"Trzy pomysły na modę. I ani jednego na galę filmową". Ekspertka bez litości dla gwiazd

Na uroczystej gali zakończenia 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych zjawiła się cała plejadę gwiazd. Uwagę skutecznie przyciągnęły Weronika Rosati, Monika Olejnik czy Roma Gąsiorowska. Poprosiliśmy ekspertkę Ewę Rubasińską-Ianiro o ocenę ich stylizacji.
'Trzy pomysły na modę. I ani jednego na galę filmową'. Ekspertka bez litości dla gwiazd
KAPIF

W sobotę, 26 września, w Teatrze Muzycznym w Gdyni odbyła się gala zakończenia 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, podczas której rozdano Złote i Srebrne Lwy. Oczywiście wydarzenie to przyciągnęło tłum gwiazd, wśród których można było zobaczyć Grażynę Szapołowską, Macieja Musiałowskiego, Monikę Olejnik, Romę Gąsiorowską czy Weronikę Rosati. Nie da się ukryć, że trzy ostatnie gwiazdy najbardziej zwracały uwagę swoimi stylizacjami. Pod lupę wzięła je dla nas Ewa Rubasińska-Ianiro.

Zobacz wideo Tyszka o modowych wyborach Marty Nawrockiej. "Obserwuję bacznie"

Ekspertka oceniła stylizacje gwiazd. Była bezlitosna

Nie da się ukryć, że to właśnie Weronika Rosati, Roma Gąsiorowska i Monika Olejnik wiedziały, co zrobić, żeby przyciągnąć spojrzenia. Każda wybrała stylizację, która od razu zwracała uwagę. Ale czy słusznie? Okazuje się, że niekoniecznie. Ekspertka nie ma wątpliwości, że gwiazdy pomyliły wydarzenie.

- Trzy kobiety, trzy pomysły na modę. I ani jednego na galę filmową. Na zamknięciu festiwalu w Gdyni spotkały się trzy zupełnie różne filozofie ubierania. Weronika Rosati - na bogato i z rozmachem, Monika Olejnik - na bogato i z metką, Roma Gąsiorowska - na bogato i z ułańską fantazją. Problem w tym, że każda z nich wygląda, jakby dostała zaproszenie na inne wydarzenie - stwierdziła Ewa Rubasińska-Ianiro.

Na pierwszy ogień ekspertka wzięła Weronikę Rosati. Aktorka zaprezentowała się na czerwonym dywanie w barokowej, pełnej przepychu stylizacji. Miała na sobie płaszcz z bufiastymi rękawami, top, który odsłaniał ramiona i delikt, miał także baskinkę, a do tego spodnie zwężające się ku dołowi. Wszystkie elementy, łącznie z torebką, były utrzymane w odcieniu starego, brudnego złota. - Weronika Rosati wybrała złoto bez półśrodków. Metaliczna, bogato fakturowana tkanina, objętościowe rękawy, płaszczowa forma, spodnie i dopasowana do całości torba tworzą stylizację, która ma ambicję być pełnym modowym statementem. I rzeczywiście nim jest. Tyle że bardziej przypomina wejście Jean Colins na pokaz kolekcji Haute Couture niż wejście na finał festiwalu filmowego. Problemem nie jest przepych sam w sobie, tylko brak jednego elementu, który zrobiłby w tej kompozycji porządek i nadał szyk całości. Wszystko krzyczy jednocześnie i na koniec niezrozumiale brzmi.

Tymczasem Monika Olejnik chciała zmiksować różne style - połączyła białą, falbaniastą sukienkę z ciężkim, czarnymi butami, a do tego dobrała futrzaną kurtkę. I tu ekspertka zwróciła uwaga na przesadę. - Monika Olejnik poszła w zupełnie inną stronę, czyli biel, falbany, kaskady materiału, mocno rozbudowana sylwetka. Jej sukienka jest właściwie małą scenografią. Rzędy marszczeń i falban budują objętość, a długi naszyjnik z kolorowymi elementami dodatkowo rozbija tę białą konstrukcję. Do tego ciężkie czarne buty motorowe i obszerne, puszyste okrycie. Tu nie ma nudy, a wręcz przeciwnie. Jest tyle pomysłów, że stylizacja chwilami przypomina spotkanie projektanta z własną wyobraźnią bez obecności redaktora naczelnego - powiedziała Ewa Rubasińska-Ianiro.

Obok Romy Gąsiorowskiej też nie sposób przejść obojętnie. Wszystko za sprawą jej garnituru. Mogłoby się wydawać, że taki modowy fason to strzał w dziesiątkę, ale Ewa Rubasińska-Ianiro szybko rozwiewa wątpliwości i punktuje błędy. - I jest Roma Gąsiorowska, która wybiera biały garnitur, ale robi z klasycznego zestawu coś zdecydowanie bardziej scenicznego. Mocno zaznaczona linia ramion, wyraźna konstrukcja marynarki, odkryty fragment talii i spodnie z ekstremalnie rozszerzającą się nogawką. To sylwetka, która miała być bardzo świadomie zbudowana, ale wygląda bardziej na fashion editorial niż klasyczny dress code czerwonego dywanu. Problem zaczyna się w momencie, kiedy proporcja przestaje służyć kobiecie, a zaczyna demonstrować samą konstrukcję ubrania. Tutaj nogawki są już niemal osobnymi bohaterkami filmowej tragikomedii - podsumowała.

Gwiazdy pomyliły imprezy. Ekspertka nie ma wątpliwości

Ewa Rubasińska-Ianiro zwróciła uwagę, że gwiazdy postawiły na odważne looki, problemem jest jednak brak dopasowania stylizacji do danego wydarzenia. Zdaniem ekspertki, Olejnik, Rosati i Gąsiorowskiej zabrakło wyczucia i smaku. - I właśnie dlatego to trio jest tak interesujące. Każda ma ambicję mówić własnym językiem mody, ale żadna nie mówi językiem gali filmowej. To nie jest zarzut o brak odwagi. Wręcz przeciwnie, tu odwagi jest aż za dużo. Brakuje natomiast wyczucia i wyrafinowanego smaku. Gala filmowa daje ogromne pole do fantazji, ale wymaga też świadomości hierarchii wydarzenia, najpierw idzie sztuka, a dopiero na końcu indywidualny modowy popis. A tutaj momentami można odnieść wrażenie, że panie pomyliły nie tylko dress code, ale i adres. Spotkały się w Gdyni, choć każda wygląda, jakby wybierała się na inne wydarzenie. I to jest chyba najciekawszy paradoks tego wieczoru: trzy bardzo różne kobiety, trzy zupełnie różne estetyki i trzy bardzo kosztowne sposoby na to, żeby powiedzieć za dużo.

Więcej o: