Wszycy pokochali jej Izabelę Łęcką. Tyszkiewicz ma nietypową radę dla swoich następczyń. "Aż przykro"

Beata Tyszkiewicz przed laty wcieliła się w Izabelę Łęcką z "Lalki" Bolesława Prusa. W czasie, gdy na Netfliksie oraz niebawem także w kinach premiery mają nowe adaptacje dzieła, aktorka udzieliła w tym temacie wywiadu.
Beata Tyszkiewicz, Sandra Drzymalska, Kamila Urzędowska
Fot. KAPiF, Youtube.com/Netflix Polska, KinoSwiatPL

Kreacja Beaty Tyszkiewicz w "Lalce" Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku na dobre wpisała się do kanonu polskiego kina. Ponad 50 lat później, we wrześniu 2026 roku doczekaliśmy się dwóch nowych adaptacji dzieła Bolesława Prusa - netfliksowego serialu "Lalka" w reżyserii Pawła Maślony oraz kinowego filmu o tym samym tytule w reżyserii Macieja Kawalskiego. Tym razem w roli Izabeli Łęckiej zobaczymy Sandrę Drzymalską oraz Kamilę Urzędowską. Tyszkiewicz skomentowała udział tych aktorek w nowym wywiadzie. 

Zobacz wideo Każdy ma prawo do swojej "Lalki". Czy powrót Kondrata i "efekt Kuleszy" przyciągną do kin miliony?

Beata Tyszkiewicz wspomina "Lalkę". Tak podchodzi do nowoczesnych adaptacji 

W rozmowie z "Faktem" Tyszkiewicz wyznała, że jeszcze nie obejrzała dostępnej od 16 września na Netfliksie "Lalki", lecz ma to w planie. - Jeszcze nie widziałam, ale myślę, że obejrzę. W moim wieku ma się już czas na to, żeby oglądać telewizję - skomentowała aktorka. Nie kryła jednak, że wciąż w jej sercu pozostaje wersja filmowa z 1968 roku. - Siłą rzeczy jestem przywiązana do wersji Hasa. To była wspaniała praca i niezwykli aktorzy, jak Jan Kreczmar... To było naprawdę coś nadzwyczajnego. Myślę, że w nowych wersjach może mi zabraknąć aktorów z tamtego pokolenia, którzy mieli w sobie tę niezwykłą jakość i klasę - dodała gwiazda.

Tyszkiewicz stwierdziła też, że ciężko jej porównywać produkcję sprzed lat oraz nowe przedsięwzięcia. - W ogóle tego nie porównuję, bo to zupełnie odrębne sprawy. Od premiery filmu Hasa minęło już tyle lat... Nie ma już tych ludzi, nie ma tamtych fachowców i dawnej techniki. Słyszałam jednak, że w nowej adaptacji bardzo zadbano o wystrój i stronę wizualną - powiedziała w wywiadzie.

Beata Tyszkiewicz jasno o następczyniach w roli Izabeli Łęckiej. "Powinny obrać sobie pseudonimy"

Pytana o aktorki młodego pokolenia, Tyszkiewicz wyznała, że nie do końca je kojarzy. Gwiazda miała dla nich także nietypową radę. - Nie kojarzę tych aktorek, ale myślę, że powinny obrać sobie pseudonimy. Mają tak trudne nazwiska, że aż przykro zaczynać karierę od czegoś, czego nikt na świecie nie będzie w stanie zapamiętać - skomentowała w wywiadzie. 

Tyszkiewicz powiedziała też, że choć filmowa adaptacja "Lalki" ją zainteresowała, nie pojawi się w kinie, by ją obejrzeć. - Do kina już nie chodzę i raczej nie zrobię wyjątku. W każdym razie życzę wszystkim aktorom po prostu dużej frajdy z premiery ich filmu - podsumowała aktorka.

Więcej o: