"Pogadajmy" to mój nowy cykl na Plotku, w którym odsłaniam kulisy show-biznesowych wydarzeń, telewizyjnych produkcji i zapraszam do wspólnej dyskusji. Pogadajmy więc o Dorocie Szelągowskiej, która była ulubienicą wielu, a teraz być może jest w jednym z najtrudniejszych momentów w swojej karierze. Najtrudniejszych, bo wizerunek fajnej, sympatycznej, nowoczesnej celebrytki runął jak domek z kart. Wszystko przez filmik skierowany do Joanny Jabłczyńskiej, w którym córka Katarzyny Grocholi postanowiła potępić zachowanie aktorki po przegranym castingu do roli Tosi w kontynuacji "Nigdy w życiu!". Wypowiedź Szelągowskiej do tego stopnia rozjuszyła internautów, że kilka dni później postanowiła zamieścić przeprosiny. Jednak kryzys wizerunkowy może zaszkodzić nowemu programowi wnętrzarskiemu Szelągowskiej, którego premiera zaplanowana jest na 27 września.
Szelągowska zapewne miała dobre intencje, ale nimi, jak wiadomo, jest piekło wybrukowane. Córka Grocholi chciała wziąć w obronę matkę, na którą spadła ogromna krytyka, gdy okazało się, że producenci nie zatrudnili Jabłczyńskiej do roli Tosi w filmie "Właśnie, że tak!". Szelągowska zwróciła się bezpośrednio do Jabłczyńskiej. W nagraniu mówiła, że "osiągnęła limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy jej rodzinę" i "jak narastają ogromne kłamstwa". "Asiu, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię w filmie. Patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której stałaś się znana. (…) Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim i jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu. (...) Chciałabym cię strasznie poprosić, żebyś się zatrzymała, bo czynisz strasznie dużo zła" - słyszymy na nagraniu.
Wpis Szelągowskiej bardzo rozjuszył internautów. W komentarzach przeważały opinie, że to wypowiedź bardzo szkodliwa, pełna manipulacji, pasywno-agresywna i przemocowa. "Bardzo niepotrzebna wypowiedź", "Nazywać kogoś publicznie złym człowiekiem? Mocne", "Tak toksycznej wypowiedzi nie słyszałam już dawno. Obrzydliwe. Mówić do kogoś zdrobniale, z uśmiechem, a potem (...) nazywać go bardzo złym człowiekiem, zarzucać że czyni "strasznie dużo zła", nie mieści mi się to w głowie" - pisali. Ilość krytycznych komentarzy była na tyle duża, że Szelągowska zdecydowała się zablokować możliwość ich dodawania. Profil prezenterki w krótkim czasie odfollowało ponad 20 tysięcy osób.
Kryzys wizerunkowy Doroty Szelągowskiej nie umknął uwadze TVN. Z zza kulisowych rozmów wiem, że zachowanie prezenterki zostało negatywnie ocenione przez władze stacji. Najbardziej nie spodobał się ton wypowiedzi i personalna krytyka w kierunku Joanny Jabłczyńskiej. Co ważne, zarówno Jabłczyńska jak i Szelągowska to od lat gwiazdy stacji TVN. - W stacji zawrzało. Nikt nie spodziewał się, że konflikt zajdzie tak daleko, tym bardziej że mówimy o dwóch osobach od lat związanych z TVN. Nagranie Doroty zostało odebrane jako bardzo nieprofesjonalne. Do tego na profilach związanych z jej programem zaczęła wylewać się fala negatywnych komentarzy - przekazał informator Pudelka. Sprawa odbiła się na tyle szerokim echem, że interweniować miała sama dyrektor programowa stacji, Lidia Bergel. - Sprawa zrobiła się na tyle poważna, że miała interweniować Lidia Bergel. Dorota dostała jasny sygnał, że sytuację trzeba wygasić. Niedługo później pierwsze nagranie zniknęło, a pojawiły się przeprosiny - dodał informator.
Rzeczywiście w krótkim czasie na profilu Doroty Szelągowskiej pojawiły się przeprosiny, a poprzedni wpis został usunięty. - Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd. Bardzo cię przepraszam - mówiła prezenterka. Czy jednak przeprosiny rozwiązały sprawę? Wygląda na to, że nie. Dorota Szelągowska przez lata wykreowała wizerunek bardzo sympatycznej, koleżeńskiej "dziewczyny z sąsiedztwa", która nie tylko wie, jak urządzić wnętrze, ale przede wszystkim wzbudza pozytywne emocje. To wrażenie teraz się rozprysło.
TVN ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Przygotowania do premiery programu "Nowa Szelągowska" trwają. Na facebookowym profilu programu pojawiają się pierwsze zapowiedzi, a pod nimi mnóstwo komentarzy zirytowanych internautów. "Nie mogę patrzeć na ten zakłamany uśmiech", "Nie chcemy tej Tosi", "Dorota i jej samouwielbienie", "Tej pani już dziękujemy", "Nie lansujcie jej tak" - piszą w komentarzach. Sytuacja jest patowa, bo ani nazwy programu ani prowadzącej się już nie zmieni. Nie ma jednak wątpliwości, że to najgorszy z możliwych momentów do promowania nowego programu. Do tego stopnia, że TVN zrezygnował z organizowania konferencji prasowej z okazji premiery show.
Czy Szelągowska jeszcze wróci do łask? Zapewne musi upłynąć trochę czasu. Biorąc pod uwagę, że zdjęcia do kontynuacji "Nigdy w życiu!" dopiero się zakończyły, a do premiery obrazu zostało jeszcze sporo czasu, temat będzie ciągle żywy. Skrzywdzona przez producentów Jabłczyńska będzie pojawiać się to tu, to tam, a co za tym idzie, w uszach wybrzmiewać będą krytyczne słowa Szelągowskiej. Lata budowania pozytywnego PR-u na nic się zdają, gdy podejmuje się tak nieprzemyślane decyzje pod wpływem emocji.
Kto płaci za kreacje Marty Nawrockiej? Janachowska ujawniła kulisy współpracy
Polski lekarz oskarżony o zabójstwo. W tle szokujący konflikt i możliwa kara śmierci
Doda zaśpiewała "Rotę". Internauci wydali werdykt
Poseł PiS oburzony netfliksową "Lalką". "Kiedy chcę zjeść kiełbasę, to oczekuję kiełbasy..."
"Nie mieści mi się w głowie". Marcin Wrona reaguje na decyzję Donalda Trumpa
Lipińska szczerze o związku z Baryłą. Zdradziła, dlaczego potrzebują terapii. "To jest generalnie trudne"
Wszyscy pokochali jej Izabelę Łęcką. Tyszkiewicz ma nietypową radę dla swoich następczyń. "Aż przykro"
Posłanka PiS wspomniała o "diecie parlamentarnej". "Szkło kontaktowe" nie mogło tego przemilczeć
Krzan i Pirowski prowadzili "Dzień dobry TVN" i wbijali sobie szpile na wizji. "Nie chcę tego słyszeć!"