Juror z Eurowizji zabrał głos. Ujawnił kulisy głosowania. Zaskakujace słowa o sankcjach i procedurach

Fakt, iż polskie jury przyznało na tegorocznej Eurowizji 12 punktów Izraelowi, wzbudził ogromne kontrowersje. Filip Kuncewicz, który zasiadał w komisji, zabrał głos. Ujawnił, jak wyglądało głosowanie.
Juror z Eurowizji zabrał głos. Ujawnił kulisy głosowania. 'Nie prowadziliśmy wspólnych ustaleń'
Fot. KAPIF, REUTERS/Lisa Leutner

Mimo że Eurowizja 2026 za nami, emocje związane z konkursem są cały czas żywe. Wszystko przez decyzję polskiego jury, które jako jedyne zdecydowało się przyznać 12 punktów reprezentantowi Izraela. Wielu fanów Eurowizji twierdzi, że kraj ten powinien być wykluczony z udziału w konkursie ze względu na działania w Strefie Gazy oraz włączanie się w konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie. Kontrowersje dotyczące polskiej komisji doprowadziły do tego, że zasiadające w niej osoby otrzymywały hejt i groźby.  Filip Kuncewicz, który był jednym z jurorów, wydał obszerne oświadczenie, odnosząc się do sprawy. Wyjaśnił, jak działają algorytmy dotyczące głosowania. 

Zobacz wideo Szmajkowskiemu przeszkadza Izrael na Eurowizji? Mocne słowa

Eurowizja 2026. Jeden z polskich jurorów wydał oświadczenie. Chodzi o punkty dla Izraela

W oświadczeniu, które Filip Kuncewicz przesłał redakcji Pudelka, przyznał, że gdyby mógł, od razu ujawniłby, jak sam zagłosował. "Gdybym mógł, najchętniej już pierwszej nocy po finale powiedziałbym publicznie, które utwory według mojej indywidualnej oceny zasługiwały na 12, 10 czy 8 punktów. Myślę, że zamknęłoby to większość dyskusji w bardzo krótkim czasie. Nie mogę jednak tego zrobić - i nie jest to kwestia mojej decyzji. Regulamin EBU, który każdy juror podpisuje przed głosowaniem, jednoznacznie zabrania ujawniania indywidualnych rankingów, zarówno wprost, jak i pośrednio" - tłumaczy. 

Jak wyjaśnił Kuncewicz, "EBU ma możliwość nakładania sankcji wobec kraju naruszającego procedury". "Od ograniczeń dotyczących kolejnej edycji po dużo poważniejsze konsekwencje dla obecności danego nadawcy w konkursie. Dodatkowo każdy z nas podpisał umowę z TVP zawierającą klauzulę poufności. Gdyby naruszenie tych zasad doprowadziło do konsekwencji wobec Polski lub nadawcy, mogłoby to oznaczać również odpowiedzialność finansową po stronie osoby, która złamałaby zobowiązanie. Dlatego, mimo że ujawnienie własnych typów byłoby najprostszym sposobem na zakończenie części spekulacji, nie zrobię tego. Cena dla polskiej obecności w konkursie byłaby po prostu niewspółmierna do chwilowej korzyści wizerunkowej" - przekazał juror. 

Nie oznacza, że siedmioro jurorów wspólnie podjęło jedną decyzję. System EBU działa w oparciu o algorytm, który łączy siedem indywidualnych rankingów w jeden końcowy wynik. Piosenka może otrzymać 12 punktów nawet wtedy, gdy żaden juror nie umieścił jej na pierwszym miejscu swojej listy. Analogicznie - brak punktów nie oznacza, że nikt nie uwzględnił danego utworu w swoim rankingu

- wyjaśnił. 

Eurowizja 2026. Tak wygląda głosowanie jurorów

Jak przyznał Kuncewicz, tożsamość jurorów jest celowo utajniana do końca konkursu. "Ma to uniemożliwić próby kontaktu, nacisku czy wpływania na jurorów przed głosowaniem. (...) Warto podkreślić, że nie wygląda to jak wspólna 'narada jury'. Spotykamy się, oddajemy indywidualne oceny i podpisane karty. Nie prowadziliśmy żadnych wspólnych ustaleń dotyczących konkretnych utworów czy końcowych wyników" - dowiadujemy się. 

Kuncewicz przekazał również, w jaki sposób dobiera się osoby do jury. "Komisja musi spełniać określone kryteria dotyczące wieku, płci i doświadczenia zawodowego. Wśród jurorów muszą znajdować się osoby profesjonalnie związane z muzyką - producenci, kompozytorzy, artyści czy dziennikarze muzyczni. (...) Jurorzy nie mogą mieć powiązań rodzinnych, biznesowych ani zawodowych z uczestnikami konkursu i nie mogą zasiadać w jury w dwóch kolejnych edycjach" - ujawnił juror. 

Eurowizja 2026. Juror odniósł się do negatywnych komentarzy

Kuncewicz zdecydował się odnieść do lawiny negatywnych komentarzy po tym, jak polskie jury przyznało Izraelowi 12 punktów. "Rozumiem emocje, które pojawiły się po ogłoszeniu wyników - i w dużej mierze rozumiem również ich źródło. Mam jednak wrażenie, że w publicznej dyskusji połączono dwie różne kwestie. Pierwsza to emocjonalny i polityczny kontekst związany z sytuacją międzynarodową. Druga - mechanizm działania samego systemu głosowania Eurowizji" - zwrócił uwagę.

Wiele osób uznało, że skoro Polska przyznała 12 punktów Izraelowi, to oznacza, że siedmioro jurorów wspólnie podjęło taką decyzję. Tymczasem końcowy wynik jest efektem działania algorytmu EBU, który łączy siedem niezależnych, tajnych rankingów w jeden rezultat. Żaden z jurorów przed ogłoszeniem wyniku nie zna finalnego układu punktów

- podkreślił. "Każdy, kto chce dyskutować o zasadach uczestnictwa poszczególnych państw w konkursie, powinien kierować tę debatę do EBU, nadawców publicznych czy instytucji podejmujących decyzje polityczne. (...) Naszym zadaniem jest ocena konkursowych występów według określonych kryteriów muzycznych. Rozumiem krytykę i potrzebę debaty. Trudno mi jednak zaakceptować sytuację, w której głównym adresatem społecznej frustracji staje się siedmioro prywatnych osób uczestniczących w procedurze regulowanej przez międzynarodowe zasady. Można nie zgadzać się z systemem głosowania, krytykować decyzje EBU czy domagać się zmian. Warto jednak oddzielić krytykę mechanizmu konkursu od personalnych ataków na pojedynczych jurorów" - podsumował Kuncewicz. 

Członkini jury polskich preselekcji zabrała głos. Tak mówi o przyznaniu punktów Izraelowi 

Tycjana Acquasanta, która brała udział w wyborze tegorocznego reprezentanta Polski na Eurowizję, również zdecydowała się odnieść się kwestii przyznania punktów Izraelowi. "Myszki kochane, proszę nie pisać do mnie wściekłych DM-ów [wiadomości prywatnych - przyp. red] - nie byłam w jury w tym roku! Byłam w jury do preselekcji (i tu duma, bo Alicja jest mega goatem i od początku wiedziałam, że rozwali system). W życiu nie dałabym 12 punktów, sami wiecie, komu. Pozdrawiam, całuję" - przekazała na InstaStories. 

Więcej o: