Tomasz Komenda nie żyje. Przyczyna śmierci jest już znana

21 lutego media obiegła informacja o śmierci Tomasza Komendy. Niedługo później ujawniono, że związana była z chorobą, z którą zmagał się mężczyzna.

Informację o śmierci Tomasza Komendy podał jako pierwszy serwis uwaga.tvn.pl. Wiadomość przekazał dziennikarz Grzegorz Głuszak, który opisywał sprawę niesłusznie skazanego mężczyzny. Teraz natemat.pl informuje, że Komenda zmarł w wyniku nowotworu, na który chorował od wielu miesięcy. Jak relacjonuje serwis, tej informacji także udzielił Głuszak.

Zobacz wideo Werner o chorobie ojca

Tomasz Komenda nie żyje. Niesłusznie skazany mężczyzna chorował na nowotwór

Pierwsze doniesienia o chorobie Tomasza Komendy pojawiły się w mediach wiosną ubiegłego roku. Ujawniła je jego była partnerka Anna Walter, relacjonując walkę o alimenty na syna. "W sądzie przedstawił, że ma nowotwór z przerzutami i brak szans. Nie chciałam mu niszczyć ostatnich dni życia, prosiłam go i błagałam tysiąc razy, żebyśmy się polubownie dogadali" - przekazała w oświadczeniu. 

O chorobie Tomasza Komendy publicznie mówił także Grzegorz Głuszak. Dziennikarz był jedną z pierwszych osób, które uwierzyły w jego niewinność i zainteresował się jego sprawą. M.in. dzięki niemu udało się udowodnić, że Komenda jest niewinny. Mieli także prywatny kontakt i zostali przyjaciółmi. Głuszak udzielił wywiadu "Newsweekowi", gdy media obiegły informacje o tym, że Komenda miał odsunąć się od rodziny.  "Opieprzyłem go w żołnierskich słowach. Następnym razem już nie odebrał. Nie odpisał też na SMS-a, w którym pytałem, jak się czuje, bo swoimi kanałami dowiedziałem się, że ma raka i przechodzi radioterapię" - opowiadał dziennikarz.

Sam Tomasz Komenda długo nie komentował publicznie tych doniesień. Informację tę potwierdził dopiero na łamach książki Ewy Wilczyńskiej "Dziewczyna w czarnej sukience. Historia zbrodni miłoszyckiej", która ukazała się we wrześniu 2023 roku. Z jego relacji wynikało, że choroba była w remisji. "Leczę się, jestem na chemii, włosy już mi odrosły. Żyję, z tym że był rak, teraz nie ma, ale nie wiadomo, czy znowu nie wróci. Do operacji się nie nadawał. Ciężko mam. Ciekawe, kiedy zrzucę w końcu ten krzyż, już należałoby mi się trochę spokoju" - mówił.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.