Wpadki w programach na żywo nikogo już chyba nie dziwią. Stały się niemal codziennością, zwłaszcza w przypadku śniadaniówek, w których widzowie nieraz mają okazję być świadkami nieprzewidzianych w scenariuszu wydarzeń. Wie coś o tym również Sandra Hajduk-Popińska, prowadząca "Dzień dobry TVN", która zaliczyła dwie wpadki. To właśnie one utkwiły w jej pamięci i tylko nam ujawniła, jak do nich doszło.
Sandra Hajduk ujawniła w rozmowie z Plotkiem, jak wyglądały jej telewizyjne wpadki. Pierwsza z nich dotyczyła przedstawienia Barbary Bursztynowicz na wizji śniadaniówki. Wszystko poszło nie tak. - Gościliśmy Barbarę Bursztynowicz w naszym studio i to była jedna z jej pierwszych, o ile nie pierwsza wizyta po odejściu z "Klanu", więc bardzo zależało jej, żeby się troszeczkę odciąć od tej postaci. No i taki był też nasz cel, żeby przedstawić widzom Barbarę Bursztynowicz, a nie Elżunie z "Klanu". No ale tak bardzo przyzwyczaiłam się do tej postaci i tak bardzo się na niej wychowałam, że przywitałam na antenie panią Barbarę ciepłymi słowami: "Witamy panią, pani Elu w naszym programie" - wyznała nam Sandra Hajduk.
- Można sobie wyobrazić, jaka była jej reakcja, chociaż ona zachowała oczywiście dużo klasy i nie dała po sobie poznać, że było to niezręczne, aczkolwiek myślę, że bardzo liczyła na to, że w końcu nie będzie przedstawiana jako Ela wszędzie. No, nie czułam się z tym najlepiej - podsumowała dziennikarka.
Sandra Hajduk w rozmowie z Plotkiem wspomniała też swoją drugą wpadkę. Ta dotyczyła wizyty Nemo, czyli osoby neutralnej płciowo.
- Rozmowa odbywała się w języku angielskim, więc łatwiej było uniknąć tych wszystkich pułapek związanych z zaimkami. No i kiedy już dobrnęliśmy z Maćkiem do końca tej rozmowy, Maćkiem Dowborem oczywiście, usatysfakcjonowani, że udało nam się zachować prośbę Nemo o to, by zwracać się do Nemo neutralnie płciowo, no to po rozmowie bardzo często mamy tak zwane przejścia do różnych segmentów programu, tym razem było to przejście do segmentu kuchennego. W kuchni pamiętam pani gotująca robiła bigos, i ja postanowiłam uraczyć Nemo gorącym: "A teraz jeśli nasz cudowny chłopaczyna ma ochotę najeść się polskiego bigosu, to zapraszamy" - wyznała Sandra Hajduk-Popińska.
Dziennikarka wyraziła nadzieję, że Nemo nie ma jej tego za złe. Wytłumaczyła, że pomyłka nie wynikała z żadnej złośliwości, a jedynie z "zakodowanego w głowie schematu". - Na szczęście obyło się bez niewdzięcznych i nieprzyjemnych reperkusji - podkreśliła Sandra Hajduk-Popińska.
Po jej występie w TVN Szekspir przewrócił się w grobie? Polonistka zabrała głos. Nie owijała w bawełnę
Miało być odkupienie, wyszła męcząca telenowela. Drugi odcinek podcastu Chajzerów mnie przerósł
Matka ofiary Christy Pike o nieudanej egzekucji. "Gdybym mogła, pocięłabym ją". Dalej równie mocne słowa
Doda po wizytcie w Senacie uderza w Ministerstwo Rolnictwa. "Nie godzę się na to"
"Adam i Ewa" to telenowela bez hamulców. Niektóre sceny mnie zszokowały
Turnau zabrała głos po premierze "Lalki". Takimi słowami zwróciła się do Kondrata
Żak zażartował z Nawrockiego, ale takiej reakcji się nie spodziewał. "Przerażające"
Księżna Kate miała sama zrobić makijaż na swój ślub. Żyliśmy w kłamstwie? Makijażystka zabrała głos
Skrzynecka i Hakiel zrobili to jako pierwsi. Tego nie było widać w "Tańcu z gwiazdami"