Emmy pod znakiem wielkiej mody. To oni świecili najjaśniej. "Żywa interpretacja nagrody"

Czerwony dywan Emmy znów zamienił się w prawdziwy pokaz mody. Zendaya zachwyciła biżuteryjną kreacją Prady, Selena Gomez postawiła na złoto, a Colman Domingo przełamał zasady męskiej elegancji. Które stylizacje naprawdę zasłużyły na uwagę? O tym z Plotkiem porozmawiała Iwona Sasin, psychostylistka i trenerka stylu.
Gwiazdy na gali Emmy
Gwiazdy na gali Emmy, Fot. REUTERS/Daniel Cole, Fot. REUTERS/Caroline Brehman

W nocy z 14 na 15 września odbyła się kolejna edycja rozdania nagród Emmy. Jak co roku wyjątkowym miejscem był czerwony dywan. To właśnie na nim gwiazdy postawiły zarówno na minimalizm i klasykę, jak i na odważne kolory czy nietypowe konstrukcje. Które stylizacje rzeczywiście zasłużyły na uwagę? O zdanie zapytaliśmy Iwonę Sasin, psychostylistkę i trenerkę stylu.

Zobacz wideo Agnieszka Hyży stylizuje swojego męża? Ta odpowiedź może zaskakiwać

Selena Gomez jak "żywa statuetka Emmy"? Stylistka: Materiał właściwie stał się biżuterią

Jak podkreśliła Iwona Sasin w rozmowie z Plotkiem, tym razem szczególnie interesowało ją nie tylko to, jak ubrania wyglądały na zdjęciach, ale również to, jak pracowały z ciałem, światłem i ruchem. - Obok spektakularnego glamour pojawiła się oszczędność, obok klasyki teatralność, obok tradycyjnego smokingu kolor i miękka konstrukcja - zauważyła. Jej zdaniem w najlepszych stylizacjach materiał przestał być jedynie tłem dla projektu, ale "budował cały efekt". Liczyły się powierzchnia, połysk, sposób odbijania światła, ciężar tkaniny i to, jak zachowywała się ona podczas ruchu.

Jedną z kreacji, które szczególnie przyciągnęły uwagę stylistki, była suknia Zendayi od Prady. Pokryta biżuteryjnymi zdobieniami kreacja zmieniała się wraz z ruchem aktorki, a kryształy i perły odbijały światło. - Materiał właściwie stał się biżuterią - oceniła Sasin. Jej zdaniem ważne było również to, że suknia nie próbowała przesadnie modelować sylwetki. Nie miała za zadanie "poprawiać" ciała, ale stała się częścią całej kompozycji. - Zendaya nie wygląda w niej jak kobieta, którą ubrano w spektakularną suknię, tylko jak kobieta, która panuje nad spektaklem - wyjaśniła nasza rozmówczyni.

Duże wrażenie na trenerce stylu zrobiła również Selena Gomez, która wybrała kreację Louis Vuitton. Jak zauważyła Sasin, jej złota, dopasowana suknia o lustrzanej powierzchni niemal bezpośrednio korespondowała ze statuetką Emmy.

Selena wyglądała trochę jak żywa interpretacja nagrody, po którą przyjechała na galę

- zauważyła ekspertka. Nie chodziło jednak wyłącznie o sam kolor. Złota powierzchnia odbijała światło i zmieniała się podczas ruchu. - Suknia nie była płaskim złotym kolorem tylko dynamiczną powierzchnią - podkreśliła Sasin. Jej zdaniem właśnie to odróżnia ubranie, które dobrze wygląda wyłącznie na fotografii, od takiego, które rzeczywiście żyje na czerwonym dywanie.

Sarah Pidgeon na gali Emmy udowodniła, że mniej znaczy więcej. "Materiał reaguje na ciało, a nie walczy z nim"

Wśród ulubionych stylizacji Iwony Sasin znalazła się Sarah Pidgeon w Chanel. Liliowa sukienka typu slip była niemal całkowitym przeciwieństwem kreacji Zendayi. 

Bez gigantycznej konstrukcji, bez przesadnego dekorowania sylwetki, bez potrzeby krzyczenia z drugiego końca dywanu i właśnie dlatego przyciągała uwagę

- mówiła psychostylistka. Stylizacja przywoływała jej zdaniem skojarzenia z Carolyn Bessette-Kennedy i minimalistycznym glamour przełomu lat 90. i 2000. W przypadku takiej sukni ogromne znaczenie ma jednak materiał. Prosta forma nie pozwala ukryć jego niedoskonałości. - Jedwabista, miękko pracująca powierzchnia daje natomiast efekt płynności. Materiał reaguje na ciało, a nie walczy z nim - tłumaczyła Sasin.

Psychostylistka zwróciła również uwagę na Elle Fanning w miętowej kreacji Ralpha Laurena. Tegoroczne Emmy pokazały bowiem wyraźny powrót pastelowych kolorów, szczególnie liliowego i miętowego. -Jasny, pastelowy kolor wcale nie musi wyglądać infantylnie. Wszystko zależy od konstrukcji, jakości powierzchni i proporcji - zauważyła. Jej zdaniem pastelowe kolory mogą komunikować spokój, delikatność, dystans i pewność siebie. To istotne również z psychologicznego punktu widzenia. Moda przez lata często budowała kobiecość poprzez czerwień, czerń, głębokie dekolty czy mocny połysk. Sasin zwróciła uwagę, że ubranie nie powinno nieustannie próbować kontrolować ciała.

Jeżeli ubranie współpracuje z ciałem, pojawia się zupełnie inny komunikat "Jestem tutaj. Nie muszę się naprawiać, żeby dobrze wyglądać"

- tłumaczyła.

Wśród omawianych stylizacji znalazła się również czarna suknia Grace Gummer od Diora. Czerń od lat uznawana jest za jeden z najbezpieczniejszych wyborów na wielkie wyjście, ale zdaniem Sasin nie gwarantuje ona automatycznie elegancji. - Czarna sukienka nie jest magicznym zaklęciem - stwierdziła. Według stylistki na czerwonym dywanie liczą się bowiem konstrukcja, faktura, praca ze światłem, jakość materiału, krój i proporcje. - Dopiero potem kolor - podkreśliła.

Męska moda na Emmy się zmienia. Psychostylistka: Pewność siebie nie zawsze wygląda jak powaga

Iwona Sasin interesująco oceniła również męskie stylizacje. Jej zdaniem przez lata panowie mieli znacznie mniej możliwości eksperymentowania na czerwonym dywanie. - Kobieta mogła eksperymentować z konstrukcją, materiałem i kolorem. Mężczyźnie pozostawała głównie długość marynarki i szerokość klap. Na szczęście coraz częściej się to zmienia - zauważyła.

Dobrym przykładem jest Colman Domingo w Valentino. Terrakotowa marynarka, różowa koszula, magentowy pas i jasne spodnie stworzyły odważną, ale spójną całość. - Można pomyśleć: za dużo, a wszystko wypadło bardzo dobrze - skomentowała Sasin. Jej zdaniem kluczowe były odpowiednie proporcje oraz współpraca ciepłych kolorów. Miękka konstrukcja marynarki odebrała stylizacji formalną sztywność.

Pewność siebie nie zawsze wygląda jak powaga. Czasami wygląda jak mężczyzna w różowej koszuli, który nie czuje potrzeby tłumaczenia się z tego, że ją założył

- powiedziała Sasin. 

Ciekawym przykładem zmiany podejścia do męskiego stroju wieczorowego był również Adam Brody w kreacji Prady. Aktor postawił na większą objętość i swobodniejszą konstrukcję. - To już nie jest garnitur, którego głównym zadaniem jest wyrzeźbienie męskiej sylwetki - zauważyła Sasin. Jej zdaniem oversize niesie ze sobą również określony komunikat: "Nie muszę być opięty, żeby być ważny".

Ekspertka zaznaczyła jednak, że luźny garnitur wymaga dużej precyzji. Przy większej objętości jeszcze wyraźniej widać jakość konstrukcji, sposób wszycia rękawa, układ tkaniny i proporcje. - Dlatego luźny garnitur może wyglądać fantastycznie albo jak ubranie po starszym bracie. Różnicę robi projektant, materiał i krawiectwo - podsumowała.

Więcej o: