Serial o czterech przyjaciółkach podbił serca polskich widzów na długo, zanim świat usłyszał o "Seksie w wielkim mieście" czy "Gotowych na wszystko". "Matki, żony i kochanki" zadebiutowały w lutym 1996 roku i z miejsca stały się hitem. Choć sama nie pamiętam oczekiwania na kolejne odcinki w niedzielne wieczory, na lata została mi w głowie czołówka ze słynnym "serwus, hello" w wykonaniu Anny Jurksztowicz. Z racji tego, że z okazji 30-lecia od premiery "Matek, żon i kochanek" Telewizja Polska udostępniła produkcję na swojej platformie VOD, postanowiłam w końcu obejrzeć serial, który przed laty kochały Polki. I choć nie wydaje mi się, żeby dziś miał on szansę stać się międzynarodowym hitem, nie mam wątpliwości, że to produkcja ważna i przełomowa.
Reżyser "Matek, żon i kochanek" Juliusz Machulski w jednym z wywiadów wspomniał, że zawsze chciał zrobić serial o silnych kobietach. Fakt, że twórcom rzeczywiście przyświecał taki cel, widać już od pierwszego odcinka. Główne bohaterki to trzydziestokilkuletnie absolwentki liceum pielęgniarskiego, które kilkanaście lat po jego ukończeniu odnawiają kontakt z Wiktorią (Anna Romantowska), również koleżanką z dawnej klasy. Ich historie i charaktery są dokładnie zarysowane, a każda z nich znajduje się w zupełnie innym punkcie życia.
Mamy tu Dorotę (Gabriela Kownacka), pewną siebie bizneswoman, która wraz z mężem prowadzi fabrykę kosmetyków. Para wychowuje nastoletnią córkę i choć z pozoru Dorota jest szczęśliwą mężatką, ma romans ze starszym od siebie rzeźbiarzem (czego zresztą nie ukrywa przed swoimi przyjaciółkami). Hanka (Elżbieta Zającówna) to z kolei pochłonięta pracą dentystka będąca w trakcie rozwodu. Jest przebojowa i nowoczesna, uwielbia sport, jeździ motorem i spotyka się z dwudziestokilkulatkiem. Wanda (Małgorzata Potocka) jedyna z całej czwórki pracuje w zawodzie pielęgniarki. Również jako jedyna, jako mężatka z trójką dzieci, reprezentuje bardziej tradycyjny model rodziny. Z kolei Wiktoria, która na lata odłączyła się od pozostałych koleżanek z klasy, mieszka w podwarszawskiej miejscowości, gdzie z trudem wiąże koniec z końcem, samodzielnie wychowując syna.
W "Matkach, żonach i kochankach" to zdecydowanie kobiety grają pierwsze skrzypce. Pracują, wychowują dzieci i gotują obiady, ale nie schodzą we własnym życiu na drugi plan. Nie tylko nie są przedstawione jako "dodatek" do mężczyzn, ale pociągają za sznurki, śmiało decydują o własnym (a czasem też cudzym) losie i odważnie podejmują decyzje. To też widać od pierwszych odcinków serialu. Gdy Hanka, Wanda i Dorota po odnowieniu kontaktu z Wiktorią dowiadują się, że ich koleżanka samodzielnie wychowuje syna, postanawiają odnaleźć jego ojca i skłonić go do płacenia alimentów.
Bo "Matki, żony i kochanki" to w dużym stopniu również serial o kobiecej przyjaźni. Choć bohaterkom zdecydowanie nie zawsze jest łatwo i borykają się z kłopotami we własnych rodzinach, są w stanie zrobić wiele dla swoich przyjaciółek. I mimo że fabuła czasem skręca niestety w stronę telenoweli, problemy są jednak zwykle bardzo realistyczne, a w dodatku nie zawsze kończą się happy endem.
Ten realizm, który widać w serialu, jest zresztą bardzo odświeżający. Tłem większości scen jest Warszawa, ale nie taka, którą znamy z polskich komedii romantycznych. Co prawda mamy tu i wnętrza uchodzące w latach 90. za synonim luksusu i nowoczesności, ale też zupełnie zwykłe, szaro-bure mieszkania czy stare bloki. Z przyjemnością patrzy się również na modę z tamtych lat, którą jak przez mgłę wciąż nieco pamiętam. Eleganckie garsonki, żakiety i okulary przeciwsłoneczne Doroty czy kamizelki, krótkie spódniczki i kapelusze Hanki, dają ciekawy obraz tego, jak w latach 90. nosiły się modne kobiety.
Paradoksalnie o wiele bardziej interesujący jest jednak styl Wandy, zdecydowanie bliżej reprezentujący to, co wiele Polek miało wówczas w szafach. Co ciekawe, to właśnie Małgorzata Potocka odpowiadała za to, jak wyglądała jej bohaterka. Przed nagraniami zmieniła fryzurę i poszła na zakupy do Powszechnego Domu Towarowego na warszawskiej Pradze. - Były w nich szare ubrania dla smutnych kobiet. Kupiłam wszystko to, czego Małgorzata Potocka nigdy w życiu by na siebie nie włożyła. Płaskie kapcie na małym obcasiku, urągająca kobiecie długość spódnicy, szary paltocik - opowiadała po latach aktorka w "Pytaniu na śniadanie".
Aż do obejrzenia "Matek, żon i kochanek" nie miałam świadomości, że przez ten serial przewinęła się plejada polskich gwiazd. Poza odtwórczyniami głównych ról w obsadzie znaleźli się także m.in. Jan Englert, Mateusz Damięcki, Maria Gładkowska, Anna Mucha, Paweł Wawrzecki, Krzysztof Kiersznowski, Małgorzata Foremniak, Ewa Gawryluk, Jan Nowicki, Małgorzata Kożuchowska czy Grażyna Wolszczak. W ogóle możemy mówić tu o produkcji zrobionej z rozmachem, bo poza wspomnianym wcześniej Juliuszem Machulskim reżyserem został Ryszard Zatorski, a obydwaj, obok Pawła Trzaski i Zdeny Šisovej, współtworzyli również scenariusz.
Niestety, mimo wszystko trudno uznać "Matki, żony i kochanki" za serial, który wytrzymał próbę czasu. Niektóre sceny niemiłosiernie się dłużą, podobnie jak rozmowy bohaterów. Akcja też posuwa się bardzo powoli, mimo że każdy odcinek liczy ok. 50 minut. Być może negatywny odbiór to kwestia przyzwyczajenia do współczesnych produkcji, znanych z dzisiejszych platform streamingowych. Nie jestem jednak pewna, czy "Matki, żony i kochanki" przypadłyby dziś do gustu osobie, która nie żywi do produkcji choć nutki sentymentu albo nie czuje klimatu lat 90.
Co ciekawe, jak dowiadujemy się z portalu filmpolski.pl, pierwszy sezon "Matek, żon i kochanek" za czasów emisji nie zdobył uznania krytyków. Negatywnymi opiniami nie przejmowali się jednak widzowie, a serial miał gromadzić aż 15-milionową widownię. To właśnie za sprawą tak ogromnego zainteresowania produkcja doczekała się drugiego sezonu, który był emitowany w 1998 roku. Juliusz Machulski w podcaście "Rekonstrukcja cyfrowa TVP" zdradził, że powstał także scenariusz kolejnych odcinków, jednak nowe władze Telewizji Polskiej rzekomo nie były już zainteresowana kontynuowaniem serialu. W mediach co jakiś czas pojawiały się spekulacje o rozmowach nad powrotem "Matek, żon i kochanek", jednak ten pomysł jak dotąd nie został zrealizowany. Dziś byłoby to już bardzo trudne ze względu na śmierć dwóch aktorek wcielających się w główne bohaterki. W 2010 roku zmarła Gabriela Kownacka, a w 2024 roku pożegnaliśmy Elżbietę Zającównę.
"Matki, żony i kochanki" z pewnością już na zawsze pozostaną w sercach widzów serialem kultowym. Być może nie jest to produkcja wybitna, a dziś momentami wydaje się nieco anachroniczna. Ale serial o niezależnych kobietach, który tak mocno wyprzedził swoje czasy, musiał na stałe zapisać się na kartach polskiej popkultury. - To była absolutna rewolucja - oceniła Małgorzata Potocka. I trudno się z nią nie zgodzić.
Lewandowski szczerze o przeprowadzce do Chicago. "Potrzebowałem tego"
Wiadomo, co wydarzyło się na koncercie Pussycat Dolls w Polsce. "Nicole jest zdruzgotana"
Dominika Chorosińska poniesie karę za szczekanie w Sejmie? Władze PiS podjęły decyzję
Książulo wydał fortunę na apartament prezydencki w hotelu. "Jestem załamany"
Alżbeta Lenska w szpitalu. "Głowa chciała odpalić czarne scenariusze"
Kolejny kraj bojkotuje Eurowizję 2027. Konkursu nie pokażą też w telewizji
Górski z żoną kupili dom w Hiszpanii. Teraz ujawniają: Tam nic się nie zgadza
Niebywały wynik w "Jednym z dziesięciu". Widzowie oniemieli. "Tak grają mistrzowie"
Ekspertka o garniturze Marty Nawrockiej. W tym widzi problem. "To już nie jest kwestia gustu"