Ekspertka o garniturze Marty Nawrockiej. W tym widzi problem. "To już nie jest kwestia gustu"

15 września w Pałacu Prezydenckim odbyła się gala XI edycji Konkursu Architektoniczno-Urbanistycznego "Lider Dostępności". Jak prezentowała się Marta Nawrocka? Ewa Rubasińska-Ianiro oceniła, jakie błędy popełniła pierwsza dama w tej stylizacji.
Nawroccy na gali 'Lider dostępności'
fot. Przemysław Keler/KPRP

Karol Nawrocki razem z żoną Martą Nawrocką 15 września pojawili się na gali XI edycji Konkursu Architektoniczno-Urbanistycznego "Lider Dostępności". Pierwsza dama wybrała na tę okazję ciemny garnitur i niebieską koszulę. Ewa Rubasińska-Ianiro w rozmowie z Plotkiem oceniła jej stylizację. To połączenie nie do końca przypadło jej do gustu.

Zobacz wideo Horodyńska ocenia styl Nawrockiej. Co jej się nie podoba?

Ekspertka o Marcie Nawrockiej w garniturze. "Tu zaczyna się problem"

Ewa Rubasińska-Ianiro zauważa, że strój pierwszej damy wysyła dwa sprzeczne komunikaty. - Co właściwie chciała nam powiedzieć tą stylizacją Marta Nawrocka? Bo tym razem ubranie mówi jednocześnie dwoma różnymi językami i zupełnie różne rzeczy.

Z jednej strony mamy klasyczny kod formalności: granat, koszulę, dwurzędową marynarkę i garniturową dyscyplinę. Z drugiej widzimy bardzo mocno dopasowane spodnie, które eksponują biodra i uda, wprowadzając do stylizacji wyraźny komunikat z rejonu kobiecości. I właśnie tu zaczyna się problem

- zauważa stylistka. Ewa Rubasińska-Ianiro dodaje, że marynarka jest zbyt krótka w stosunku do reszty stylizacji i nie równoważy sylwetki. - To klasyczny przykład sytuacji, w której każdy element osobno jest w miarę poprawny, ale razem nie tworzy poprawnej kompozycji. Góra komunikuje: powaga, profesjonalizm, urząd. Dół: kobiecość, figura, dopasowanie - powiedziała w rozmowie z Plotkiem. Stylistka podkreśla, że w prywatnym stroju takie połączenie mogłoby się sprawdzić, ale niekoniecznie w oficjalnym dress code’ie szczególnie, przy pełnieniu funkcji reprezentacyjnej.

Stylistka o garniturze Marty Nawrockiej. "Kwestia braku świadomego zarządzania wizerunkiem" 

Według Ewy Rubasińskiej-Ianiro ta stylizacja nie była do końca udana. - Dress code nie polega przecież na tym, żeby założyć jakikolwiek garnitur. Polega na tym, żeby garnitur właściwie "ustawił" sylwetkę i klarownie opowiedział, kim jesteśmy w danej sytuacji. Tutaj konstrukcja, proporcje i komunikaty rozmijają się ze sobą - tłumaczy ekspertka i podsumowuje: - I dlatego zamiast efektu: "elegancka kobieta w garniturze", dostajemy: "góra urzędowa, dół zbyt prywatny". A to już nie jest kwestia gustu. To kwestia braku świadomego zarządzania wizerunkiem - ocenia.

Więcej o: