Katarzyna Grochola poinformowała, że jej kontynuacja "Nigdy w życiu" - książka "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", doczeka się ekranizacji. Dowiedzieliśmy się, że Danuta Stenka ponownie wcieli się w Judytę, a wielu liczyło, że w roli Tosi ponownie zobaczymy Joannę Jabłczyńską. Aktorka poinformowała jednak, że ostatecznie to nie ją zobaczymy w najnowszym filmie - a to wywołało sporą burzę w mediach. Dowiedzieliśmy się, że Jabłczyńska miała przegrać casting, co rozwścieczyło fanów. Jak się również okazało, Katarzyna Grochola, wysłała aktorce pismo przedsądowe. W najnowszej rozmowie Jabłczyńska opowiedziała o całym zamieszaniu, chcąc zakończyć ostatecznie medialną aferę.
Joanna Jabłczyńska po otrzymaniu wezwania od Katarzyny Grocholi opublikowała przeprosiny i wpłaciła pięć tysięcy złotych na Fundację Rak'n'Roll. Dla organizacji założyła również zbiórkę, która okazała się ogromnym sukcesem - tyle udało się jej zebrać. - Marzyłam o tym, żeby zakończyć zbiórkę, chociaż była przepiękna i bardzo za nią dziękuję, bo przerosła kilkukrotnie moje oczekiwania - komentuje Joanna Jabłczyńska w rozmowie z portalem Kozaczek.
- Byłam w Fundacji Rock and Roll. Przekazałam pieniądze, zapytałam, na co je wydadzą i mam nadzieję, że to już będzie koniec i że nie będę musiała się wypowiadać, że to po prostu się wyciszy, bo myślę, że nikt się nie spodziewał, że to do takich rozmiarów dojdzie. Ja też nie i przyznaję szczerze, że kompletnie do tego się nie nadaję i mam nadzieję, że już w czymś podobnym nigdy nie będę brała udziału - mówiła aktorka. Dowiedzieliśmy się również, że nie ma kontaktu z Katarzyną Grocholą. - Ja bardzo żałuję, że nie udało nam się porozmawiać wcześniej - stwierdziła.
Aktorka zaznaczyła, że nie miała zamiaru iść ze sprawą do sądu i uważa ją za zakończona. - Od razu powiedziałam, że nie będę szła do sądu. (...) Mam nadzieję, że ostatni raz byłam w takiej sytuacji postawiona - powiedziała Kozaczkowi. Następnie odniosła się do wsparcia, jakie otrzymała. Ujawniła, że bardzo dużo osób zakulisowo stanęło po jej stronie. Zwróciła też uwagę na niezrozumienie tematu. - Jest bardzo przykre dla mnie, kiedy ten temat jest wypaczany, kiedy ktoś, kto widać, że nie zagłębił się w temat, próbuje na przykład powiedzieć, że cała afera jest o to, że nie dostałam roli, a tutaj o coś zupełnie innego chodziło. I dlatego udzieliłam jednego, jedynego długiego wywiadu, żeby wybrzmiało to, o co w tym wszystkim chodziło - przekazała.
Czy Jabłczyńska ma zamiar pójść do kina na kontynuację "Nigdy w życiu"? - Ciężko mi powiedzieć, nie wiem, bo to dopiero będzie za rok. (...) Na ten moment zdecydowanie nie chciałabym, bo teraz jestem tym bardzo, bardzo zmęczona i chciałabym jak najbardziej odejść od tego tematu. I gdyby teraz była, jakimś cudem oczywiście, premiera, to bym na nią nie poszła. Ale nie wiem, w jakim będę miejscu w swoim życiu za rok - powiedziała.
Nie żyje żona Witolda Pyrkosza. Spoczęła obok męża
Po aferze w TK posłanka PiS przerobiła polski hymn na cześć Nawrockiego. Biejat: Desperacka próba ratowania prezydenta
Krupa, Szczepkowska i Janda odpaliły się w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. To im zaszkodzi? Ekspertka nie owija w bawełnę
Marcin Gortat pokłócił się z urzędniczką o imię syna. Wtedy sięgnął po ostateczny argument
Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. "Ciężko jest mówić na głos..."
Miał wizję, więc udzielił ślubu 14-latkowi i dojrzałej kobiecie. Zgotował ludziom piekło, ale twierdził, że to Niebo
Dziewiąty odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł z programu?
Joanna Krupa odpaliła się w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. "Tusk, złaź z drogi"
Przez 10 lat była pierwszą damą. Wyszło na jaw, jaką ma emeryturę. Z mężem dzieli ją przepaść