Miało być kolejne "Nigdy w życiu". Obejrzałam serial na podstawie powieści Grocholi i wiem, co nie zagrało

W ramach autorskiego cyklu Plotka "Nowe chwalicie, starego nie... pamiętacie" po latach obejrzałam serial TVP na podstawie powieści Katarzyny Grocholi "Ja wam pokażę!". Fabuła jest nudna i przewidywalna, ale nie to jest najgorsze. Kilka scen serialu powinno zostać wyciętych.
Kadry z serialu 'Ja wam pokaże!'
Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!', reż. D. Delić, K. Niewolski, TVP, Polska 2007.

Katarzyna Grochola zyskała popularność po wydaniu w 2001 roku powieści "Nigdy w życiu". Nie każdy wie, ale jest to pierwsza część cyklu "Żaby i anioły". Kolejne tytuły wchodzące w jego skład to: "Serce na temblaku" (z 2002 roku) oraz "Ja wam pokażę!" (tytuł ukazał się w 2004 roku). W marcu pisarka wróciła do przygód Judyty, która po rozwodzie na nowo układa sobie życie u boku ukochanego Adama, i ukazała się powieść "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Utwór jeszcze nie został zekranizowany, ale już wybuchła afera w sprawie obsady. Dziś jednak nie będę się pochylała nad tematem tej ekranizacji. Skupię się na serialu "Ja wam pokażę!", który obejrzałam po latach, a który okazał się nieudanym eksperymentem. 

Zobacz wideo Rozgoryczona Jabłczyńska nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu". "Jest to bardzo niesprawiedliwe. Bardzo nie w porządku"

TVP przed laty zekranizowało "Ja wam pokażę!" Grocholi. Oglądalność sukcesywnie spadała

"Nigdy w życiu" okazało się hitem nie tylko wydawniczym, ale też filmowym. Widzowie pokochali ekranizację z Danutą Stenką, Arturem Żmijewskim i Joanną Jabłczyńską w rolach głównych. Druga z powieści z serii nigdy nie została zekranizowana. Być może dlatego, że jej fabułę dałoby się streścić w kilku zdaniach, a problemy bohaterów rozwiązać jedną rozmową (w sumie jak w większości komedii romantycznych). Wystarczyłoby, że Judyta powiedziałaby do Adama "Kochanie, źle zainwestowałam pieniądze, nic nie mamy", a on powiedziałby coś w stylu: "Wiem, dlatego biorę nadgodziny i nocne zmiany". Koniec akcji, bez domysłów i podejrzeń o zdrady. 

Za to scenarzyści rzucili się na trzecią część serii "Nigdy w życiu", która notabene fabularnie wcale nie jest lepsza - oto wszyscy oszukują Judytę, by mogła zejść się z byłym mężem, kiedy Adam wyjeżdża na pół roku do USA. On wierzy w intrygę i ją zostawia. Po tym Judyta popada w przygnębienie, a jej rodzina i przyjaciółka próbują odkręcić sytuację. Koniec tej historii jest do bólu przewidywalny - Judyta i Adam schodzą się i żyją długo i szczęśliwie. Denis Delić, który w 2006 roku wyreżyserował film na podstawie tej historii z Grażyną Wolszczak i Pawłem Delągiem w rolach głównych, prawdopodobnie nie zachwycił się samą historią, ale filmowym sukcesem ekranizacji "Nigdy w życiu", które przyciągnęło do kin 1,62 mln osób, generując wówczas niemal 23 mln zł przychodu. Na "Ja wam pokażę!" do kin przyszło 1,18 mln osób, ale film zebrał tragiczne recenzje.

Ku zaskoczeniu krytyków i widzów rok po filmie "Ja wam pokażę!" pojawił się serial TVP o tym samym tytule, ale ze zmienioną obsadą. W Judytę wcieliła się Edyta Jungowska, a Adama i eksia zagrali kolejno Radosław Krzyżowski oraz Tomasz Sapryk. W roli Tosi zobaczyliśmy Julię Kamińską, a Uli Aleksandrę Konieczną. Co ciekawe, rodziców głównej bohaterki zagrali - tak jak w obu filmach - Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski. Serial, którego reżyserem także był Denis Delić, początkowo miał niezłą oglądalność. Pierwszy odcinek zobaczyło 5,5 mln widzów TVP. Później oglądalność spadała - kolejne dwa odcinki śledziło odpowiednio 3,34 mln i 3,22 mln osób. Tymczasem odcinków powstało aż 13. 

"Ja wam pokażę" z Jungowską i Kamińską miał być hitem, a okazał się usypiaczem

Przyznam, że w 2007 roku, kiedy serial miał swoją premierę, mogłam widzieć kilka odcinków produkcji. Niestety - delikatnie mówiąc - mnie nie porwała. Po latach postanowiłam odświeżyć sobie serial i już wiem, dlaczego nie stał się kultowy. Zanim jednak przejdę do tego, co tu nie zagrało, skupię się na pozytywnych aspektach produkcji. 

Widzowie zakochali się w filmowym duecie Stenka i Żmijewski i pokochali Joannę Jabczyńską za rolę Tosi. W serialu całkowicie zmieniono obsadę, a aktorzy już na wstępie mieli pod górkę, bo byli porównywani do gwiazd "Nigdy w życiu". Jungowska, Krzyżowski i Kamińska grali świetnie. Kowalewski i Lipińska byli równie fenomenalni, jak w poprzednich częściach i czuć było między nimi chemię. Ten duet stanowił najlepszą część produkcji - ciepły i humorystyczny. Ich postaci doskonale ze sobą kontrastowały i budziły sympatię widzów, niestety - to za mało, by udźwignąć całą produkcję. 

Ciekawym zabiegiem było dodanie postaci drugoplanowych z redakcji Judyty. Tu mogliśmy zobaczyć m.in. Pawła Królikowskiego, Hannę Śleszyńską czy Agnieszkę Włodarczyk. Dzięki nim podglądaliśmy bohaterkę w nieco innej roli - już nie matki i kochanki, ale pracownicy poczytnego magazynu dla kobiet. To ciekawy zabieg, wszak w książkach Grocholi ta "gęba" Judyty była wyraźnie zarysowana. 

I to tyle, jeśli chodzi o pozytywne aspekty produkcji, a naprawdę starałam się spojrzeć na nią przychylnym okiem. Nie da się jednak pominąć milczeniem, że scenariusz serialu (odpowiadali za niego Tomasz Kępski oraz Katarzyna Grochola) jest nudny, a większość scen bezsensownie przeciągnięta. "Ja wam pokażę!" TVP zostało rozciągnięte aż na 13 odcinków, a żeby sensownie opowiedzieć tę samą historię spokojnie wystarczyłoby sześć, najwyżej siedem odcinków liczących 45 minut. Dostając jednak dwa razy tyle minut seansu, mogliśmy zobaczyć, jak bohaterka wyjmuje z samochodu zakupy, idzie do urzędu czy zmywa naczynia. Jak powiedziałaby inna kultowa bohaterka - Alicja Kosoń z "Rodziny zastępczej plus" - "fascynujące".

Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!'
Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!'Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!', reż. D. Delić, K. Niewolski, TVP, Polska 2007.

Nudny i przewidywalny scenariusz to niejedyny poważny problem scenarzystów. Jeszcze gorsze jest to, że bohaterowie produkcji są papierowi i nijacy. Widz dostaje aż 13 odcinków, przez co mógłby lepiej ich poznać i się z nimi nawet zżyć. Nie jest to jednak możliwe, bo poza rodzicami Judyty, żadna z postaci nie budzi sympatii. Przeciwnie - bohaterowie są antypatyczni i knują za plecami głównej bohaterki, a ta na koniec jak gdyby nic się nie wydarzyło, przechodzi nad tym do porządku dziennego. Trudno powiedzieć nawet, że im wybacza, bo nie ma tu finałowych, oczyszczających rozmów, w których bohaterowie dzielą się swoimi emocjami. Konsternację budzi też sąsiad Judyty, w którego wciela się Andrzej Grabowski. Jego postać jest tu zbędna i niezrozumiała. Pan Czesio przechodzi nawet na koniec metamorfozę, której nikt widzowi nie wyjaśnia. Z osoby w kryzysie alkoholowym, nagle w ostatnim odcinku bez wyjaśnienia przeistacza się w eleganckiego muzyka. Może to o nim powinien być ten serial, albo chociaż jeden odcinek "Ja wam pokażę!"?

"Ja wam pokażę!" - a może lepiej nie pokazywać?

Widz momentami może współczuć Judycie. Bohaterka mierzy się z kolejnymi problemami niemal na każdym polu. Ukochany wyjechał, a potem ją zostawił, rodzina i przyjaciółka ją okłamują, córka knuje za jej plecami i ma problemy w szkole, a były mąż kręci się wokół niej, traktując jak "zapasowe koło", które warto mieć, gdyby nie ułożyło mu się z obecną partnerką. Trudno się więc dziwić, że przez połowę odcinków Judyta chodzi smętna i płacze. Tylko widz niekoniecznie właśnie tego oczekuje od produkcji, która za sprawą "Nigdy w życiu" kojarzyła mu się z uroczą komedią romantyczną. 

To jednak nie koniec. Niektóre sceny wywołują oburzenie. Po pierwsze romantyzowany jest tu alkohol, który pojawia się w wielu scenach. Judycie, której w wyniku serii omyłek jedna z bohaterek zarzuca alkoholizm, naprawdę może mieć problemy z nałogiem. Bohaterka sięga po kieliszki, aby coś świętować, kiedy jest smutna, siedzi u sąsiadki, albo sama w domu. Kieliszek i butelka stają się tu częścią scenografii. Podobnie sprawa wygląda ze scenami, w których pojawia się były mąż. Tu doprowadzono do absurdów - ujęcia z alkoholem w założeniu mają być humorystyczne, bo mężczyzna upija się w towarzystwie... pluszowego smoka. Faktycznie, boki zrywać. 

Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!
Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!Kadr z serialu 'Ja wam pokaże!', reż. D. Delić, K. Niewolski, TVP, Polska 2007.

Kolejną niepokojącą sceną jest ta z Tosią i jej partnerem Filipem (w tej roli Tomasz Wlaziński). Para nastolatków, która ma przed sobą maturę, zaczyna rozmawiać o wychowywaniu dzieci. W pewnym momencie nastolatek wypala, że zajmując się młodszym rodzeństwem, zdarza mu się stosować przemoc, ale nie czuje się z tym źle, bo... dzieciaki wiedzą, że on je kocha. - Bo jak ktoś wie, że to z miłości to i w d**ę można dać. (...) Nie no, Tośka, ty mnie nie rozumiesz. Ja mówię o samej idei bicia w tyłek. Nie o samym biciu - mówi nastolatek. - Aha. A wiesz, że mój ojciec to mnie nigdy nie bił? Może on mnie nie kocha, co? - pyta 18-letnia już Tosia, która w serialu jest nieznośna, i bezczelna, a przy tym infantylna. - No to szkoda. Szkoda, że z wami nie mieszka. Miałby parę okazji - ocenia młodzian. Dziwię się, że na etapie postprodukcji nikt nie wyłapał tego dialogu i nie uznał, że jest po prostu szkodliwy. 

Więcej o: