Nagranie z kłócącym się na ulicy Gortatem obiegło sieć. Wydał oświadczenie

W sieci pojawiło się nagranie, na którym Marcin Gortat w mocnych słowach odnosi się do nagrywającego go mężczyzny. Emerytowany koszykarz opublikował oświadczenie, w którym wyjaśnił sytuację. Zaczęło się od tego, że odmówił przechodniowi zdjęcia.
Nagranie z kłócącym się na ulicy Gortatem obiegło sieć. Wydał oświadczenie
fot. X.com/sknerus_

Na nagraniu widzimy wzburzonego Marcina Gortata, który odnosi się do autora wideo. - Nagrywasz, k****, taki jesteś?" - słyszymy. Później mężczyzna opowiada, że były gwiazdor NBA miał chcieć go pobić. Autor nagrania poprosił sportowca o zdjęcie, ale Gortat odmówił mu ze względu na to, że szedł ze śpiącym dzieckiem w wózku. Wówczas mężczyzna miał nawiązać do wpadki byłego koszykarza, gdy w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego nie umiał odpowiedzieć, ile to jest siedem razy dziewięć. To miało zdenerwować Gortata, który już przedstawił swoją wersję wydarzeń w mediach społecznościowych.

Zobacz wideo Marcin Gortat o najgłupszej plotce na swój temat: Ponoć zrobiłem coś takiego Alicji Bachledzie-Curuś

Afera z Marcinem Gortatem. Koszykarz tłumaczy, co się wydarzyło

Marcin Gortat opublikował oświadczenie, w którym na początku wyjaśnił, dlaczego odmówił wspólnego zdjęcia. "Odnosząc się do krążącego w sieci filmiku, chcę przedstawić swoją wersję wydarzeń. Nagranie nie pokazuje całej sytuacji ani tego, co ją poprzedziło.

Wracałem do domu ze śpiącym dzieckiem, kiedy zostałem zaczepiony przez mężczyznę, który poprosił mnie o zdjęcie. Odpowiedziałem: 'Przepraszam, dziecko mi śpi, nie mogę teraz, spieszę się do domu'

- napisał. W dalszej części wyjaśnił, że rzeczywiście usłyszał pytanie, nawiązujące do jego wpadki z tabliczką mnożenia. "Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: 'A ile to jest siedem razy dziewięć, pajacu?'. Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: 'A ty znasz twierdzenie Pitagorasa?'" - relacjonuje Gortat. Tutaj mężczyzna, który poprosił go o zdjęcie, miał zacząć się do niego odnosić w niewybrednych słowach i grozić koszykarzowi.

Wtedy nastąpił fragment, którego zabrakło w przedstawionej przez niego relacji. Usłyszałem, że mam 'wy********" z tego miejsca, bo on mieszka tam całe życie'. Dodał też, że 'dobrze mi radzi', żebym się przeprowadził.

Wówczas Marcin Gortat podszedł do mężczyzny i chciał, aby wyjaśnił, co oznaczała jego wypowiedź. Wtedy też zaczął być nagrywany. Sportowiec na koniec oświadczenia podkreślił, że ma prawo odmówić zdjęcia, zwłaszcza w prywatnej sytuacji. "Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem. Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania. Słowa tego mężczyzny odebrałem jako groźbę. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny" - zakończył.

Reakcja internautów na zachowanie Marcina Gortata

Nagranie poniosło się w sieci i wywołało dyskusję wśród internautów. Większość z nich popiera zachowanie Marcina Gortata. "Sława nie odbiera człowiekowi prawa do własnych granic. Osoba publiczna też ma prawo powiedzieć 'NIE', szczególnie gdy jest z dzieckiem" - brzmi jeden z komentarzy. Pojawiły się również głosy, że sportowiec niepotrzebnie w ogóle wchodził w dyskusję z mężczyzną.

Więcej o: