Książulo zszokowany zasadami w pięciogwiazdkowym hotelu. "Dobrze, że za papier nie trzeba płacić"

Książulo jeszcze niedawno wywołał medialną burzę, gdy odwiedził Hotel Gołębiewski. Teraz zdecydował się na wizytę w kolejnym obiekcie. Tak spędził czas w pięciogwiazdkowym obiekcie Linea Mare w Pobierowie.
Książulo zszokowany zasadami w pięciogwiazdkowym hotelu. 'Dobrze, że za papier nie trzeba płacić!'
Fot. YouTube/@ksiazulo

Książulo jest dziś jednym z najbardziej opiniotwórczych twórców internetowych, a jego recenzje mają poważny wpływ na biznesy. Gdy influencer udał się do Hotelu Gołębiewski, a jego wizyta nie przebiegła pomyślnie, w sieci zawrzało. Tym razem youtuber udał się do Pobierowa, gdzie spędził dwie noce w pięciogwiazdkowym hotelu Linea Mare. Jeden z punktów w regulaminie wyjątkowo zaskoczył Książula - chodziło o sprzątanie i wymianę ręczników.

Zobacz wideo Książulo odwiedził knajpę Klimy. Tak zareagował

Książulo z wizytą w pięciogwiazdkowym hotelu. To go zaskoczyło podczas pobytu 

Książulo pojawił się w Linea Mare w Pobierowie i za dwie doby pobytu w pięciogwiazdkowym hotelu ze śniadaniem i obiadokolacją za trzy osoby zapłacił 3,6 tys. zł. Problem pojawił się już po tym, jak wszedł do pokoju, gdyż nie było w nim klimatyzacji. - Nie ma tragedii. W Gołębiewskim był fajniejszy pokój, ale też był dużo droższy, więc nie ma co porównywać. Nie będę się też specjalnie czepiał, bo jest czysto i świeżo. Ale dziwne z tą klimą (...), szczególnie że to jest pięć gwiazdek i płacisz 1,8 tys. zł za noc - komentował. W dalszej części filmu przyznał, że w pokoju nie ma minibaru, a także brakuje w nim telefonu. Zastanawiał się, czy w hotelu działa room service, ale jak samo powiedział: "nie zakładałem innej opcji, bo jest tu pięć gwiazdek". 

Influencer był także zaskoczony, gdy usłyszał, że pokoje sprzątane są w obiekcie co trzy dni, a jeśli gość chce, by ktoś posprzątał, musi zapłacić dodatkowo 200 zł. Wymiana ręczników kosztuje z kolei 50 zł. - Ręczniki płatne? Dobrze, że za papier do d**y nie trzeba płacić! - grzmiał Książulo.

Książulo ocenił jedzenie w pięciogwiazdkowym hotelu. Szefostwo obiektu zareagowało na jego wizytę

Książulowi i jego kompanom nie udało się dodzwonić na recepcję. Influencer komentował, że ciśnienie w prysznicu jest niskie, a w pokoju brakuje stolika, przy którym można coś zjeść. Youtuber skorzystał z usług room service'u. Jednym z dań było stek, do którego podano opiekane ziemniaki i warzywa. Za tę przyjemność Książulo zapłacił 118 zł. - Biorąc pod uwagę te pieniądze, to, że jestem w hotelu i że zostało mi to przyniesione, (…) to jest naprawdę okej. Nie jest wyśmienity, ale jest dobry. (…) Warzywa są w porządku. Ziemniaczki jak najbardziej okej - stwierdził. Na hamburgera z frytkami wydał 58 zł, a na sałatkę cezar 49 zł. 

Twórca internetowy przyznał, że dobrze mu się spało, a łóżko było wygodne. Narzekał jednak na basen, który w jego opinii jego zbyt mały jak na to, ile pokojów ma w ofercie obiekt. Co ciekawe, przyjazd Książula wywołał spore poruszenie u osób zarządzających hotelem. - Osoba pracująca w hotelu powiedziała, że wczoraj w nocy przyjechało szefostwo, jak nas zobaczyli, i że kolacja podobno nigdy nie wyglądała tak, jak dziś. Podobno było więcej, podobno dokładali - mówił. Na koniec Książulo wyjawił, że wolałby przyjechać do hotelu Linea Mare niż do Hotelu Gołębiewski. 

Więcej o: