęć związanych ze zdrowiem psychicznym. W trudnych chwilach sam stawia na spacer z psem, dystans i samodzielne szukanie rozwiązań. Czy rzeczywiście współczesny świat zbyt łatwo nazywa codzienne problemy kryzysami, a gorszy nastrój depresją? O opinię zapytaliśmy psychologów - Wojciecha Wolaka i Aleksandrę Flakiewicz-Kwapisz. Eksperci dostrzegają w słowach byłego prezydenta kilka trafnych obserwacji, ale zwracają też uwagę na granice samodzielnego radzenia sobie z trudnościami.

Zobacz wideo Komorowski: Należy się obawiać rosyjskiej dywersji

Bronisław Komorowski mówi o "modzie na kryzysy i depresję". "Jedni piją wódkę, inni idą na spacer z psem"

Bronisław Komorowski podczas premiery książki Anny Garwolińskiej "Jaki piękny kryzys dziś mamy" podzielił się swoimi przemyśleniami na temat radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Były prezydent nie ukrywa, że sceptycznie podchodzi do częstego używania słowa "kryzys". Jego zdaniem nie każdy problem czy chwilowe pogorszenie samopoczucia powinny być tak określane i wprost nazwał to modą. - Świat i życie składają się z różnych trudnych, ale na ogół ciekawych sytuacji, więc życie jest jednym wielkim, ale pięknym kryzysem - ocenił.

Były prezydent opowiedział również, jak sam radzi sobie w wymagających momentach. Nie szuka wówczas pomocy ekspertów od wizerunku czy rozwiązywania problemów. Woli zrobić krok w tył, uporządkować myśli i spokojnie zastanowić się nad możliwymi rozwiązaniami. Pomaga mu w tym między innymi spacer z psem. - Jedni piją wódkę, inni idą na spacer z psem, a kolejni starają się każdą trudną sytuację przetrwać i  jakoś rozwiązywać problemy. I ja zaliczam się do tej kategorii, która idzie z psem na spacer i rozwiązuje problemy - mówił. 

Bronisław Komorowski mówi o kryzysach, psycholog zwraca uwagę na język. "Utraciliśmy precyzję"

Do części obserwacji byłego prezydenta przychylił się psycholog Wojciech Wolak. W rozmowie z Plotkiem zwrócił jednak uwagę, że w wypowiedziach osób publicznych na temat zdrowia psychicznego potrzebna jest ostrożność. Jak zaznaczył, czym innym jest dzielenie się własnym doświadczeniem, a czym innym formułowanie ogólnych sądów dotyczących psychologii.

Trochę się zgadzam, a trochę się nie zgadzam. Szacunek dla Komorowskiego za użycie komunikatu "ja". Wyraża swoją własną opinię i mówi o swoim zdaniu. Ja z kolei jestem sceptycznie nastawiony do tego, aby politycy wypowiadali się o zdrowiu psychicznym, celebryci o gospodarce czy artyści o medycynie

- stwierdził. Ekspert zgodził się natomiast, że współczesna kultura mocno koncentruje się na dobrostanie i oczekiwaniu, że wszystko powinno układać się po naszej myśli. - Żyjemy w kulturze dobrostanu, chcemy mieć wszystko szybko i już, natychmiast, w dużych ilościach, bez cierpienia, bez bólu, bez oczekiwania. Nie potrafimy odczuwać braku czegokolwiek. Nie każdy gorszy dzień, nie każdy smutek, nie każdy obniżony nastrój jest przejawem jakiejś psychopatologii czy zaburzenia psychicznego - powiedział Wolak.

Psycholog zauważył również, że w codziennych rozmowach coraz częściej posługujemy się terminami zaczerpniętymi z języka medycznego i psychologicznego, nie zawsze rozumiejąc ich rzeczywiste znaczenie. W efekcie pojęcia, które powinny opisywać konkretne zjawiska, bywają stosowane do zupełnie zwyczajnych doświadczeń.

Jako społeczeństwo utraciliśmy precyzję języka. Używamy terminów medycznych takich jak narcyzm, depresja, trauma, nie do końca znając ich znaczenie. Nawet jeśli są to słowa potoczne, to ładunek w nich zawarty często jest dużo większy niż wymaga tego sytuacja

- zauważył.

Psycholog zareagował na słowa Komorowskiego o depresji. "Nie zgadzam się z tym, że..."

W dalszej części rozmowy Wojciech Wolak nie zgodził się przede wszystkim z zestawianiem picia alkoholu z innymi sposobami radzenia sobie z problemami. Zwrócił też uwagę na określenie "moda na depresję", którym posłużył się były prezydent. Zdaniem psychologa większe zainteresowanie zdrowiem psychicznym nie musi być zjawiskiem negatywnym.

Zdecydowanie nie zgadzam się z tym, że picie wódki to jest sposób rozwiązywania jakichkolwiek problemów. Nie znam osoby, której problem zostałby rozwiązany przez picie alkoholu

- zaznaczył. Ekspert przyznał, że niepokoi go nieprecyzyjne używanie terminologii psychologicznej, ale jednocześnie cieszy się, że coraz więcej osób interesuje się swoim zdrowiem psychicznym i nie boi się szukać pomocy. - Prezydent użył też słowa "moda". "Moda na diagnozę", "moda na stwierdzenie u siebie jakichś zaburzeń psychicznych", "moda na depresję". Ja jednak jestem bardziej zadowolony z tej mody niż niezadowolony - stwierdził.

Wolę, żeby dziesięć osób, które nie ma potrzeby, poszły do terapeuty, psychologa, psychiatry, aby porozmawiać o swoich niepokojach, niż żeby jedna osoba, która tego potrzebuje, nie zrobiła tego

- dodał. Wolak podkreślił, że kompetentny specjalista jest w stanie ocenić, czy dana osoba potrzebuje profesjonalnej interwencji czy też jej trudności mieszczą się w granicach naturalnych reakcji na życiowe sytuacje. - Jestem przekonany, że odpowiedzialny i kompetentny psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra bez problemu potrafi rozróżnić, czyj stan wymaga interwencji i leczenia, a czyj nie - przekazał nam

Dzięki tym modom dane zjawisko, czy dane zaburzenie, czy dany problem ma szansę zaistnieć w dyskursie społecznym, tak jak było z otyłością, cukrzycą, schizofrenią, depresją, przemocą w rodzinie. Teraz rozmawiamy dużo o uzależnieniach, więc jak najbardziej w tych modach widzę więcej rzeczy pozytywnych niż negatywnych

- podsumował. 

Psycholożka komentuje słowa Komorowskiego. "Nie każdy kryzys można rozwiązać spacerem z psem"

Do wypowiedzi byłego prezydenta odniosła się również psycholożka Aleksandra Flakiewicz-Kwapisz. Zwróciła uwagę, że słowa Bronisława Komorowskiego warto rozpatrywać w kontekście wydarzenia, podczas którego padły. - Wypowiedź padła podczas premiery powieści polityczno-biznesowej, której bohaterka zajmuje się zarządzaniem kryzysami wizerunkowymi. Kiedy więc były prezydent mówi o samodzielnym rozwiązywaniu problemów i niepoleganiu na ekspertach od wizerunku, niekoniecznie odnosi się do korzystania z profesjonalnej pomocy psychologicznej - wyjaśniła Flakiewicz-Kwapisz.

Psycholożka, podobnie jak Wolak, zgodziła się jednocześnie z obserwacją, że coraz częściej posługujemy się pojęciami z zakresu psychologii, nie zawsze rozumiejąc ich znaczenie. Zaznaczyła jednak, że trudne doświadczenia, rozczarowania czy chwilowe pogorszenie nastroju nie muszą oznaczać zaburzeń psychicznych.

Nie każdy trudny moment jest kryzysem psychicznym, nie każdy smutek oznacza depresję, a nie każde bolesne doświadczenie jest traumą. Trudności, rozczarowania, niepowodzenia czy okresowe obniżenie nastroju są naturalną częścią ludzkiego życia. Nie oznacza to oczywiście, że są przyjemne ani że powinniśmy je bagatelizować

- oceniła. - Warto jednak pamiętać, że życie nie jest stanem permanentnego dobrostanu, a odporność psychiczna nie polega na nieustannym odczuwaniu szczęścia czy unikaniu problemów - podkreśliła ekspertka.

Flakiewicz-Kwapisz zwróciła jednak uwagę, że większa otwartość na tematy związane ze zdrowiem psychicznym ma również pozytywne strony. - Przez wiele lat problemy psychiczne bywały przemilczane, a osoby doświadczające depresji słyszały, że powinny po prostu wziąć się w garść, przestać się zamartwiać albo znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nie chciałabym, żeby uzasadniona krytyka nadużywania pewnych pojęć stała się pretekstem do powrotu do takiego myślenia - zaznaczyła.

Ekspertka podkreśliła, że przy ocenie stanu psychicznego należy zwracać uwagę przede wszystkim na objawy, ich nasilenie, czas trwania oraz wpływ na codzienne funkcjonowanie. Chwilowy smutek i depresja to nie to samo, a bagatelizowanie poważnych sygnałów może mieć bardzo poważne konsekwencje.

Smutek jest naturalną emocją, natomiast depresja jest zaburzeniem, które może wymagać profesjonalnego leczenia. Nie musimy diagnozować siebie ani innych na podstawie chwilowego samopoczucia, ale nie powinniśmy też lekceważyć sygnałów, które mogą wskazywać na potrzebę pomocy

- wyjaśniła.

Psycholożka o sposobach Komorowskiego na kryzys. "Nie zawsze wystarczy spacer z psem"

Psycholożka odniosła się również do sposobu, w jaki Komorowski radzi sobie z trudnościami. - Sam pomysł szukania dystansu do trudności uważam za wartościowy. Spacer z psem czy inna aktywność fizyczna, chwila spokoju na uporządkowanie myśli mogą być bardzo dobrymi sposobami regulowania emocji i radzenia sobie z codziennym stresem. Jeżeli taka strategia sprawdza się w jego przypadku to nie ma powodu, żeby ją kwestionować - stwierdziła.

Trzeba jednak pamiętać, że to, co pomaga nam poradzić sobie z trudną decyzją zawodową, nie zawsze będzie wystarczające w przypadku poważnego kryzysu psychicznego

- zauważyła. Flakiewicz-Kwapisz zwróciła szczególną uwagę na kwestię samodzielności. Jej zdaniem warto umieć radzić sobie z codziennymi problemami, ale nie należy traktować proszenia o pomoc jako oznaki słabości. - Korzystanie z pomocy specjalisty nie jest zaprzeczeniem zaradności ani oznaką słabości. Przeciwnie, umiejętność rozpoznania momentu, w którym nasze dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają wystarczać, może świadczyć o dużej samoświadomości i odpowiedzialności - podkreśliła.

Psycholożka poruszyła także wątek alkoholu, który pojawił się w wypowiedzi byłego prezydenta. Jak zaznaczyła, choć przez lata był on społecznie akceptowanym sposobem radzenia sobie z napięciem, nie rozwiązuje źródła trudności, a regularne sięganie po niego w trudnych chwilach może prowadzić do uzależnienia.

(...) Choć może przynieść chwilową ulgę, nie rozwiązuje źródła trudności, a przy powtarzającym się stosowaniu jako sposobu radzenia sobie zwiększa ryzyko kolejnych problemów, w tym uzależnienia. W psychologii odróżniamy strategie, które pomagają nam rzeczywiście poradzić sobie z sytuacją, od tych, które jedynie na chwilę pozwalają uniknąć nieprzyjemnych emocji

- wyjaśniła.

Więcej o: