Zespół Münchhausena to rzadkie zaburzenie psychiczne z grupy pozorowanych, w którym chory celowo wywołuje, symuluje lub zmyśla objawy chorobowe u samego siebie, aby wymusić badania, leki lub operacje. Ale w przypadku zastępczego zespołu Münchhausena, zwanego też przeniesionym, opiekun - najczęściej matka - wywołuje objawy chorobowe u osoby zależnej - zwykle u własnego dziecka. Zaburzenie to uznawane jest dziś za formę przemocy. I właśnie ono spowodowało, że Dee Dee Blanchard przez przeszło 20 lat poddawała córkę niepotrzebnym zabiegom i faszerowała ją hurtowymi ilościami leków, w celu wywołania objawów chorobowych. Pozując na pełną empatii i poświęcenia, samotnie wychowującą zmagającą się z niepełnosprawnością córkę, Dee Dee mogła liczyć na wsparcie i sympatię otoczenia. Problem w tym, że kiedy Gypsy Rose - obiekt jej zabiegów - dorosła i zrozumiała, co matka z nią robi, zaczęła się buntować. A kiedy Dee Dee usiłowała ten bunt zdusić, doszło do tragedii. Tragedii, za sprawą której ona straciła życie, a Gypsy Rose, choć początkowo groziła jej nawet kara śmierci, swoje życie odzyskała.
Gypsy Rose Blanchard urodziła się 27 lipca 1991 roku w miejscowości Raceland w stanie Luizjana. Kiedy ją poczęto, matka - Claudine, zwana Dee Dee miała 24 lata, a ojciec - Rod Blanchard, zaledwie 17. Jak łatwo się domyślić, małżeństwo zawarte z powodu wpadki nie przetrwało próby czasu - Rod zostawił Dee Dee jeszcze przed narodzinami Gypsy. Utrzymywał jednak kontakt z córką i łożył na jej potrzeby. A te szybko stały się spore. Dee Dee oznajmiła Rodowi, że kilkumiesięczna córeczka cierpi na bezdech senny i konieczny jest zakup monitora oddechu. To jednak był zaledwie początek rzekomych schorzeń małej Gypsy. I o ile samodzielnie wychowująca zmagające się z niepełnosprawnością chore dziecko Dee Dee budziła współczucie, o tyle najbliższa rodzina zarówno jej, jak i Roda, z czasem zaczęła kwestionować fakt, iż z Gypsy miało być coś nie w porządku. Bo rzekomo ciepiąca na dystrofię mięśniową dziewczynka nagle zaczynała chodzić. Dee Dee wzięła więc sprawy w swoje ręce - przeprowadziła się wraz z córką do Missouri. Tam na wszelkie pytania odpowiadała, że dokumentacja medyczna przepadła w czasie huraganu Katrina, z którego ona sama wraz z córką cudownie ocalała. A kiedy jeden z lekarzy poznał się na jej kłamstwach i sporządził odpowiednią notatkę, Dee Dee już więcej do niego nie przyszła.
Samotna matka z ciepiącą na długą listę schorzeń córką, ocalałe z klęski żywiołowej, wszędzie, gdzie się pojawiały, mogły liczyć na ogrom empatii i wsparcia. Aby uwiarygodnić swoją historię, Dee Dee podawała Gypsy Rose leki zwiotczające mięśnie i inne, przez które dziewczynce wypadały zęby. Karmiła córkę specjalną sondą, wmawiając, że inaczej nie jest w stanie jeść. Ogoliła jej też głowę, aby wyglądała na bardziej chorą - dziewczynce powiedziała, że przy chemioterapii włosy i tak jej wypadną, a aby uczynić ten krok dla niej lżejszym, również siebie obcięła na zero. Dee Dee założyła zbiórkę na rzecz Gypsy, na którą sąsiedzi i znajomi ochoczo wpłacali okrągłe sumki. Rodzinie ufundowano wyjazd do Disneylandu, a nawet dom. Za sprawą niesamowitej zdolności do manipulacji, jaką obdarzona była Dee Dee, wszystko działało bez zarzutu. Aż do chwili, w której Gypsy Rose zorientowała się, że matka odbiera jej możliwość normalnego życia. Bo wbrew temu, co córce i otoczeniu usiłowała wmówić Dee Dee, Gypsy Rose wcale nie była opóźnioną w rozwoju kobietą o umyśle siedmiolatki.
Obok wielu innych kłamstw, Dee Dee sfałszowała akt urodzenia Gypsy Rose. Odjęła jej tym samym cztery lata. Co za tym idzie, w 2015 roku nie była już nastolatką - miała 24 lata. Trudno więc się dziwić, że już od pewnego czasu interesowała się płcią przeciwną. To jednak nie pokrywało się z wizerunkiem małej, schorowanej dziewczynki, który ze wszelkich sił chciała utrzymać Dee Dee. Pomiędzy matką i córką co chwila wybuchały więc coraz bardziej karczemne awantury. Gypsy Rose zaczęła też działać w tajemnicy przed Dee Dee. Założyła sobie konto na katolickim portalu randkowym. To właśnie tam poznała Nicholasa Godejohna. Młody mężczyzna, jak później wyszło na jaw, również zmagał się z problemami - cierpiał na zespół Aspergera i, jak w ramach ostrzeżenia poinformowała Gypsy jego była dziewczyna, miał problem z agresją. Ale Gypsy Rose, znająca miłość jedynie z bajek Disneya, widziała w Nicku swojego księcia z bajki. Księcia, który tak jak w bajce "Zaplątan", uratuje ją, swoją księżniczkę z zamku, w którym uwięziła ją okrutna macocha.
Gypsy Rose wraz z Nicolasem Godejohnem przygotowali plan zabicia Dee Dee. A w czerwcu 2015 roku postanowili wcielić go w życie. Wówczas, pod osłoną nocy, Nicholas przyjechał do Missouri, a kiedy Gyspy wpuściła go do domu, wszedł do sypialni śpiącej Dee Dee i zadźgał ją nożem. W czasie, kiedy mężczyzna mordował jej matkę, Gypsy Rose kuliła się w łazience, zasłaniając uszy. Szybko jednak odzyskała dobre samopoczucie - pojechała z Nickiem do motelu, w którym skonsumowali związek. Upragniona wolność nie trwała jednak długo. Gypsy Rose zamieściła w mediach społecznościowych wpis: "Ta suka nie żyje" - wkrótce pojawił się pod nim komentarz o równie szokującej treści: "Zadźgałem tę grubą świnię i zgwałciłem jej słodką, niewinną córeczkę. Jej krzyk był tak kurewsko głośny". Media społecznościowe szybko naprowadziły policję na trop Gypsy i Nicka. Ale początkowo nikt nie mógł uwierzyć, że cierpiąca na niepełnosprawność - zarówno fizyczną, jak i psychiczną - dziewczyna mogła zabić z takim poświęceniem opiekującą się nad nią matkę. Prawda wstrząsnęła opinią publiczną.
Kiedy sprawa Gypsy Rose Blanchard trafiła do sądu, prokurator żądał dla niej kary śmierci lub przynajmniej dożywocia. Początkowo uwierzono, że to Gypsy udawała chorą, oszukując cały świat, w tym rodzoną matkę. A kiedy ta odkryła jej podstęp, z zimną krwią zabiła ją rękami kochanka. Fakty okazały się znacznie bardziej skomplikowane. W czasie procesu zaczęły wychodzić na jaw kolejne dowody, pojawiły się także zeznania osób, które odkryły okrutną mistyfikację Dee Dee. Do przełomu w sprawie doszło za sprawą powołanego przez obronę na świadka lekarza - neurologa, który jako jedyny zorientował się w sytuacji. Mężczyzna zeznał, że kiedy Dee Dee przyszła do niego z Gypsy Rose na konsultację, nie tylko odmówił leczenia dziewczynki, ale też zdiagnozował u jej matki poważne zaburzenie - przeniesiony zespole Münchhausena. Pojawiło się wówczas wiele pytań - dlaczego lekarz poprzestał na sporządzeniu notatki? Dlaczego opieka społeczna nie zareagowała? Jak to możliwe, że przez ponad 20 lat nikt nie zorientował się w sytuacji?
Gypsy Rose Blanchard zawiedli wszyscy - rodzina, która zrażona obcesowym traktowaniem przez Dee Dee praktycznie zerwała z nią kontakt, ale też system opieki społecznej i ochrony zdrowia. I choć na zlecenie zabójstwa własnej matki nie ma usprawiedliwienia, trudno dziwić się młodej kobiecie, że pragnęła wreszcie zacząć żyć na własne konto. Wcześniej zresztą już próbowała, ale ucieczka z domu szybko zakończyła się pojmaniem przez matkę. Wszystko to sprawiło, że Gypsy Rose mogła liczyć na znacznie bardziej łagodny wyrok - skazano ją dziesięć lat więzienia, z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po ośmiu i pół. Gypsy Rose Blanchard wyszła na wolność 28 grudnia 2023 roku.
W więzieniu udzielała wywiadów i pisała autobiograficzną książkę. Ta ukazała się wkrótce po zwolnieniu jej autorki. To jednak nie wszystko, bo Gypsy została bohaterką reality show, zatytułowanego "Życie od nowa". Za kratami poznała nową miłość, a jej mężem został Ryan Scott Anderson. Para chętnie zamieszczała w sieci wspólne zdjęcia. Związek nie przetrwał jednak próby czasu - i trudno się dziwić. W przypadku Gypsy Rose - młodej kobiety, która dopiero grubo po 30-tych urodzinach zaczęła żyć własnym życiem - można przypuszczać, że sporo czasu upłynie, zanim się tego nauczy. Ale pod koniec zeszłego roku - 28 grudnia 2024, dokładnie rok po zakończeniu odsiadki - Gypsy powitała na świecie córeczkę, Aurorę. Dziewczynka jest owocem związku z Kenem Ukerem. Partner podzielił się radosną nowiną w mediach społecznościowych, nazywając narodziny dziecka "największym prezentem". Być może więc jednak dla Gypsy Rose jest jeszcze szansa na normalne życie?
Ewa Chodakowska została zatrzymana przez ochronę i policję na lotnisku. Mówi o upokorzeniu
Mandaryna obłowi się w "Tańcu z gwiazdami"? "Dostajemy wynagrodzenie, ale..."
Zrzuciła ubrania do reklamy i wybuchła awantura. "Policzek dla każdej kobiety". Sydney Sweeney odpowiada
Jest zadyma. Dzieci księcia Harry'ego i Meghan Markle wypisane ze szkoły po dwóch dniach. Wiadomo, o co poszło
Co daje jej USA, czego nie ma w Polsce? Jędrzejczyk wspomina o inwestycjach
Michał Wójcik ma blokować rozbiórkę budynku. Rodzice jego zmarłej partnerki czują się bezradni
Emmy pod znakiem wielkiej mody. To oni świecili najjaśniej. "Żywa interpretacja nagrody"
Michael J. Fox dostał owacje na stojąco po przemówieniu na gali Emmy. Te słowa chwytają za gardło
Dobrosz-Oracz oburzona na spotkaniu z Morawieckim. "Dlaczego pan cenzuruje pytania?"