Śpiewała "Zakochani są wśród nas", a skończyła w zapomnieniu. Życie nie oszczędzało Konarskiej

Jej niezwykłe życie to gotowy scenariusz na film. Ale choć byłby to z pewnością obraz emocjonujący, jego widzowie nie doczekaliby się happy endu. Bo choć Krystyna Konarska wylansowała przebój do dziś nucony przez Polaków, życie nigdy artystki nie oszczędzało, a o jej istnieniu wielu przypomniało sobie dopiero w chwili jej śmierci.
Kadr z teledysku do pisenki Powracająca melodyjka (1963)
Kadr z teledysku do pisenki Powracająca melodyjka (1963)/TVP KULTURA

W latach 60. minionego wieku podbiła serca publiczności. Jej przeboje, z hitem "Zakochani są wśród nas" na czele, nuciła cała Polska. Teksty piosenek pisały dla niej takie sławy jak Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski i Janusz Kondratowicz. Na koncie miała też role w filmach, wystąpiła m.in. u boku Zbigniewa Cybulskiego. Jako jedna z nielicznych polskich gwiazd czasów PRL-u miała szansę na wielką karierę na Zachodzie. Kontrakt z wytwórnią, z którą współpracowali m.in. Joe Dassin i Charles Aznavor, miał być bramą do gwiazd, okazał się jednak ślepą uliczką. Zamiast wieść życie gwiazdy, artystka skończyła w rosyjskim kabarecie. Życie nie oszczędzało Krystyny Konarskiej ani na gruncie prywatnym, ani zawodowym. Po nieudanym małżeństwie za kolejną miłością wyjechała aż na Alaskę i porzuciła karierę na rzecz dużo bardziej przyziemnej pracy. Ale nawet takie poświęcenie nie zapewniło jej szczęścia. Niegdysiejsza gwiazda zmarła samotnie kilka lat temu, zapomniana przez większość słuchaczy.

Zobacz wideo Violetta Villas swoim głosem zachwycała widownie w Las Vegas i Paryżu, ale Polska ją zniszczyła

Córka, żona, matka, piosenkarka

Krystyna Konarska przyszyła na świat 8 marca 1941 roku w Berlinie. Jej dzieciństwo, podobnie jak w przypadku wielu innych przedstawicieli tego pokolenia, naznaczyła wojna. Ojciec dziewczynki zmarł jeszcze przed jej narodzinami. Wówczas mama, pracująca w studiach medycznych, przeniosła się do rodzinnej wsi Większyce w pobliżu Kędzierzyna Koźla - mogła tam liczyć na wsparcie dziadków w wychowaniu córeczki. Mała Krystyna kochała śpiewać, a kiedy podrosła, stało się jasne, że zwiąże z tą pasją swoje życie.

Zanim jednak Krystyna Konarska zadebiutowała na scenie, została żoną, a wkrótce później matką. Nigdy nie ukończyła więc nauki w opolskim liceum pedagogicznym, zmuszona skupić się na roli żony poznanego na weselu studenta medycyny, a zaraz potem mamy malutkiego Artura. Nie porzuciła jednak marzeń o śpiewaniu, a los wówczas jej sprzyjał. Po pierwszym sukcesie - wygranej w jednym z lokalnych konkursów wokalnych - przyszedł prawdziwy przełom. Bo udział w organizowanym przez Radio Opole przeglądzie piosenki sprawił, że młodziutką artystkę zauważył warszawski łowca talentów. Dzięki jego protekcji Krystyna Konarska trafiła pod skrzydła najlepszych. Współpraca z artystami takimi jak Wojciech Młynarski przełożyła się na kolejne sukcesy - nagrody na festiwalu w Opolu i Sopocie. Wkrótce o Konarską upomniał się też film - wystąpiła w filmie "Pingwin" u boku Zbigniewa Cybulskiego, a w komedii "Święta Wojna" nie tylko grała, lecz także śpiewała.

Paryski sen

Krystyna Konarska wylansowała hity, które śpiewała cała Polska, takie jak "Przyjdzie po mnie ktoś", "Piosenka z przedmieścia" i przede wszystkim "Zakochani są wśród nas". Występowała również z zespołem Tajfuny, znana była także z takich przebojów jak: "A jednak do pary", "Boję się twojej miłości", "Czy ktoś ci powiedział", "Dlaczego ty mnie nie kochasz", "Doliny w kwiatach" i "Jesienny pan". Kariera pochłonęła ją bez reszty również dlatego, że w życiu prywatnym nie układało się najlepiej - małżeństwo zawarte w bardzo młodym wielu nie przetrwało próby czasu, a kilkuletniego syna artystka oddała tymczasowo pod opiekę swojej matce. Z czasem Polska wkrótce stała się dla Krystyny Konarskiej zbyt mała. Najpierw podbiła kraje demoludów: ZSRR, Jugosławię i Węgry, gdzie jej koncerty spotkały się z gorącym przyjęciem publiczności. Wkrótce potem jednak pojawiła się przed nią szansa, na jaką mało który ówczesny polski artysta mógł liczyć.

W 1966 roku 25-letnia wówczas Krystyna Konarska zaśpiewała na festiwalu w Sopocie piosenkę "Przyjdzie po mnie ktoś". Zachwyciła publiczność, wśród której zasiadał wówczas sam dyrektor paryskiej Olimpii, Bruno Coquatrix. Mężczyzna zaprosił młodą artystkę do stolicy Francji. Krystyna Konarska nie zastanawiała się długo i postanowiła skorzystać z uśmiechu losu. Wyglądało na to, że paryski sen będzie trwał w najlepsze, bo artystka, występująca teraz pod pseudonimem Christine, poznała tam również Eddiego Barclaya. Właściciel wytwórni muzycznej, z którą związane były takie ówczesne gwiazdy jak m.in. Charles Aznavour i Joe Dassin, zaproponował Polce kontrakt na wyłączność. Ta, wzięta z zaskoczenia i pod ogromnym wrażeniem szansy na międzynarodową karierę, zgodziła się bez wahania. Niestety wkrótce miało się okazać, że był to niewybaczalny błąd.

"Podpisałam z Barclayem umowę na kilka lat, ale - niestety - firma fonograficzna, którą zarządzał, splajtowała. Nie mogłam podpisać kontraktu z nikim innym, bo nie pozwalał mi na to poprzedni" - wspominała po latach Krystyna Konarska.

Byłam tak naprawdę zagubioną dziewczynką z Większyc, która nagle znalazła się w samym centrum stolicy świata! Nie mogłam uwierzyć w to, że zaproponowano mi kontrakt. Podpisałam go, nie wiedząc, na co się decyduję

- dodała gorzko. Eddie Barclay nie chciał zwolnić Krystyny Konarskiej z umowy nawet po tym, jak jego firma upadła. Artystka nie mogła więc nagrywać w żadnej innej wytwórni. Zaczęła więc występować w ekskluzywnych night clubach Paryża, koncertowała także w kasynach w Grecji, Monako, Maroku, Libanie i Iranie. Wreszcie, zmuszona przez sytuację ekonomiczną, zaczęła śpiewać w rosyjskim kabarecie. "To był mój upadek. Wpadłam w depresję..." - wspominała. Musiała jednak zarabiać na utrzymanie zarówno swoje, jak i syna, którego ściągnęła do Paryża. Ale kiedy Krystyna Konarska była już bliska załamania, jej los znów się odmienił.

Z Paryża na Alaskę, z Alaski do Niemiec

Pewnego wieczoru do kabaretu, w którym występowała Krystyna Konarska, przyszedł pewien Polak. Zachwycił się jej występem i poprosił o spotkanie po zamknięciu. Artystka się zgodziła - mężczyzną okazał się góral mieszkający na Alasce. Tych dwoje połączyła miłość, dla której Krystyna Konarska zdecydowała się nie tylko porzucić karierę, ale też wyjechać z Paryża na odległą północ. Na Alasce znalazła nową pracę, niemającą jednak zbyt wiele wspólnego z tym, co robiła dotychczas - została opiekunką dzieci z niepełnosprawnościami. "Miałam ogromną satysfakcję z tego, że mogę pomagać potrzebującym. Ani przez chwilę nie tęskniłam za sceną... Praca z niepełnosprawnymi stała się moją pasją" - opowiadała Konarska w wywiadzie dla Plejady. Niestety, również drugie małżeństwo artystki się rozpadło.

Po rozwodzie Krystyna Konarska wróciła do Europy, ale nie do Paryża ani do Polski. Tym razem osiadła w Niemczech - przeprowadziła się tam w 1996 roku, ponieważ pragnęła być bliżej chorej matki. Odwiedzała jednak ojczyznę i choć kariery już nie reaktywowała, to udzielała sporadycznie wywiadów. "Ta podróż do kraju to dla mnie prezent od losu. Mogę przeżyć tyle radosnych chwil dzięki moim fanom. Nigdy nie przypuszczałam, że ludzie tak długo będą mnie pamiętali" - zwierzała się w wywiadzie dla portalu Plejada.

Okazało się jednak, że choć przeboje Krystyny Konarskiej, przede wszystkim "Zakochani są wśród nas", oparły się próbie czasu, o niej samej pamięta zaledwie garstka fanów. W 2021 roku artystka zmarła samotnie w niemieckiej miejscowości Rinteln. Pod koniec życia zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi - najpierw przeszła zawał, następnie wylew. Informację o śmierci Krystyny Konarskiej przekazała Ewa Szczepanik, przez wiele lat prowadząca fanklub i stronę internetową poświęconą artystce.

Więcej o: