Robert Lewandowski tego lata rozpoczął zupełnie nowy rozdział swojej kariery. Po zakończeniu gry w Europie przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i został zawodnikiem Chicago Fire. Dla 38-letniego napastnika była to nie tylko zmiana klubu, ale również ogromna zmiana w życiu całej rodziny. Teraz piłkarz zdecydował się opowiedzieć o pierwszych miesiącach w Chicago, przeprowadzce, życiu z dala od Europy i powodach, dla których zdecydował się na taki krok.
Lewandowski przez kilkanaście lat funkcjonował w centrum europejskiego futbolu. Grał dla największych klubów, występował w Lidze Mistrzów i przez lata znajdował się pod ogromną presją kibiców oraz mediów. Jak się okazało, przeprowadzka do Chicago miała być dla niego okazją do zmiany codzienności.
Czego oczekiwałem? Radości z bycia tu, trenowania. Większego spokoju dookoła meczu i poza boiskiem niż przez ostatnie osiemnaście lat mojego życia. Byłem na to gotowy i potrzebowałem tego. Nabrałem spokoju ducha
- powiedział Lewandowski. Transfer do MLS nie był więc wyłącznie decyzją sportową. Piłkarz chciał zobaczyć, jak wygląda życie poza Europą i życie w zupełnie innym środowisku. "Po tylu latach wiecznej presji, ciągłych oczekiwań, szczególnie że mówimy o końcu mojej kariery, chciałem spróbować czegoś innego" - tłumaczył.
Przeprowadzka do Stanów Zjednoczonych oznaczała dla Lewandowskich zmianę kontynentu, strefy czasowej i organizacji życia. Lewandowski przyznał, że przed wyjazdem pojawiały się obawy, szczególnie dotyczące tego, jak w nowej rzeczywistości odnajdzie się jego rodzina. "Rozmawiałem o wyjeździe z rodziną, z Anią. Sam bałem się dalekiej podróży poza Europę. Z powodu odległości niepewność była większa. To już nie trzygodzinny lot do Polski, do tego dochodzi zmiana czasu, zmiana organizacji życia na innym kontynencie" - wyznał. Lewandowski zastanawiał się również, czy jego bliscy dobrze odnajdą się w nowym miejscu.
To naturalne emocje, które nam towarzyszyły. Przechodząc z Bayernu do Barcelony, też zastanawialiśmy się, jak na miejscu zaadaptują się dzieciaki
- wspominał. Po dwóch miesiącach od przeprowadzki jego ocena jest jednak bardzo pozytywna. "Bardzo dobrze, rodzina tak samo, dzieci super czują się w szkole" - przyznał.
Pierwsze tygodnie w Chicago nie wyglądały jednak jak docelowe życie. Rodzina przez dłuższy czas mieszkała w hotelu, co nie pozwalało w pełni poczuć się jak u siebie. "Długo mieszkaliśmy w hotelu. Nieważne, jaki to hotel, ile ma gwiazdek, nigdy nie zastąpi mieszkania czy domu. Co innego spędzić tam dwa tygodnie w wakacje, a co innego mieszkać" - zauważył Lewandowski.
Sytuacja zmieniła się po znalezieniu własnego miejsca. Wtedy, jak podkreśla piłkarz, rodzina zaczęła naprawdę odnajdywać się w nowej rzeczywistości. "Na szczęście to już za nami i mogę powiedzieć, że od momentu zmiany miejsca zamieszkania czujemy się dobrze, jak u siebie" - stwierdził. Również Anna Lewandowska zaczęła odnajdywać się w nowym otoczeniu. Jak zaznaczył jej mąż, dla niej również oznaczało to konieczność poznania nowego kraju i środowiska.
Ania też znalazła swoje miejsca, a to nie jest łatwe w nowym kraju, trzeba poznać środowisko, zobaczyć, co dzieje się wokół
- opowiadał.
Lewandowscy korzystają również z możliwości, jakie daje im życie w Chicago. Polski napastnik bardzo pozytywnie wypowiada się o mieście i jego letniej atmosferze. "Mamy plażę, można popływać łódką. Lato w Chicago to po prostu 'miazga'. Pod względem pogody jest bardzo dobrze, lepiej niż myślałem. Ciepło, nawet jak popada, to i tak jest przyjemnie" - stwierdził.
Wiadomo, co wydarzyło się na koncercie Pussycat Dolls w Polsce. "Nicole jest zdruzgotana"
Lewandowski szczerze o przeprowadzce do Chicago. "Potrzebowałem tego"
Wszyscy pokochali jej Izabelę Łęcką. Tyszkiewicz ma nietypową radę dla swoich następczyń. "Aż przykro"
Kolejny kraj bojkotuje Eurowizję 2027. Konkursu nie pokażą też w telewizji
Książulo wydał fortunę na apartament prezydencki w hotelu. "Jestem załamany"
Dominika Chorosińska poniesie karę za szczekanie w Sejmie? Władze PiS podjęły decyzję
Górski z żoną kupili dom w Hiszpanii. Teraz ujawniają: Tam nic się nie zgadza
Patrycja Markowska ma kontakt z nieślubnym synem ojca? Tak zareagowała na pytanie
Alżbeta Lenska w szpitalu. "Głowa chciała odpalić czarne scenariusze"