Emocje w "Kuchennych rewolucjach". Magda Gessler nie wytrzymała i rzuciła mięsem. "Danka..."

W odcinku "Kuchennych rewolucji" wyemitowanym 17 września Magda Gessler przyjechała do Chorzowa do bistro Frelka i Hanys. Co czekało ją na miejscu? Podczas rewolucji padło wiele gorzkich słów.
Emocje w 'Kuchennych rewolucjach'. 'Wyjdę stąd i koniec'. Dalej było mocniej
fot. Instagram.com/kuchennerewolucjetvn

Jesienią wystartował już 33. sezon "Kuchennych rewolucji". Program, w którym Magda Gessler ratuje gastronomiczne biznesy, wciąż cieszy się dużą popularnością. Tym bardziej że niektóre odcinki dostarczają naprawdę wielu emocji. Tym razem restauratorka odwiedziła bistro Frelka i Hanys prowadzone przez Danutę i jej syna Nikolasa. Lokal był zadłużony i dla mężczyzny rewolucja Gessler to była ostatnią deska ratunku.  - Mam na imię Nikolas, mam 21 lat i 315 tysięcy długu - mówił w programie. Mógł być jednak problem przez jego upartą mamę.

Zobacz wideo Gessler o napiwkach. Ma jasne zdanie

Emocje w "Kuchennych rewolucjach". "Nie pozwolę, aby ktoś mnie po kątach rozstawiał"

Pani Danuta przyznała, że jak otworzyli restaurację, mieli gości, jednak z czasem zaczęło być coraz gorzej. Zaproszenie Magdy Gessler jednak nie do końca jej się podobało. - Pani Magda nie jest dla mnie żadnym autorytetem kuchni śląskiej - mówiła. Jej syn obawiał się, że rewolucje mogą nawet się nie odbyć przez porywczy charakter mamy. - Nie daje sobie w kaszę dmuchać - stwierdził. Już przed wizytą Danuta nie szczędziła mocnych słów. - Niech już przyłazi, niech powie swoje zdanie, to dostanie czymś w łeb i heja - mogliśmy usłyszeć. W dniu wizyty Magdy Gessler jednak było zaskakująco miło. Jedzenie bardzo jej smakowało. - Ja trochę ci to podciągnę, ale dużo roboty nie mam - oznajmiła.

Gorąco zaczęło się robić, gdy Magda Gessler zaprosiła właścicieli innych restauracji po rewolucjach, aby wsparli Danutę i Nikolasa. Problemy zaczęły się w kuchni. Nie chciała wykonywać poleceń. - Jestem tu gościem i nie pozwolę, aby ktoś mnie po kątach rozstawiał. Pardon. Wychodzę - powiedziała Danuta. Magda Gessler wzięła ją na rozmowę, jednak ta nie ustępowała. - Za chwilę wyjdę stąd w ogóle i koniec - powiedziała. Wtedy restauratorka nie wytrzymała. - Danka, k**** nie p****** życia młodemu - mogliśmy usłyszeć.

Całe życie mną pomiatano, ustawiano mnie po kątach, nie pozwolę, żeby ktokolwiek więcej ustawiał mnie po kątach

- mówiła Danuta. - Demony przeszłości wracają, jak ktoś mnie tak traktuje - płakała.

Magda Gessler nie zmieniła nazwy restauracji. Ten mały szczegół był problemem

Magda Gessler zostawiła nazwę Frelka i Hanys, jednak "bistro" zmieniła na "bar". - Nie zgadzam się z tym barem, na pewno nie, to jest bistro, a nie bar - upierała się Danuta. Jej syn w końcu nie wytrzymał. - Za chwile mnie w*******, a jak mnie w*******, to ja wyjdę - odparł. Ostatecznie Danuta zaakceptowała zmiany. Kolacja się udała, a gościom wszystko smakowało. Kiedy Magda Gessler wróciła do lokalu po kilku tygodniach, miała tylko kilka drobnych uwag. Mimo burzliwych początków, rewolucja z pewnością należała do udanych, a Nikolas przyznał, że w końcu odetchnął z ulgą, bo wychodzi z problemów finansowych.

Więcej o: